Reply to Szkody łowieckie

MrsVikiManiac
By MrsVikiManiac,
Marecki : Region koło Olsztyna na Warmii. Dokładniej na kolonii wsi (3 km na "przestrzał") od lasu do wiochy, do leśniczego (który też jest myśliwym) mam 2 km na przestrzał przez las. Problem jest też taki, że naokoło naszego gospodarstwa, po 50 metrów w las maksymalnie, mają rozstawione paśniki, sztuk 4 - tak naprawdę na każdej "ścianie" pola mam paśnik w lesie, więc odwiedziny saren, jeleni itd. są na porządku dziennym, ale one mi nie robią szkód, bo ogrodzenia przeskakują i nie niszczą, a moje konie mają w d... że im się stado powiększa i coś sobie je z ich trawy, także nie uciekają w panice i nie rwą np. pastucha. Jedyny problem to ta populacja dzików, bo są już serio bezczelne i mają w d... odstraszanie i wszelkiej maści pastuchy i płoty, co poniekąd jest też niebezpieczne, bo wieczorem idąc napoić konie muszę uważać, czy akurat mi przed domem nie przebywa parę loch z młodymi. A wszyscy wiemy jakie lochy potrafią być agresywne, jak bronią potomstwa.   Rozmowy na temat ogrodzenia "upraw" lub jakiejkolwiek pomocy w formie odstraszenia/ochrony nie. Raz składaliśmy wniosek o odszkodowanie, bo zryły mi łącznie 6 ha, ale nawet nie wiem, ile nam przyznano - jak już mówiłam, dzieckiem byłam, także mi te informacje do niczego potrzebne nie były, ale wiem, że uznali szkodę i wypłacili praktycznie bez szemrania, nie wiem tylko jaką kwotę. Ogółem wcześniej byliśmy mocno niedoinformowani, i nawet o tych odszkodowaniach nie wiedzieliśmy, ale tak jak mówiłam, mi nie chodzi o pieniądze, mi chodzi o bezpieczeństwo i zdrowie moje i moich koni. I o to żebym mogła spokojnie na noc konie na padok puścić, bez warowania przy oknie, czy nie muszę ich łapać, bo znowu pędzą przed siebie, bo świnki sobie bufet urządzają. Dopiero niedawno zaczęłam szukać takich rozwiązań, bo naprawdę jest to cholernie uciążliwe i po prostu męczące, a właściwy właściciel tego gospodarstwa to moja mama, niezbyt obyta z komputerami, także wzięłam sprawy w swoje ręce i mam szukać, myśleć, a ona podpisze to co jej podłożę jeśli chodzi o wnioski do ZÅ czy KÅ. Jak to uznała, muszę się wprawiać.   Z kołem może być ciężko, bo to takie kolesiostwo i dość obojętne na wszystko typy ludzi, m.in. nasz leśniczy-myśliwy, który raczej zajmuje się własnym tyłkiem, niż tym z czym ktoś do niego przyjdzie. Jak może coś ugrać dla siebie to jest pomocny, i to baaardzo, ale jak nie, to no cóż. Olewa temat. Dlatego szukam jak im uderzyć raczej z grubej rury, w razie, gdyby normalna rozmowa nie pomogła, no i pytam Panów, bo się Panowie już parę razy przejechaliście, popełniliście błędy i możecie pomóc mi, się takich błędów wystrzegać. Dziękuję za odpowiedzi i mam nadzieję, że wszystko wyjaśniłam :)