Zaloguj się, aby obserwować  
Obserwujący 0
rolniczka

Polska na ugorze polityki rolnej

132 postów w tym temacie

w europie mówią bez ogródek, dobrze że stamtąd napływają informacje, bo chyba już byśmy nic nie wiedzieli, interesujące doniesie european voice, przeczytajcie - polska na ugorze polityki rolnej - kolejne sprawy wychodzą na jaw, fiasko tego, fiasko tamtego, a teraz padło na politykę rolną, dobrzy w przekazywaniu racji, to my jesteśmy na naszym krajowym podwórku, potrafimy się wymądrzać jak żaden inny naród, gdy przychodzi do przekonania do swoich racji na forum europejskim, czy też światowym, to klapa, wkurza mnie to, że robimy politykę zagraniczną na użytek polskich wyborców, w kraju wysoko się nosimy, a na zewnątrz wyglądamy na słabych, może lepiej było by powiedzieć - z zewnątrz wyglądamy na słabych, ale co zrobić, może kiedyś to zrozumiemy, żeby tylko nie było za późno,

a jak to ma się do tego, co powiedział minister rolnictwa na portalu farmera, że zerwie ze stagnacyjną polityką, że odświeży wspólną politykę rolną, chciałbym, ale to nie możliwe, dlaczego?, o tym następnym razem,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jesteśmy krajem rozprzedanym  do tego z małym kapitałem a wielkimi długami i nie dość tego uzależnionymi od uni  ,nasze znaczenie kończy się na tranzycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dobrze jest to ujęte w tytule nasz kraj prowadzi teraz politykę "konserwacji" a nie restrukturyzacji rolnictwa

w szczególności działania takie jak

renty strukturalne - nie mają żadnego związku ze strukturą gdyż taki rolnik dalej pracuje na gospodarstwie tylko zmienia się figurant

wszelkie programy typu orzechy ,jabłonie ,koniczyny które są dopłatami do odłogowania zachęcają do zatrzymywania ziemi przez tych którzy z gospodarowaniem się już pożegnali.

najgorsza rzecz to dopłata do ha która to także daje rolnikowi "premię" niezależnie od tego czy nastawiał się na zbiór obsiewając pole czy nie ,takiemu  gnuśnikowi gęba się cieszy jak jego pola zarastają chwastami a on bierze kasę nikt tego nie sprawdza  

Dlatego chodzi o to by liczba gospodarstw choćby na papierze była wysoka gdyż Agencja ma co robić,także jest to polityka dla urzędnika a nie dla rolnika, jest to normalne wyrzucanie pieniędzy w błoto.

Dopłata powinna być do tony zboża ,rzepaku ,kukurydzy

kilograma żywca czy mleka czy innego produktu by zasilać gospodarstwa efektywne,a nie tworzyć patologię.

Chcemy przecież mieć duże i sprawne gospodarstwa prowadzone przez młodych i ambitnych rolników, niestety im jest bardzo pod górkę gdyż ziemia jest celowo marnowana.

Ciężko nie wspomnieć o tym że państwo rozdawało renty  bez konieczności zdania gruntów

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

zgadzam się powinny być dopłaty do produkcji,

albo wcale :o

w tym przypadku choć by się zdawało że tracimy może i tak ale tylko góra przez rok a później rynek sam by zrobił swoje

a tak głównie pośrednicy zarabiają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak by były dopłaty do produkcji znowu by ktos podniósł larum, bo jak dopłacać? Równo?:o?

Jak porównać rolnika z bieszczad, który się cieszy jak ma 3,5 tony z rolnikiem np. z wielkoplski, żuław czy lubelszyzny, dla których 3,5 tony to często koszty.

Jak się u nas mówi " qrna ledwie 7 ton pszenicy, 500 buraków, 3,5 rzepaku" a z drugiej strony się słyszy ILE???.

Jak to się ma do średniej krajowej?:o?. Nie ma złotego środka.

Dzisiaj byłem na Kociewiu i w luźnej rozmowie  padł temat pogody. ja mówię "cholera pada od niedzieli a mi na polu 4 pokos leży". Riposta szybka. KTÓRY 4? a ja dopiero się do 3 szykuję.

Jadąc przez kociewskie wioski porównywałem kukurydzę. Oni mówią, że w tym roku jest klasa a porównując z naszymi, żuławskimi to słabe.

Jak więc płacić do produkcji. Z bonitacji gleby? z klasy gleby? A może dopłacać regionom słabszym?

Zawsze ktoś będzie miał "pod górkę" i będą niezadowoleni z jednej ( Ci o słabszych glebach) albo drugiej ( Ci o większym potencjale produkcji) strony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wracając jeszcze do dopłat do produkcji.

Jak to rozliczyć?? Ze sprzedaży płodów rolnych niech będzie - tylko jak rozliczyć tych co skarmiają swoje plony?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

sprawiedliwości nie ma nigdy nie było i nie będzie ,weźmy inny temat np. progi podatkowe ten który zarobi dużo musi zapłacić dużo podatku i jest to dla niego kara za to że dobrze i dużo pracował bo nic nie spada z nieba,

jednolita dopłata jest premią dla nierobów i kombinatorów

weźmy inny przykład

wyprodukowałem 100 t pszenicy i sprzedałem, młynarz zrobił  mąkę i sprzedał otręby, ktoś kupił otręby i skarmił, sprzedał żywiec.To urosło na 15 ha i dostałem ok. 12 tys pod warunkiem że brałem na te kawałki dopłatę.

jakiś gość posiał sobie załóżmy 30 ha żyta rozsiewaczem wcześniej oczywiście stalerzował też żyto i wziął 24 tys po odjęciu kosztów zostało mu powiedzmy 14 tys. i z tego nic nie było poza spalonym paliwem i amortyzacją sprzętu.Pytam dlaczego państwo ma dopłacać do ugorowania ziem na których powinny rosnąć lasy,a sadzi się lasy i inne pierdoły na dobrych ziemiach, tysiące hektarów dobrych ziem np. pod dużymi miastami straszy ugorami już wiele lat. Nie jaki areał w polsze jest tak użytkowany ale na pewno kilka jak nie kilkanaście proc ogólnej powierzchni gruntów ornych.Inna sprawa, bardzo korzystny skutek takiej polityki jest to że u nasze rolnictwo w ten sposób wspaniale broni się przed wzrostem produkcji rolnej ,a co za tym idzie wysokie ceny produktów np. zbóż i to mi się podoba że np.pszenica jest po 900zł/t i jest droższa niż w np w niemczech, kiedy dzieci chodzą głodne do szkoły i chleb jest po 5zł wydajemy ogromne miliony na to by dopychać kieszenie całym zastępom darmozjadów, warszawskich rolników, orzechowców i innych kombinatorów, oby tak dalej dalej

zapraszamy miastowych na wieś, kupujcie ziemię siejcie koniczynę róbcie ekologię orzechy i inny szajs a potem narzekajcie na imieninach u cioci jaka ta żywność jest droga amen.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

mało tego jeszcze skutek takiej niskiej jednolitej dopłaty do hektara skłania dobre gospodarstwa do ekstensyfikacji produkcji ,jak można wrzucić wszystkie gospodarstwa do jednego worka ,każdy wie że wśród okolicznych rolników są tacy którzy starają się osiągnąć jakąś wydajność ,dbają by ich uprawy były wolne od chwastów i chorób i szkodników stosują nawozy P i K oraz wapnują ,są też tacy którzy pie....

ten temat a dopłata pozwala im opłacić podatek gruntowy i usługę koszenia kombajnem pewnie zostaje jeszcze trochę na paliwo no i na oprysk na chwasty już brakuje ,dlatego taki kształt dopłaty jest celowo wymierzony w gospodarstwa towarowe i rozwijające się ,ma na celu zakonserwowanie struktury polskiej wsi i obniżanie produkcji rolnej,jeden z polityków powiedział o procesie ewolucji gospodarstw na wsi,chodzi o to by maksymalnie spowolnić ten proces.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

są też tacy którzy pie....

 

Tu jest problem, o którym pisaliśmy wcześniej.

ROLNIK Z MARSZAÅKOWSKIEJ

Oni mają kasę z innych interesów i takie ekstensywne gospodarstwo robi im koszt by nie płacić podatków od normalnej działalności gospodarczej.

I tu jest słabe POLSKIE państwo.

Sprzedaje za najwyższą kasę, chociaż normalny czowiek ( czytaj rolnik) wie, że nie ma możliwości spłaty za taką cenę. Im to w graj, bo wezmą kredyt ( i to na korzystnych warunkach), który wsadzą w koszty, zapłacą czynsz, który też wsadzą w koszty itd itp.

Rolnik MUSI utrzymać gospodarstwo i rodzinę, więc nie stać go na zapłacenie za czynsz dzierżawny 15-20 kwintali pszenicy. Kupić ziemię za 50 tys rzadko wchodzi w rachubę, chyba że wygrał w totka. A taki biznesmen - kupuje nie za swoje, bo za kredyt a koszt obsługi tego kredytu równa się z podatkiem, którego nie zapłacił.

Zresztą jest to też lokata kapitału ( tylko znowu nie swojego).

Najlepszy przykład to gospodarstwa oddane dla kościoła. Ile z tych hektarów uprawiają księża????.

Albo rolnicy "odp....rzaja" im pańszczyznę albo dzierżawią za niebotyczne pieniądze. Mam znajomego co od nich dzierżawi za 12 kwintali - ale dopłatę biora ONI.

Nikt z polityków(obojętnie kto by nie rządził) nie pójdzie na to by sprzedać rolnikowi za 25 tys jak może do kasy państwa wpłynąć 35. Niby jest obowiązek mieć wykształcenie, zamieszkiwać w tej lub sąsiedniej gminie - ale to wszystko jest do obejścia. Masz studia wyższe np. stosunki międzynarodowe i już możesz być rolnikiem. Jak nie masz meldunku - meldujesz się tymczasowo u "znajomego" i już mieszkasz w tej gminie. A poza tym dalej układy, układy, układy. I Pitera nie pomoże

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

szczerze wam powiem, wkurza mnie to, że w naszym kraju, to każdy polityk może powiedzieć co chce i nikt go z tego nie rozlicza, oni nie mają wstydu, dziś tak, jutro tak, myślę, że młodzi się lada moment za nich wezmą, tych panów, co słuchamy od lat najwyższa pora zmienić, już dość napsuli, nie chcę, żeby to brzmiało populistycznie, ale dlatego stawiam na młodych, ludzi wykształconych, którzy kończą studia i co, nie mają nic, z drugiej strony dobrze, że są dziennikarze, bo to oni dziś patrzą na ręce tym, co mówią o sobie "mężowie stanu", hej rolnicy, czas najwyższy na otrząśnięcie się, już dość mam manipulacji słowem, dość pomówień i pustych słów, nie da się tak dłużej żyć, niestety jesteśmy na ugorze nie polityki unijnej, ale krajowej, naszej polskiej, napisał bym więcej, ale brakuje mi słów, żeby wyrazić swój ból..., przecież u nas brakuje spójnej polityki w rolnictwie, brak celów długoterminowych, do których mamy dążyć, możemy je określić w długiej perspektywie i bronić, może wtedy coś z tego wyjdzie, a tak, serio mam wrażenie, że wielu na tym zależy, żeby ludzie na wsi, żyjący z rolnictwa byli niedouczeni, żeby można było nimi manipulować, tak, to są mocne słowa, ale nadszedł czas właśnie na takie! >???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Młody jesteś, to dlatego tak cierpisz. Dla starszych to normalka. Ale nie myśl, że młodzi aż tak wiele zmienią - każde pokolenie tak myśli i niewiele zrobi. Rzecz w ludziach, a nie ich następstwie. A ludzie są zawsze jednakowi. Każdy orze, jak może na tymże ugorze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dokladnie Tylko rewolta cos mogła by pomóc przecież tam są cały czas ci sami ludzie ,aby tylko stołkami się zamieniają. Dobry przykład Palikot przecież jego dawno nie powinno  być   

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Patrząc z boku na rolnictwo sprawa nie wydaje się taka jednostronna jak widzą ją rolnicy. Struktura wsi jest anachroniczna w stosunku do rozwiniętych państw więc i dochodowość ich jest znacznie niższa. 2 mln gospodarstw powinno przekształcić się w 200 tysięcy, to oznacza konieczność odejścia z rolnictwa min. 2 mln ludzi, którzy poza uprawą ziemi nic innego robić nie potrafią. Należałoby zagwarantować przekwalifikowanie i dać im pracę lub rentę albo bezrobotne. Czy państwo jest na tyle bogate aby to zrobić szybko. Na pewno nie, więc proces przekształceń będzie trwał ok. 30 lat dopóki obecni rolnicy nie przejdą na emeryturę (jak będzie wtedy wyglądało nowoczesne rolnictwo na świecie ?) . Istnieje też naturalna bariera psychologiczna wśród rolników w kwestii pozbywania się ziemi. Następna sprawa, to rozdrobnione rolnictwo stanowi ogromną konkurencję samo dla siebie powodując, że ceny na płody są najniższe z możliwych, gdyż jeden rolnik opuszcza cenę w tajemnicy przed drugim aby swój produkt sprzedać. Argument samozachowawczy biurokracji także ma tu swój wpływ - więcej gospodarstw to więcej biurokracji więc proces przekształcania z ich punktu widzenia powinien być jak najwolniejszy. W tym wszystkim najważniejsze jest indywidualne podejście każdego z rolników widzących bądź nie swoją przyszłość w rolnictwie a ta coraz bardziej postrzegana jest poprzez pryzmat biznesu czyli generowania zysków 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

przecież miały być gospodarstwa rodzinne i tak się właśnie mówi przed wyborami  ???

ale wystarczy przeczytać PROW i okazuje się że jest ukierunkowany dla gospodarstw wielkotowarowych,

gdy byśmy mieli rodzinne to byśmy jedli zdrową żywność a tak to będziemy jedli kiełbasę która smakuje tak samo jak flak w którym jest

i co wolisz KOLEGO ??? ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

zgadza się na wielkoobszarowe a z drugiej strony te programy w pierwszej edycji szczególnie młody rolnik dopiero rozdrobniły gospodarstwa przykłady są w każdej wsi tatuś przepisał na dzieci które zrobiły szybkobieżną zaoczną szkołę rolniczą wzięli kaskę i nic ich nie obchodzi a stary dalej ryje w ziemi. Tak nie powinno być polska to kraj kombinatorów i naciągaczy i nigdy tu nie będzie dobrze. Jak najlepiej upodlić polaka? - dać mu władzę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kiedy ja zaczynałem "zabawę " w rolnictwo mój kolega miał 14 ha, 3 konie, 5 krówek i 10 świnek. Z tego żyła  cała rodzina i to nie najgorzej.

Dziś mnożymy wszystko przez 10.

Niestety koncentracja MUSI nastapić i w rolnictwie. Problem tylko dokąd ona ma się koncentrować.

Nasi rządzący nie mają na to pomysłu od wielu lat ( może poza Gierkiem, który otworzył nas na świat i doposażył rolnictwo w nowe technologie).

Ani PSL z Kalinowskim i Pawlakiem jak był przy "korycie" ani SLD z Olejniczakiem, ani nawet Samoobrona z Lepperem i Hojarską kiedy miała jako-taki wpływ. O PO i "broń nas Panie Boże" PiS nie wspomnę - tu nie ma nikogo zainteresowanego poprawą warunków życia i gospodarowania na wsi. My mieszkający i żyjący ze wsi i na wsi, jesteśmy TYLKO ich mięsem wyborczym.

Ale mimo wszystko na wybory pójdę, bym mógł zawsze powiedzieć swoje zdanie i ponarzekać na Tych, którzy wygrali wbrew moim poglądom ( jakie by one nie były).

Ci co  nie pójdą niech się nie odzywają, bo nieobecni głosu nie mają. Został tylko tydzień, a potem normalka. Róbmy swoje. Orzmy, siejmy, zbierajmy, hodujmy i bądźmy dla siebie przyjaciółmi a nie wrogami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Tomasz przecież Gierek zrobił to za pożyczone pieniądze tak jak teraz Grecy  :(

 

trochę się rozmarzyłem ??? bo też hodowałem kilka krówek i świnki

a na polu były ziemniaki,buraki cukrowe i pastewne,pastwiska oraz zboża

teraz budynki stoją puste ???

czy jak niemal każdy miał krówki i karmił je na łące gdzie jadły ziółka mleko nie było lepsze  ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Polska ma rozwydrzone dzieci. Każda grupa społeczna oczekuje od rządzących dla siebie specjalnych przywilejów, przedstawiając swoją sytuację jako gorszą w stosunku do innych. Tymczasem ojczyzna to wspólne dobro, a każdy obywatel jest zobowiązany do tego wspólnego dobra się dokładać i je powiększać. Oczywiście wymogi państwa muszą być ograniczone ponieważ w przeciwnym przypadku państwo doprowadziłoby do sytuacji gdzie wyciągających rękę o pomoc byłoby więcej niż tych którzy dostarczają środków na tę pomoc. Wydaje mi się, że w świetle innych krajów i w obecnej sytuacji materialnej kraju polskie rolnictwo ma wystarczająco dużo przywilejów. Nasuwa się pytanie, czy istnieje jakaś racjonalna przesłanka aby je jeszcze zwiększać. Moim zdaniem nie ponieważ Polska jest krajem samowystarczalnym w kwestii żywności. Importuje głównie specyficzne dla innych regionów produkty oraz to, czego u nas wyprodukować nie można ze względu na warunki klimatyczne. Nadwyżka eksportowa to ok. 4 mld euro rocznie.

Ktoś powie mogłaby być większa. Owszem ale władze każdego z państw postrzegają rolnictwo w identyczny sposób -  jako źródło bezpieczeństwa żywnościowego. Tak więc zwiększanie przywilejów w jednym państwie pociągnie za sobą identyczną reakcję w innych. Doświadczenie uczy, że wszelkie dotacje są konsumowane głównie przez dostawców środków do produkcji i maszyn, pośredników w zaopatrzeniu, handlowców itp. pozostawiając dochodowość rolnictwa na niezmienionym poziomie. Tak więc problem nie leży w przywilejach a w niestabilnej produkcji czyli przerzucaniu się z roku na rok na tę uprawę, która wydaje się bardziej dochodowa. Przy obecnej strukturze i ilości gospodarstw problem jest nierozwiązywalny (chyba nikt nie oczekuje gospodarki nakazowej)gdyż przekształcanie w większe gospodarstwa będzie trwało latami. Używanie argumentów, że produkty z małych gospodarstw są zdrowsze nie do końca mnie przekonuje. Jestem natomiast pewny, że są one droższe ponieważ odgrywa tu rolę efekt skali. Tak czy inaczej nie jesteśmy w stanie zrobić niczego pod prąd. Skoro tendencje światowe wskazują na konieczność powiększania gospodarstw to tak należy robić. Jeżeli ktoś widzi swoje miejsce i przyszłość z produktami z małych (ekologicznych) gospodarstw to niech ryzykuje taką produkcję ja wiem, że zdobycie klienteli dla takich produktów wymaga wieloletniej pracy nad ich świadomością a także wzrostu ich zamożności, wszak nie bez podstaw mówi się "pieniądz nasz pan"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Paweł, a gdyby spojrzeć na dotacje do rolnictwa jak na dotacje do żywności? Czy nie sądzisz, że to tak naprawdę idzie na dotacje do ceny żywności, bo gdyby uwolnić te ceny, to trzeba by było dać ludziom pensje godziwe, żeby mogli kupić. A tak - jednym się kapnie malutką pensyjkę, aby nie umarł taką, drugiemu dołoży do jego biznesu - mizernego gospodarstwa, takiego tylko, aby nie umarł, a jak będzie grzeczny, to może jeszcze z PROWu coś mu kapnie. I byle dalej, byle swojego korytka nie stracić. Skuteczna polityka, nie uważasz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!


Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  
Obserwujący 0