Zaloguj się, aby obserwować  
Obserwujący 0
rolniczka

Polska na ugorze polityki rolnej

132 postów w tym temacie

przecież Gierek zrobił to za pożyczone pieniądze tak jak teraz Grecy  ???

 

Jarku masz rację, że za pożyczone. Tylko jeżeli nadal w latach 70-tych byśmy gospodarowali jak za Gomółki to byśmy byli dziś gdzie??.

Gierek wprowadził zachodni system, po to są banki by pożyczać pieniądze i je inwestować, pomnażając swoje przychody. Błąd był chyba w tym, że wielu przeholowało.

Ale Ci, którzy w tamtych latach gospodarowali i nie bali się zainwestować dziś  (a częściej już ich synowie i córki)mają dobre gospodarstwa, dające przychód pozwalający godnie żyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pytanie co to jest pensja godziwa. Według statystyk przeciętny Polak ma wydajność pracy 3x do 4x niższą niż Niemiec, Francuz, Anglik. Przeciętne wynagrodzenie także jest utrzymywane w tej proporcji. Uważam, że jak na swoją wydajność pracy to Polacy zarabiają godziwie. Aby zarabiać więcej muszą stać się wydajniejsi. Inaczej zwiększenie wynagrodzeń będzie rozdawaniem pustego pieniądza i głównym czynnikiem inflacji. Bogactwo bierze się z pracy a nie z dotacji. Każda dotacja zostanie wcześniej czy później zjedzona przez inflację, jeżeli nie zostanie wykorzystana na wzrost wydajności pracy równoważący jej wartość. Zaleta dotacji jest w tym, że nie trzeba jej zwracać jak kredytu wraz z odsetkami a otrzymane pieniądze pozwalają coś zrealizować zanim samemu wypracuje się wystarczające środki na realizację. Analogiczna sytuacja jest z dopłatą do żywności, zostanie ona wchłonięta przez wszelkiej maści ogniwa pośrednie pomiędzy wytwórcą a odbiorcą końcowym czyli konsumentem nie pozostawiając temu ostatniemu ani grosza korzyści i nie dając temu pierwszemu praktycznie nic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jako tak nauczasz, to powiedz jeszcze, jak tę wydajność owe "statystyki" Polaczkom wyliczyły, żeby tylko ich dalej gonić do roboty za friko. Pytania dodatkowe: dlaczego tak chętnie zatrudniają mało wydajnych Polaków? Kto tak nam organizuje pracę, że jesteśmy tak mało wydajni? Rozumiem, że obcy kapitał, który ma w swoim ręku większość zakładów? To po co tu szli, skoro nawet siły roboczej nie ma wydajnej?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tomku też masz rację jeśli chodzi o rolników  ???

mnie chodziło o państwowe przedsiębiorstwa one te kredyty przepier.....y  a oddać musieli wszyscy i tu porównanie do Grecji

 

Paweł dziwne ale jak pojadą na zachód to potrafią pracować,

co do dotacji to też uważam że zabierają ją pośrednicy itp.

a i żywność jest dzięki nim tańsza więc względny spokój mas pracujących

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Do Tadeusza. Spłycasz temat. Wydajność pracy wynika nie tylko z samej pracowitości Polaków, która jak zauważyłeś potrafi być zadziwiająca (szkoda, że nie we własnym kraju) ale wynika z całej organizacji pracy a więc posiadanych środków do produkcji, technologii i środków finansowych. To co mamy obecnie jest naleciałością wielu poprzednich lat i uwarunkowań historycznych. Niestety naleciałości te musimy przezwyciężyć swoją wydajną pracą, wydajniejszą niż praca innych aby w miarę szybko i skutecznie pokonać istniejące różnice ekonomiczne. Nikt za nas tego nie wykona a oglądanie się na innych doprowadzi nas niestety do sytuacji w jakiej jest w Grecji. Pozostaje zakasać rękawy i mozolnie rok po roku powiększać PKB. Wątpienie we wskaźniki ekonomiczne jest przekreśleniem wiary w cokolwiek. Skoro mądrzejsi od nas opierają się na nich, to nam nie pozostaje nic innego tylko przyjąć je jako miarodajne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Miarodajne czy nie - wszystko zależy od metody. I potrzeby.

Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Można nie wątpić, ale trzeba wiedzieć, czemu się zaufało.

Cieszę się, że zgodziłeś się, że wydajność to sprawa złożona.

Jakie "zaszłości i uwarunkowania historyczne" masz na myśli? Mało wypracowaliśmy? Popatrz tylko, ile nam ukradli i zniszczyli ci, co dziś mają więcej. Głowa do góry, Pawełku, jesteś przedstawicielem pracowitego i całkiem niegłupiego narodu, praca i ludzie to też kapitał, nie trzeba go trwonić i nie wolno lekceważyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ile wypracowaliśmy nie ważne, ważne ile mamy, a to widać gołym okiem. Nie umieliśmy zachować przy sobie tego co utraciliśmy i jest to ewidentny objaw głównie naszych narodowych wad, które z dumą uznajemy jako zalety. Skoro tak, to nie możemy z tego powodu utyskiwać, bo stajemy się niepoważni.  Uwarunkowania historyczne (wojny, zabory itp.) nie odbyły się bez naszego udziału a to oznacza, że jakieś swoje trzy grosze  w sensie negatywnym do nich dołożyliśmy. Byliśmy butni i bitni wtedy, kiedy należało się układać. To że zapłaciliśmy  za to wszystko być może zbyt dużą cenę, to już zupełnie inna kwestia. Frycowe trzeba płacić. Dzisiaj w wielu z nas nadal odzywają się takie cechy, oni chyba niczego się nie nauczyli.  Do zrobienia jest bardzo wiele, a my dostaliśmy szansę nadrobienia zaległości. Nie jest to za darmo ale za cenę niezbyt wysoką, bo zgodnego współistnienia w Europie. Czy warto zaryzykować taką cenę? Moim zdaniem warto, w przeciwnym razie czeka nas kolejne sromotne lanie (tym razem na płaszczyźnie ekonomicznej), wszak nasze położenie geopolityczne się nie zmieniło. Liczy się "tu i teraz" oraz przyszłość, a ta zależy tylko od naszej woli oraz umiejętności, które musimy doskonalić ucząc się od mądrzejszych. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Uwarunkowania" ma każde państwo, każdy naród. Popatrz na Niemców (i ucz się, skoro tak polecasz to innym)- jakoś nie płaczą, że tyle lat byli podzieleni, nie prawią o wadach narodowych, które do tego doprowadziły, nie liczą, ile utracili z własnej winy, nie każą części własnego narodu stać cicho i doganiać kogoś tam (nawet wywalczyli sobie dla tych słabszych uprzywilejowaną pozycję w UE). A u nas ciągle jakoś osioł bije się w (najchętniej cudze) piersi i narzeka na to, że przodkowie mieli odwagę i siłę krew przelewać. Własną, bo nikomu w szkodę nie leźli.

Zadziwiająco łatwo przechodzisz nad tym, co chwalebne, żeby dojść do wydumanych zagrożeń.

Lanie ekonomiczne już dostajemy, przed czym chcesz przestrzegać tych rolników, co to mogliby chcieć większych dopłat i przywilejów (od tego wszak zacząłeś swoje tu perrory)?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To Polacy w przeszłości przez wiele lat dominowali w tej części Europy gnębiąc pomniejsze narody nie wspominając o Rosji. Później dostali za to bęcki. Noszenie głowy do góry zarówno z powodu pierwszego jak i drugiego nie jest bynajmniej chwalebne. Piszesz "Popatrz na Niemców (i ucz się, skoro tak polecasz to innym)- jakoś nie płaczą, że tyle lat byli podzieleni, nie prawią o wadach narodowych, które do tego doprowadziły, nie liczą, ile utracili z własnej winy, nie każą części własnego narodu stać cicho i doganiać kogoś tam (nawet wywalczyli sobie dla tych słabszych uprzywilejowaną pozycję w UE)." - Właśnie o tym piszę, Polacy jęczą że zostali pokrzywdzeni, że w związku z tym coś się im szczególnego należy. Każdy naród może tak myśleć ale będzie miał TYLKO to co sobie wypracuje. Tyle w tym temacie. W Europie i w Świecie nadchodzą czasy wypracowania wspólnego prawa obowiązującego ponad narodami. W takiej sytuacji każdy Polak, Grek, czy Niemiec będą wobec niego równi. To, jaki status materialny będzie posiadł każdy z nich będzie zależało tylko i wyłącznie od ich indywidualnych cech i wyborów. Kto tego nie rozumie zatrzymał się intelektualnie na poziomie myślenia z początków XX wieku, które doprowadziło do dwóch wielkich wojen światowych. Czas zrozumieć, że budowanie murów - tworzenie przywilejów dla jednych jest jednocześnie krzywdzeniem innych, a więc aby konflikty łagodzić, należy od takich rozwiązań odchodzić. Jak się ma znaleźć w tym wszystkim nasza narodowa tradycja i kultura ? Uważam, że naród wcale nie musi mieć granic aby zachować swoją narodową tożsamość, to co musi mieć to poszanowanie swojej kultury i pokazywanie jej odrębności innym narodom przy jednoczesnym poszanowaniu kultury innych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Piszesz z pozycji Polaka, czy jakiejś innej? Dlaczego nie rozumiesz, że to "tylko" to dla niektórych "aż"? Właśnie o to chodzi, żeby mieć to, co wypracowane, a nie musieć oddawać jakimś lepiej ustawionym czy silniejszym, którzy dyktują warunki. Dlaczego tak boisz się, że rolnik polski mógłby mieć jakieś szczególne przywileje, skoro nie ma nawet tego, co mają inni - pomimo, że ze wspólnej puli jest to dzielone, do której i my wkładamy?

Masz dziwną tendencję do degradowania innych, a nie burzenia murów. I do mieszania tematów, wtedy gdy nie panujesz nad żadnym. To tworzy mury, a nie je burzy - tak "mury runą" tylko wtedy, jak się pod nie bombę podłoży. Niektórzy to robią w imię pokoju. Ty też?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego twierdzisz, że polski rolnik nie ma tego co maja inni. Ja twierdzę, że inni nie mają tego co ma polski rolnik i nigdy już mieć nie będą. Polski rolnik musi chcieć i umieć wykorzystać tę sytuację. Nikt mu nie powie co ma wykorzystać i w jaki sposób ma to zrobić. Musi odkryć to sam. Egzystujemy na konkurencyjnym rynku i każdy chciałby mieć przywileje. Polskie rolnictwo mimo swojej struktury jakoś skutecznie konkuruje na europejskim rynku (4 mld euro nadwyżki eksportowej) a to oznacza, że nie ma powodów do zwiększania dla niego przywilejów. Ideą Europy jest zrównoważony rozwój regionów, to oznacza dążenie do ich samowystarczalności. Próba zwiększenia produkcji ponad potrzeby regionu wcześniej czy później skończy się koniecznością jej ograniczenia i płaczem, że najpierw zachęcano przywilejami a teraz się je odbiera. Warunkiem pokojowego współistnienia jest znoszenie barier i przywilejów a nie tworzenie nowych. Pisałem o tym wcześniej. Unia europejska ma nadprodukcję żywności ale ta nadprodukcja nie jest sprzedawalna na zewnątrz unii ponieważ ceny tej żywności są wysokie ze względu na wysokie koszty produkcji. Koszty te są maskowane dopłatami ale nie zmienia to faktu, że produkowana jest drogo. To unia obwarowała się barierami celnymi i nie dopuszcza do siebie tańszej żywności z zewnątrz ale jak widać każdy kij ma dwa końce. Mieszkańcy unii mogą się cieszyć, że mają tańszą żywność na skutek dopłat do rolnictwa ale nie wiedzą jak tanią mieliby, gdyby zniesiono bariery celne na żywność z zewnątrz. Jakie szanse przetrwania miałoby wtedy europejskie rolnictwo? Odpowiem - żadnych. Czy w skali świata obecna sytuacja jest sprawiedliwa na pewno nie i to wcześniej czy później musi się zmienić inaczej będą tworzyły się i narastały konflikty. Takich przykładów jest wiele dotyczą całej gospodarki. Nie sądzę aby okopanie się we własnym grajdołku i jego obrona za wszelką cenę rozwiązywało choćby najmniejszą cząstkę tych problemów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dopłaty niższe o połowę nazywasz tym, co mają inni? Jakiej możliwości Twoim zdaniem "nie odkryli" polscy rolnicy? Przecież to wszystko jest znane, nie ma czego odkrywać, z wszystkiego co dostępne w miarę swoich możliwości korzystamy.

I dlaczego nazywasz naszymi "przywilejami" to, co się innym należy? Przecież wpłacamy do budżetu unijnego, mamy prawo korzystać. To wspólny worek, a Ty nie chcesz granic, więc powiedz, co zyskujemy na tej wspólnocie?

W dopłatach nie chodzi o dawanie, to jest rekompensowanie. Inaczej ceny żywności byłyby wyższe. Tańsza żywność nie oznacza bezkonkurencyjna - niska cena jest zaletą jedyną tylko dla biednych konsumentów. Żywność dobra jest na świecie droga - nawet tak, że nie jest dostępna dla przeciętnych obywateli, pospólstwo ma GMO i erzatz.

A tak nawiasem mówiąc - może obliczyłeś też, ile z tych dopłat i przywilejów eksportujemy w tych 4 mld euro?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Twoje myślenie oscyluje wokół jednej grupy zawodowej "rolników" Patrząc z tej perspektywy nie widzisz całego społeczeństwa oraz innych narodów. Zawsze uprzywilejowanie "kogoś" odbywa się kosztem "kogoś innego" czyli z jego pokrzywdzeniem. Tę swoją krzywdę próbuje on zrekompensować w inny sposób krzywdząc kogoś następnego itd. "Najbiedniejsi" coraz częściej bywają nimi z własnego wyboru ponieważ dostali od państwa przywilej w postaci opieki, więc nie opłaca im się zabiegać o pracę. Znam takich wielu, a patologia się niestety rozrasta zamiast kurczyć. Dopłaty "o połowę niższe niż winnych krajach unii" wynikają chociażby z faktu trzykrotnie tańszej u nas siły roboczej oraz innych, niższych kosztów w rolnictwie np. braku podatku dochodowego (tylko rolny) i bardzo niskiej składki ubezpieczenia w KRUS Zakładano, że z biegiem lat dopłaty te będą się wyrównywać ale warunki produkcji w tym koszty także będą się zbliżały do siebie. Współistnienie we wspólnocie nie może opierać się na fałszu ale na jasnym i otwartym przedstawieniu wszystkich za i przeciw, wykazaniu różnic w tym w tym tych dających przewagę, bez względu na to kogo one dotyczą. Prowadzi to do sytuacji w której nie można uzyskać przewagi dzięki nowym przywilejom, można tylko zmniejszyć przywileje tym którzy mają przewagę dzięki nim, aby wyrównać warunki konkurencji. Najwyższy czas zrozumieć, że każdy dział gospodarki musi bronić się sam a głównym wykładnikiem uzasadniającym potrzebę jego istnienia jest popyt. Rolnictwo ma tutaj największy atut, gdyż bez żywności nie da się przetrwać. Atuty polskiego rolnictwa to między innymi nie zasolona ziemia dająca szansę na zdrowe uprawy i produkcję proekologiczną, niskie podatki i ubezpieczenia, tania siła robocza (często zatrudniana na czarno)dobry klimat dający smak naszym owocom i warzywom. Czy jedynym argumentem do przebicia się na rynki europejskie musi być tylko niska cena uzyskana dzięki dopłatom, nie mogą to być argumenty jakościowe? Dopłaty unijne do polskiego rolnictwa są znacznie wyższe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Uzdrawianie świata dobrze zacząć od likwidowania patologii wokół siebie (albo i od siebie).

O koszcie i wynagradzaniu "siły roboczej" już rozmawialiśmy. Szkoda, że zarobki są tak niskie.

Podatków nigdzie nie płacą ci, którzy nie zarabiają. Państwo stwarza warunki do prowadzenia działalności. Czy sądzisz, że u nas nie wprowadzono by podatku dochodowego dla rolników, jeśli tylko mógłby być z tego dochód dla państwa? Problem w tym, że większość rolników nie ma dochodu i musieliby być traktowani jako bezrobotni. Więc nie strasz, to nie jest wyjaśnienie dla niższych dopłat.

Koszty produkcji (np. energia, środki ochrony roślin są już jednakowe, to potwierdzają ekonomiści.

KRUS to temat rzeka, ale też wnioski jak przy podatku dochodowym - nie łaska, a smutne wyliczenie korzyści.

Mieszasz różne dziedziny i różne tematy - intencja aż nadto widoczna, ale tak do niczego nie dojdziesz. Pogadasz sobie przedwyborczo i tyle. Lepiej książkę poczytaj. Albo ruszaj do jakiej roboty - podniesiesz wydajność ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak więc rzeczywistość jest taka jak jest, więc każdy kto chce cokolwiek w niej zrobić musi się do niej dostosować a nie narzekać, że nic nie można, bo warunki niesprzyjające (ugór - od tego rozpoczynał się wątek tej dyskusji). O strukturze rolnictwa i dochodowości z niej wynikającej pisałem wcześniej, więc nie chcę się powtarzać. Nie jest to sytuacja zdrowa i należy ją zmieniać a nie prowadzić działania konserwujące. Zmiany mogą być wymuszone jedynie przez ekonomię czyli nieopłacalność, bo w przeciwnym wypadku nikt gospodarstwa nie sprzeda ani nie przekaże. KRUS to utrzymywanie i cementowanie tej struktury. Więc walczmy o jej utrzymanie i szukajmy poparcia dla niej w środowisku miejskim (w co bardzo wątpię) a sukces gospodarczy na pewno nie ominie Polski. Odnośnie zarobków jeżeli jesteś pracodawcą, to dlaczego tak mało płacisz ? Odpowiedź zapewne znasz. Jeżeli nim nie jesteś problemu niestety nie zrozumiesz. I tak na sam koniec z Twojej wypowiedzi jasno wynika, że korzyści w rolnictwie mogą wynikać tylko i wyłącznie z nadanych przywilejów. Ja twierdzę, że i bez przywilejów rolnictwo może przynosić nie gorsze korzyści ludziom w nim pracującym warunek, muszą być one powszechnie zniesione. Twoje domysły co do dyskusji przedwyborczej nie są trafione nie optuję za żadną z partii uczestniczących w wyborach. Każda z nich to lewica z drobnymi odchyłami nieco w prawo lub lewo. Ich rządy prowadzą do pogłębiania deficytów między innymi poprzez obiecywanie i realizację tych obiecanek. Dobry gospodarz wie co jest ważne i potrafi powiedzieć stanowczo nie tam gdzie jest to potrzebne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Z pewnością nie znajdziesz poparcia dla swoich poglądów, więc i optowanie za którąś z partii nie ma sensu. Dziwne, że z programów różnych partii wybierasz jednak tylko to, co nie jest korzystne dla ludzi. Wierzysz w to, że jakiekolwiek działania, które dziś nie służą ludziom, posłużą im w przyszłości? Tak to się tran pije, a nie działa społecznie. Pamiętasz zaciskanie pasa u upadającej PRL? W końcu okazało się, że ludzie mogą już tylko pętlę na szyi zacisnąć, bo pas się skończył. A żaden cud oczekiwany przez zwolenników takiej polityki nie nastąpił.

 

To nie skłonność do narzekania zamiast pracy czy szukanie przywilejów i "działania konserwujące" - świat właśnie tak wygląda, że mityczna równość nie istnieje. W naturze człowieka jest działanie, a nie narzekanie. Ludzie narzekają, jak są pokrzywdzeni i nie widzą możliwości działania - a państwo powinno wyrównywać także dysproporcje wynikające z sytuacji społecznej, nawet ewentualnej bezradności, tyle że bezradność może dotyczyć ludzi, a nie całych grup zawodowych czy społecznych, bo wtedy to brak szans a nie bezradność. Przywilej to wyrównanie szans, a nie dawanie korzyści. Po to właśnie wymyślono państwo, ale ty nie chcesz państw, więc nie bardzo wnikasz w to, co powinny robić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Państwo wymyślono w celu zorganizowania pewnych społeczności zgromadzonych na jakimś terytorium i narzuceniu im norm postępowania uznanych jako praworządne oraz egzekwowaniu podporządkowania się tym normom. Zorganizowanie w państwa daje jednym z nich znaczną przewagę nad innymi a wynikało i wynika to głównie z argumentu ich siły i skutkuje wykorzystywaniem słabszych. Twoje wypowiedzi skłaniają do wniosku, że akceptujesz, popierasz a wręcz chcesz cementowania takich układów. Tymczasem każdy człowiek chce żyć i być szczęśliwym. Aby dać podobną szansę wszystkim należy te bariery likwidować a więc znosić wszelkie przywileje. Jak już wspominałem uprzywilejowanie kogoś odbywa się kosztem pokrzywdzenia kogoś więc w pierwszej kolejności należy dążyć do wyrównania praw w skali międzynarodowej. Wołanie o przywileje i naciskanie na polityków aby je rozdawali jest po prostu nieetyczne. W to wszystko wpisuje się także temat rolnictwa chociaż jest on tylko jednym z elementów. Takie poglądy przyświecały i przyświecają głównym myślicielom jednoczącej się Europy i tylko przyjęcie ich daje szansę na jej przetrwanie. Jak widzę temat jest dla Ciebie zbyt trudny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Widzę, że wyczerpaliśmy temat.

O państwie wiesz tyle, ile dziecko w 5. klasie podstawówki (unijnej), jeśli sądzisz, że jest to twór narzucony w celu uciskania kogoś.

Żyj i bądź szczęśliwy w zjednoczonej Europie, w granicach Polski - mam nadzieję i pewność, że nie tylko tymczasem. Głupie poglądy mają to do siebie, że przechodzą, nieleczone inaczej, jak tylko czasem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Na pewno gdyby tak zagorzale walczyli posłowie jak wy była by szansa na lepsze jutro w dzisiejszych czasach naród nie myśli jest ogłupiały wybory  są manipulowane , tzn sterowane mediami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Widzę, że wyczerpaliśmy temat.

 

I chyba to jest najrozsądniejsze Twoje zdanie.

Każdemu z nas demokracja ( nawet nie przez duże D) pozwala na odczuwanie "państwa" na swój sposób. Jedni je lubią, inni kochają a inni wręcz nienawidzą. Ważne by każdy z nich mógł( chciał) powiedzieć w naszej zjednoczonej Europie- I'm Polish

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@ Tadeusz - to przecież sarkazm ze strony Tomasza

@ Maciej - bardzo trafna uwaga, ciemna masa ludu głosuje na tych z góry list rankingowych przedstawianych w fikcyjnych sondażach żeby nie "marnować głosu", a reszta nie głosuje bo jest zdania, że ich partia nie wygra bo ma za małe poparcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

ciemna masa ludu głosuje na tych z góry list rankingowych przedstawianych w fikcyjnych sondażach

 

Powinny być listy układane alfabetycznie - tylko czy nie mielibyśmy większości posłów na A?.

U mnie na wsi jeszcze się nie pojawił żaden plakat wyborczy, chociaż listonosz naniósł trochę "makulatury".

Z list wyborczych, dostępnych w internecie można sprawdzić na kogo nam przyjdzie głosować, tylko trzeba by o nich coś wiedzieć jak się osobiście nie zna kandydatów.

Ja już mam swoje typy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

,,typy ,, panowie moim zdaniem głosujmy na ludzi których znamy    ,nie na szołmenów,cudo twórców ale na ludzi którzy znają specyfike rolnictwa ,a to czy ja na 15h przeżyje czy zbankrutuje to określi rynek i żaden polityk tego nie zmieni . pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!


Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  
Obserwujący 0