Sign in to follow this  
Followers 0
rolniczka

Polska na ugorze polityki rolnej

132 posts in this topic

A ja w tym roku zaszalałem i wybrałem Korwina-Mikke, za plakat wyborczy z jego odciętą głową. Widział ktoś?

Share this post


Link to post
Share on other sites

To rzeczywiście zaszalałeś. I co, potoczyła się głowa i nie ma? A ręka w nocniku została i szlag Cię trafia, biedaku?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli nie ma nadprodukcji, to odpowiedz na pytanie dlaczego jesteś taki biedny? Dlaczego upominasz się od państwa o coraz większą dla siebie troskę? Gdyby nadprodukcji nie było opływał byś w dostatku. To co piszą w prasie jest przewidywaniem opartym na obserwacji zmieniającego się świata - przyrost naturalny, pogarszanie warunków uprawy itp. Żywności nie da się gromadzić na długie lata w ilościach gwarantujących przetrwanie, bo nie ma i długo nie będzie takich magazynów. Co z tego, że ogromna część ludzkości głoduje a my (Europa) swoją produkcją moglibyśmy ten głód zaspokoić, jak nasza produkcja jest droga i nie zostanie poza Europą sprzedana. Po co produkować i niszczyć, to bezsensowne marnotrawienie pracy energii i środków. Uprawy roślin na biopaliwa to jedno z rozwiązań na wykorzystanie potencjału produkcji, więc powinieneś się cieszyć. Zboża póki co nie zabraknie, a jak będzie go mniej to także lepiej dla Ciebie jako rolnika, bo wzrośnie opłacalność produkcji. Narzekanie na wszystko co się zmienia nie jest dobrą zasadą, chociaż w Polsce bardzo modną. Trzeba obserwować zmiany i umieć się do nich dostosowywać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio wcale nie mam wcale tak źle  ???. Raz tylko sprzedawałem poniżej kosztów produkcji (2008); poza tym zboża właśnie może zabraknąć bo w tamtym roku wykorzystane były wszystkie rezerwy, które zgromadzone były w latach urodzaju.

A dlaczego niby mam się nie upominać? Siedzi jeden z drugim przy żłobie i zamiast zająć się tym do czego byli wybrani to zajmują się różnymi głupotami. Piszesz o przyroście naturalnym i pogarszaniu warunków uprawy, znowu sobie zaprzeczyłeś bo to właśnie prowadzi do zmniejszenia produkcji. Poza tym czy napisałem, że się nie cieszę ze wzrostu udziału produkcji roślinnej wykorzystywanej w celach energetycznych?

Do zmian przecież się dostosowujemy, przykładem właśnie jest kukurydza, która dawniej na moich terenach uważana była za niemożliwą do uprawy. Na koniec: czy widziałeś, żeby któryś z rolników niszczył owoce swojej pracy? Zbierał zboże i wysypywał je do rzeki? Owszem znam takich, którzy palili owsem (oczywiście nie pochwalam tego) albo pozbierał aronię i nikt nie kupił bo tylko kontraktowane brali ale takie rzeczy się zdarzają. Nikt świadomie nie produkuje czegoś na co nie będzie miał zbytu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko przedstawiasz w skali mikro na poziomie gospodarstwa czy okolicy. W takiej skali to problem każdego z gospodarzy jak zagospodaruje swoje plony i jaki osiągnie z tego zysk. Nie znam żadnego producenta, który twierdziłby, że jego produkcja jest niepotrzebna, wręcz odwrotnie każdy twierdzi, że jest ona niezbędna. W skali makro wygląda to trochę inaczej wszyscy produkujący dajmy na to gwoździe krzyczą, że gwoździe są potrzebne (bo tak jest) ale niestety nie potrzeba ich aż tyle ile oni produkują, co w takiej sytuacji należałoby zrobić - ograniczyć produkcję do wysokości zapotrzebowania. Niestety żaden z producentów nie chce dobrowolnie tego zrobić więc pozostaje brutalna konkurencja, walka o utrzymanie się na rynku. Będą odpadali ci, którzy produkują najsłabiej albo najdrożej. Na dodatek żadnemu z nich nie będzie się zbyt dobrze powodziło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie o to chodzi, że nie staram się tego obserwować w ten sposób. Muszę obserwować otoczenie bo gdybym patrzył tylko na jednego czy drugiego sąsiada nie wiedziałbym czy mam sprzedawać czy trzymać zboża. Na razie trzymam i myślę, że koledzy z forum też, sprzedali tylko Ci co musieli i jeśli w ogóle coś mieli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Polsce pod względem rozwoju rolnictwa występują 2 regiony

polska A czyli wlkp,pomorze,część śląska  i polska B małopolska podkarpackie lubelskie świętokrzyskie ,Wiadomo że gospodarowanie ma jakiś sens od 30 ha jeszcze kilkanście lat temu było 15 ha wg.danych instytutu ekonomiki rolnictwa gdyż takie gospodarstwa są w stanie kupować maszyny.Polityka rolna w takiej uproszczonej formie jaka jest skazuje polskę B na niebyt półwiekową zapaść upadek rolnictwa, po co dawać młodego rolnika jeżeli blokujecie możliwość rozwoju gospodarstw młodym rolnikom dając półtora hektarowcom te całe programy rolnośrodowiskowe i ekologie koniczyny itd, całe nieszczęście polega na tym że rolnicy hektarowi i ,agencyjni(pracownicy arimr),warszawscy muszą się jakoś bronić przed stratami wynikającymi z posiadania gruntów (tzn płaceniem podatku rolnego)więc wymyślono dla nich orzechy skończyły się orzechy ,będzie koniczyna ,czyli robić coś byle nic nie było.Osobiście chciałbym dowiedzieć się kto tworzy te wszystkie agencyjne programy i pozwala by dobie recesji dawać tym wszystkim pasożytom kasę.Jak widzę w telewizji o akcji podziel się posiłkiem to taka złość mnie rozsadza ,niech państwo się podzieli w końcu to bardzo bogate państwo.Najgorszą rzeczą jest w polsce pod względem prawnym wrzucenie do jednego worka rolnika i posiadacza gruntów ,jeszcze raz powtarzam dopłata powinna być do produkcji np. tony zboża (pszenicy jęczmienia żyta)kg tucznika powinna dawać wsparcie podmiotowi produkującemu na rynek a nie dopłacać do posiadania gruntów. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

I uważasz że będzie słusznie?

Jak masz 8 ton pszenicy to OK. a jak masz 3?

Jak sprzedasz 8 tys mleka od krowy a masz ich 100 to OK. a jak masz 3 i sprzedasz od nich po 4 tysiące.

Nie ma złotego środka

Dopłaty obszarowe gwarantują wszystkim "rolnikom" jednakowe przychody od hektara. Faktem jest że "rolnicy z marszałkowskiej" sa tu wrzodem ale ich ilośc w stosunku do reszty jest jednak mała

Share this post


Link to post
Share on other sites

dobrze gadasz jak masz 150 ha w kilku kawałkach to dobrze a jak masz 40 w kilkunastu to co ?

już Bismarck prowadził aktywną politykę w rolnictwie nie pozwalano na dzielenie gospodarstw na mniejsze. Podajesz Tomasz skrajne przypadki nikt nie żyje z 3 krów które dają 4 tys. taki ktoś utrzymuje się z renty a mleko ma dlatego bo twierdzi że to ze sklepu śmierdzi a jest dokładnie na odwrót

jak krowa rasy mlecznej daje 4 tys. to powinni go zamknąć za znęcanie się nad zwierzętami.Po prostu ludziom nie chce się robić i tyle bo mają taką naturę.W krajach dawnej unii się wie że lepiej dać nieefektywnym rolnikom rentę czyli po prostu zapłacić im za nierobienie a tę ziemię która się marnuje w ich rękach dać innym większym efektywniejszym, inwestującym w nowe technologie.Podam ci następny przykład renty strukturalne wszyscy którzy dostali w mojej okolicy nadal rzeźbią a ich dzieci które nie mają z gospodarstwami nic wspólnego po prostu figurują jako właściciele jaka jest sprawiedliwość w tym że ten gnój przez całe życie opierdal...się stojąc pod sklepem z piwem i teraz dostaje 1500 zł żeby miał dalej na paliwo żeby mógł się dalej znęcać nad perzem i co struktura zakonserwowana jest.Może to kiedyś policzę ale powiem ci że tak naprawdę 1/3 pewnie tych pieniędzy z budżetu jest wydawana dla rolników "produktywnych" a może nawet 1/4 , Otóż 1/3 biorą pracownicy Arimr,1/6 to rolnicy z marszałkowskiej a 1/6 to gospodarstwa które utrzymują się z rent a ich gospodarstwa nie przynoszą żadnego dochodu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja tylko czekam az ta unia pierdyknie wtedy skończy się dawanie rolnikom raz a zabieranie dwa 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taka polityka rolna prowadzona jest z powodu nadprodukcji żywności jaką ma Unia. Nie ma sensu zwiększać produkcji (mówię tu o skali unijnej) skoro mamy nadmiary a produkcja jest dotowana. Sprzedaż żywności poza unię możliwa jest tylko na skutek kolejnych dopłat do eksportu. W tej sytuacji sens ma zrównoważenie produkcji z popytem, bo koszty będą wtedy minimalne. Oczywiście nie jest to takie łatwe ponieważ występuje wiele czynników, choćby klimatyczne, powodujących wahania ilościowe produkcji w poszczególnych latach. Oczywiście w skali mikro wygląda to zupełnie inaczej ponieważ rolnicy są dla siebie wzajemnie konkurentami i przetrwają ci najbardziej efektywni (bez względu na to czy dopłaty będą, czy ich nie będzie). Już dziś znakomita większość rolników dostaje dotacje, które są przeznaczane tylko i wyłącznie na ich codzienną egzystencję. Perspektywa istnienia takich gospodarstw to jeszcze jakieś 20 lat. Przy okazji na takie bonusy załapują się ci, którzy z rolnictwem nie mieli i nie mają wiele wspólnego. Sytuacja jest analogiczna jak wszędzie, gdzie coś rozdają.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ten znowu o nadprodukcji, chyba wcześniej dość jasno przedstawiłem sytuację. Gdzieś coś usłyszałeś i ciągle powtarzasz głupoty. Skąd masz takie informacje, może z supermarketów gdzie półki są wypełnione towarami po brzegi? Jak znowu będziesz tam robił analizę rynku to zerknij na ceny. Ile kosztuje chleb? Ile olej rzepakowy? Jak mniemam rozumiesz prawo popytu i podaży. Długo mam jeszcze walić głową w beton żebyś to pojął?

A z tymi minimalnymi kosztami to w rolnictwie nie do końca obowiązują zasady ekonomii, których się nauczyłeś w szkole. Prosty przykład cen nawozów w korelacji z cenami zbóż: jeśli wyprodukujemy mniej to ceny zbóż rosną, rośnie też cena nawozów (mimo tego, że koszty produkcji są niezmienne) bo rolnik i tak MUSI kupić nawozy a jak ma za co to czemu by na tym nie zarobić.

Trzy lata temu pamiętam tak windowali ceny, że przekroczyli próg opłacalności produkcji związanej z zakupem nawozów i magazyny przestały zamawiać towar od firm nawozowych bo nikt nie był już zainteresowany kupnem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ceny środków do produkcji i narzędzi oraz maszyn są zmonopolizowane ponieważ producenci są gigantami, jest ich niewielu i mogą dyktować ceny, więc to robią, nie patrząc na to jak reaguje rynek, bo jak sam powiedziałeś rolnik musi je kupić. Analogiczna sytuacja występuje wśród odbiorców produkcji rolnej głównie przetwórców, którzy się konsolidują i jako tacy mogą narzucać ceny skupu dążąc do jak najniższej. Po środku jest "głupi" rolnik któremu wydaje się, że wszyscy go proszą o produkcję bo na świecie panuje głód. Co z tego, że 40% ludzkości jest niedożywiona bo musi przetrwać za kwotę mniejszą niż 2 USD dziennie. Czy jesteś w stanie wyprodukować tak tanio i jeszcze dostarczyć swoje produkty aby wyżywić część z tych osób. Niestety nie, bo produkcja w unii jest zbyt droga w związku z tym produkty unijne są niesprzedawalne na zewnątrz (sprawdź statystyki eksportowe żywności poza unię)Sama unia jest nasycona towarem i jedyna rzecz jaką osiągną rolnicy zwiększając produkcję to niższe ceny skupu i eliminacja najsłabszych ekonomicznie rolników. Rozbijesz sobie głowę zanim zrozumiesz ten mechanizm. Być może jesteś na tyle mocnym producentem, że przetrzymasz i nie odpadniesz w rywalizacji o przetrwanie ze swoimi sąsiadami po fachu, ale wierz mi kokosów na rolnictwie nie zrobisz, ponieważ jest to nieustanna konkurencja i nadal tak będzie. Nie jest moim zadaniem zniechęcanie kogokolwiek, a raczej uświadomienie. Nie masz do czynienia z teoretykiem a wieloletnim praktykiem, który doświadczył mechanizmu funkcjonowania polityki rolnej nie tylko w Polsce ale na rynku międzynarodowym (unia)i to w dosyć sporej skali.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uważam, że jestem wystarczająco mocny żeby się utrzymać. Czekam tylko cierpliwie jak słabsi (nie w rozumieniu większy) upadną. Kokosów to nigdzie nie ma, chyba żebym wstąpił do zorganizowanej grupy przestępczej  ???

A z tym proszeniem to różnie bywa, w tamtym roku producent trzody chlewnej błagalnym głosem dzwonił żeby mu przywieźć chociaż ze 20 ton, bo silosy puste  ???

W tym roku też tak może być

http://www.farmer.pl/produkcja-roslinna/zboza/slabe-zbiory-oznaczaja-wysokie-ceny,32091.html

Share this post


Link to post
Share on other sites

A czy w polsce nie ma ludzi niedożywionych i biednych? cała europa to wyspa spaślaków ?,W polsce lat 80-90 powstał nowy i inny system dopłat do rolnictwa mianowicie renty ,gdyż za komuny wcześniej dawano renty ale w zamian trzeba było zdać ziemię na "państwo".Po co w prl robiono pgr które były rozkradane ,dlaczego były strajki robotników przemysłowych? bo brakowało chleba ?

Odpowiem wam bo większość małych gospodarstw jest skrajnie nieefektywna i odporna na wiedzę z zakresu uprawy i hodowli,gdyby nie okupacja niemiecka to dalej obornik pływał by w gnojówce.W latach 60 na jednego łepka przypadało 0,5ha teraz jest 0,25 ha a w 2050 będzie 0,15 ha.Nawet kraje ue do lat 90 nie były samowystarczalne w zboża, które importowano z USA, Kanady ,Am,południowej,Rosji po wprowadzeniu Wpr sytuacja się zmieniła teraz widocznie opamiętano się i zaczyna dotować się "nieprodukcję" tzn, renty strukturalne ,programy rolnośrodowiskowe ,ekologie,itd.Jaki sens ma tak głęboka ingerencja w strukturę rolnictwa poprzez marnowanie pieniędzy podatników na zatrzymywanie przemiany pokoleniowej i wielkościowej w gospodarstwach. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odnośnie Polski sprawa jest prosta. Żadna reforma nie zmienia niczego jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Struktura rolnictwa jest znana i wiadomo, ze musi się zmienić. Pytanie jak długo ma to trwać. Z punku widzenia wzrostu efektywności produkcji oczywiście jak najszybciej. W takim razie co stoi na przeszkodzie szybkich reform? Po pierwsze pieniądze a raczej ich brak i to zarówno wśród potencjalnych rolników (większość to drobni ciułacze) jak i w budżecie państwa. Sprawa sprowadza się nie tylko do wykupu ziemi i zakupu środków do produkcji a więc dostępu do kredytów ale do zapewnienia pracy tym, którzy ziemię przekażą lub sprzedadzą albo obdarowanie ich rentą. 1,5 mln gospodarstw to minimum 3 mln osób dla każdej jałmużna 700zł/mc to ponad 25 mld na rok. Dodatkowy problem to chęć wyzbycia się ziemi, niektórzy mówią "po moim trupie" Tak więc przemiany będą trwać jeszcze dziesiątki lat dopóki nie wymrze pokolenie obecnie gospodarujące.

Share this post


Link to post
Share on other sites

jest cała seria artykułów na tym portalu.dot propozycji Wpr. połowa z tych 1,5mln bierze dopłaty w wys. do 1000 euro to nie są "rolnicy"

i nie żyją z produkcji rolnej to są osoby dostające premię za posiadanie ziemi rolnej a prawdziwi rolnicy obrabiają im pola mało tego oni tę jałmużnę 700zł już w większej części dostają a nawet nie potrzebują bo pracują w innych działach gospodarki lub mają renty z Zus,nadal trwa pokłosie walki z kułactwem kiedy dzielono gospodarstwa aby nie zostać "kułakiem" Bismarck mówił żeby tylko polakom dać rządzić to sami się wykończą i jego słowa się potwierdzają, Polskie rolnictwo sztucznie utrzymuje się w stanie takiej recesji aby rolnictwo Niemiec i Francji mogło się przeobrażać i rozwijać,dopłata do hektara to premia dla nierobów i kombinatorów i wyrzucanie gigantycznych pieniędzy w błoto. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Polskie rolnictwo w 100% zapewnia wyżywienie narodu i jeszcze ma nadwyżki eksportowe. W sytuacji funkcjonowania dotacji sprzedany na eksport produkt (wyprodukowany przy udziale dotacji) jest wyzbyciem się części dotacji proporcjonalnej do wyeksportowanego produktu. Z tego względu, z punku widzenia państwa, nadprodukcja żywności jest nieopłacalna ale również niedobór produkcji własnej jest zły. Uważam, że w obecnej sytuacji polityka rolna jest prowadzona właściwie. Nie ma powodu do zwiększania pomocy rolnictwu, które zaspokaja nasze potrzeby, należy jedynie pilnować aby produkcja nie spadała i wtedy reagować. Nie ma żadnych przesłanek ekonomicznych skłaniających państwo do realizacji szybkich reform w rolnictwie. Niech ono przekształca się samo wraz ze zmianami zapotrzebowania na rynku. Twierdzenie, że widujemy na ulicach ludzi niedożywionych nie jest argumentem na to, że mamy zbyt mało żywności albo, że jest ona zbyt droga, ale wskazuje na to, że ludzie ci nie mają dochodów lub są one niedostateczne. Biorąc pod uwagę fakt, że przeciętny Polak wydaje na żywność niewiele ponad 200 zł miesięcznie można z całą pewnością stwierdzić, że ludzie ci nie pracują. Zakładając, że stanowią 10 % społeczeństwa (przesada) a wzrost spożycia przez nich o 10% znakomicie poprawiłby ich byt (skoro żyją to znaczy, ze coś jedzą) mamy przełożenie na wzrost zapotrzebowania na produkcję rolną jedynie o 1% 

Share this post


Link to post
Share on other sites

przeciętny Polak wydaje na żywność niewiele ponad 200 zł miesięcznie 

 

Żyjemy w tym samym kraju?  ???

200 zł na jedzenie to ja wydaję w 10 dni  :-\

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sprawdź sobie statystyki. Społeczeństwo składa się nie tylko z "żarłoków" ale również z dzieci i starców, stąd statystycznie wydatki na żywność w przeliczeniu na osobę są właśnie takie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

200 zł to była średnia wydatków sprzed 10 lat. Poza tym dlaczego pozwalasz niedożywionym - bezrobotnym zjeść tylko 10 proc. więcej? Jakieś pokrętne te Twoje wywody. Ponad 10 proc. to jest bezrobotnych. Wyobraź sobie, ile by zjedli, gdyby zarabiali, także ich rodziny - 2 mln dzieci jest niedożywionych. Trzeba myśleć, jak pobudzić wzrost, a nie czekać, aż ludzie wymrą. Gruber - to Bismarka kumple (czy raczej potomkowie) wpadli na pomysł, aby była dopłata do ziemi. Może lepiej więc przerzucić te pieniądze na pobudzenie popytu na żywność, dać bezrobotnym? Zwłaszcza że jak słusznie Paweł napisał - oddajemy część dopłat eksportując żywność - a Sawicki tak się tym eksportem chwali!

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Tadeusz dobrze powiedziane, nie zgadzam się tylko z jednym nie dawać bezrobotnym kasy! Trzeba zapewnić im PRACĘ! Dlaczego ja mam pracować na niego? niech sam na siebie zarobi. Nie sztuką jest dać człowiekowi rybę, trzeba mu dać wódkę... tfu... wędkę żeby sam sobie złowił. No i przede wszystkim zlikwidować miejskie i gminne ośrodki pomocy społecznej. To jest tylko wylęgarnia nierobów i pijaków. Przecież po zapomogę nie pójdzie ten, który naprawdę potrzebuje bo się wstydzi. Pójdzie tylko pijak, który swoją marną rencinę przechliwa kupując tanie wino a na żarcie już nie starczy ale zawsze GOPS coś tam da do zagrychy. A jeszcze pracownicy tych ośrodków bronią ich i twierdzą, że trzeba im pomóc bo to są chorzy ludzie. Grabie wziąć w rękę to chory ale butel z samego rana obalić to już nie chory. Paranoja. Kasę w ten sposób zaoszczędzoną można by spokojnie przeznaczyć na organizowanie rynków pracy.

@Paweł owszem eksport kwitnie a wiesz dlaczego? Bo jest drogie euro a nasza produkcja i tak jest tańsza jak krajów starej UE. A rynki wschodnie? Hmmm ostatnio trochę zamarło przez naszych polityków i dzięki temu ręce zacierają kraje zachodnie. Åadnie się wkopaliśmy, brawo! Rosja to potężny kraj i łyknie wszystko. W latach 80. szło mnóstwo ziemniaków, tylko że Polak oczywiście w dobrym nie wytrzyma. Do wagonów szło różne badziewie z kamieniami i zgnilakami włącznie.

@Paweł, gdzie Twoja nadprodukcja? przeczytaj to, szczególnie drugi akapit

http://www.farmer.pl/produkcja-roslinna/zboza/aktualnosci/kryzys-grecki-ma-wplyw-na-wzrost-cen-zboza-w-ue,32186.html

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now
Sign in to follow this  
Followers 0