Sign in to follow this  
Followers 0
rolniczka

Polska na ugorze polityki rolnej

132 posts in this topic

@Tadeusz. No trochę się pomyliłem. Wg statystyk GUS (sprawdziłem) za rok 2010 przeciętne wydatki na żywność w przeliczeniu na osobę to niecałe 296 zł/miesiąc. Odnośnie niedożywionych, nie tylko bezrobotnych) to nie możesz zaprzeczyć, że dostarczają sobie oni minimum kalorii w postaci jakiegoś pożywienia. W przeciwnym przypadku nie byliby wśród nas. Tak więc podtrzymuję to co napisałem - zwiększenie dla nich porcji żywności w sposób systematyczny o 10% znakomicie poprawiłoby ich byt. Inną kwestią jest jakość tego pożywienia, ale istotą wyżywienia jest dostarczenie odpowiedniej ilości kalorii. Nigdzie nie znalazłem informacji ile osób umiera w Polsce z powodu niedożywienia, ludzie ci to ewidentna strata dla producenta żywności. Nawet jeśli przyjmiesz, że połowa Polaków jest niedożywiona, to kwestia ich dożywienia stanowi wykorzystanie ok. 5% obecnej produkcji żywności. Co więcej ta żywność jest wyprodukowana. Polacy marnują około 20 do 25% żywności. Tak więc problem nie leży w większej produkcji, a w lepszym jej zagospodarowaniu. Wiem że dla producenta (w każdej branży) nie jest istotne co konsument zrobi z zakupionym produktem, może go od razu wyrzucić, byleby przyszedł po następny, ale wydaje mi się, że takie myślenie musi odejść do lamusa. Produkowanie i wyrzucanie jest marnotrawstwem energii czasu i pieniędzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mylisz się na ogół w jednej trzeciej, nie wiem, czy to "trochę".

Producent żywności musiałby nie być człowiekiem, żeby nie widział problemu głodu, także - a może przede wszystkim - wokół siebie. Zagospodarowanie żywności w kontekście możliwości zbytu dla rolnika to dość odległy problem, obawiam się, że i tym razem nie uda nam się dojść do jakichś ustaleń, skoro biedy nie dostrzegasz jako problemu społecznego (a więc także w kontekście ekonomii).

Ikcomas - nie myślałem o rozdawaniu, ale przeznaczeniu na ożywienie rynku pracy. Ja tam nie zazdroszczę tych zasiłków.

Biedę niestety niektórym opłaca się utrzymywać i podtrzymywać - i to właśnie wielki problem. Zawsze mówię, że rolnik z 1 ziarna daje 9. Starczyłoby dla wszystkich, gdyby nie kradli po drodze. To nie problem rolnictwa, wydajności produkcji i nadprodukcji - ale złodziejstwa, wykorzystywania innych. Tak się to nazywa, po prostu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ickomas, odnośnie artykułu to niczego na temat produkcji się nie doczytałem. Jedyna informacja jaka wynika z tego artykułu to ta, ze ceny płodów rolnych zależne są od spekulacji giełdowych i sytuacji politycznych w Europie i na świecie. Odnośnie Rosji to w coraz większym stopniu zaczyna być samowystarczalna, np. zboża są jej stałym produktem eksportowym, i obawiam się, że już niedługo będziemy organizować protesty wzywające do wprowadzenia ochronnych barier celnych przed produktami z Rosji. Gdybyśmy nie mieli nadprodukcji to nie byłoby takiego parcia na eksport ponieważ towar sprzedawałby się od ręki na rynek wewnętrzny. Obserwowałem rynek ogrodniczy - produktów szklarniowych, który w tym roku załamał się na skutek zatrzymania eksportu do Rosji, a ogrodnicy dostawali rekompensaty z powodu odniesionych strat. Jak można nie mówić tu o nadprodukcji. Rynki zewnętrzne, to chwilowa łaska wynikająca z aktualnej sytuacji danego kraju i przelicznika waluty. Licząc na zbyt w eksporcie należy brać pod uwagę to, że każdy kraj dąży do samowystarczalności w produkcji żywności (no chyba, że nie ma warunków)i wcześniej czy później to osiągnie. Oczywiście nie oznacza to, że należy sobie odpuścić i nie eksportować w sytuacji gdy jest to opłacalne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Tadeusz - brawo!

@Paweł a propos wyrzucania żywności to trzeba najpierw zmienić prawo. Załóżmy, że jesteś taki dobroczynny i oddasz część żywności, którą wyprodukowałeś dla biednych. Jak Urząd Skarbowy dowie się, że nie odprowadzasz podatku od darowizny i wkręci Cię w swoje tryby to po Tobie. Z jakiej racji państwo "prawa" ma czerpać korzyści z tego, że coś dostałem albo dałem? To moja sprawa i paluchy precz!

Poza tym ciekaw jestem jak GUS liczy wydatki na żywność. Bo pewnie wino za 3,50 nie wchodzi do żywności a jakieś tam kalorie ma i dlatego takie wyniki wychodzą. Myślę, że co najmniej 1/5 tych bezrobotnych to właśnie kombinatorzy, którym się nie chce pracować bo po co? Dostaną zapomogę, wyłudzą od lekarza rentę, za to kupią flaszki, dostaną trochę jadła z GOPS i do przodu. Już nie wierzę w to, że by się nie znalazła praca za minimalną krajową; tylko w pracy trzeba być dyspozycyjnym i chociaż na tyle trzeźwym żeby nie spalić budynku gdy się zaśnie z petem w zębach.

Reszta z tych bezrobotnych to ludzie z aspiracjami i po studiach, i dla tych właśnie młodych, ambitnych trzeba stworzyć miejsca pracy dzięki zaoszczędzonym pieniądzom na pasożytach.

Ceny płodów rolnych będą zawsze zależne od tego co się dzieje na świecie. Nie żyjemy sami dla siebie, jeden ma możliwość (sam to zauważyłeś) produkcji pszenicy (Rosja), my natomiast jesteśmy największym na świecie producentem pszenżyta (wiedziałeś o tym?). Handel jest jednym z pierwszych wynalazków ludzkości. Piszesz o samowystarczalności. To jest nierealne. A jak zechcę sobie pomarańczę zjeść, to skąd ją wezmę? Tak samo jest z obserwowanym przez Ciebie rynkiem ogrodniczym. Rosja eksportuje pszenicę (chociaż w tamtym roku było embargo) a importuje warzywa, ziemniaki. Właśnie po to wynaleziono handel bo jeden specjalizuje się w produkcji danej rzeczy a drugi w innej. I dlatego ważna jest współpraca z resztą świata. Przez sytuację polityczną z Rosją Polska ucierpiała bardzo dotkliwie przez aferę e.Coli. Poza tym dlaczego cała Unia ma ponosić koszty tej "drobnej pomyłeczki" niemieckiej? Niech winowajca płaci. Jakby przyszło płacić wielomiliardowe odszkodowania to ciekawe który kraj by był drugą Grecją.

Jeśli chodzi o bariery przed produktami ze wschodu to masz trochę racji ale chodzi mi o Ukrainę. Rosja to potężny rynek jej eksport pokrywa jedynie mały procent niedoborów na świecie. Jeśli Ukraina wejdzie do UE i dostanie dopłaty to wtedy nas zaleją. Mam nadzieję, że UE do tego nie dopuści.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z jakiej racji państwo "prawa" ma czerpać korzyści z tego, że coś dostałem albo dałem? To moja sprawa i paluchy precz!

 

Gdyby nie było podatku od darowizny, to zniknęłyby ogłoszenia "sprzedam samochód/dom" a pojawiły się "oddam samochód/dom". Skorzystaliby wszyscy - zbywający i nabywający - oprócz państwa. Ale zgodzę się z tym, że opodatkowanie darowizny w postaci żywności to absurd, który należy zlikwidować.

 

 

Jeśli Ukraina wejdzie do UE i dostanie dopłaty to wtedy nas zaleją. Mam nadzieję, że UE do tego nie dopuści.

 

To samo mówiono o Polsce w Nieczech i innych krajach "starej Unii". I co? Jakoś nie zalaliśmy unijnych rynków. Ukraina też ich nie zaleje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Średnia klasa gleb na Ukrainie to I i II, a III to rzadkość. Dajmy im maszyny i dotacje to może być różnie ale lepiej żebyś miał rację.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najlepiej, żeby tej żywności nie potrzebował nikt za darmo - do tego trzeba dążyć przede wszystkim. Gdyby darowizna nie była opodatkowana, to dla większości producentów wszystko niesprzedane byłoby darowizną - i jako takie przekazane za darmo, ryzyko produkcyjne przeszłoby na państwo. Dopiero wtedy potrzeba by było dużo biednych, żeby to przykryć...

Biedny wolałby móc kupić co chce, a nie dostać to, czego drugi nie sprzedał i mu się psuć zaczyna. Darowanie żywności to też biznes, niestety, bieda jest wliczona w ten system i jest mu niezbędna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

dajmy im dotacje a nigdy nas nie zaleją ,pomyśl rolnictwo ukraińskie to rolnictwo ekstensywne ,jeżeli dasz im dotacje do hektara to po co mają cokolwiek produkować,tyrać maszyny i ludzi,jak będzie zysk a nie będzie trzeba towaru.

Wyprodukowanie tony ziarna gdziekolwiek na świecie kosztuje powiedzmy 100 euro po co ukraiński rząd ma dopłacać do produkcji która zostanie wyeksportowana  paweł już pisał że to tak jakby dawał dotacje za granicę.Tak jest teraz w Polsce

26,3mln ton zbóż produkcja a zapotrzebowanie 28mln.To jest skutek Wpr.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ ickomas, skoro dosyć długo polemizujemy na tym forum, to miałem nadzieję, że pamiętasz treść moich wcześniejszych wypowiedzi, a nie chciałbym się tu nadmiernie powtarzać. Już pisałem o dążeniu państw do samowystarczalności (to są działania strategiczne i tylko nieliczne państwa postępują inaczej) oraz zaspokajaniu potrzeb towarami, których się w tych państwach nie produkuje, to kwestie oczywiste. Odpowiedz sobie na pytanie dlaczego unia obkłada najróżniejszymi podatkami paliwa samochodowe a także wprowadza podatki transportowe. Otóż jest to polityka zmierzająca między innymi do ograniczenia migracji towarów (drogi transport) a więc wymuszająca zaspokajanie podstawowych potrzeb towarowych w ramach regionów. Ci którzy u siebie mają niedobór będą musieli drogo zapłacić za sprowadzenie, więc może lepiej wyprodukować je u siebie. Dotyczy to głównie produktów rolnych ponieważ są relatywnie tanie więc transport bardzo obciąża cenę końcową. Jest to polityka równoważenia rozwoju regionów, która doprowadzi do sytuacji takiej, ze jeśli nie sprzedasz swojego towaru w pobliżu swojego zakładu to nie sprzedasz go wcale. Tak więc Twój produkt będzie zaspokajał potrzeby ludności zamieszkałej w pobliżu a nie tej z drugiego końca Europy. Wmawianie sobie i innym, że Europa potrzebuje więcej żywności jest oszukiwaniem samego siebie i wprowadzaniem w błąd innych. Owszem świat potrzebuje więcej żywności a Europa mogłaby ją produkować, ale Europa przy obecnej strukturze fiskalnej nie jest w stanie nic zrobić aby tę żywność wyprodukować nie tracąc na jej eksporcie. Tak więc w obecnej sytuacji zwiększając swoją produkcję musisz być świadomy, że zmuszasz innego rolnika do rezygnacji z produkcji lub do jej ograniczenia ponieważ na rynku Europejskim więcej towaru się nie zmieści.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Samowystarczalność jest niemożliwa do osiągnięcia i zupełnie bezcelowa. Po co produkować za wszelką cenę jak może ktoś taniej, sprawniej i lepiej to zrobić a w zamian dostanie to czego on również potrzebuje jednak sam nie produkuje lub produkuje za mało. Wiesz czemu tak jest i się to nigdy nie zmieni? Żeby nie marnować potencjału produkcyjnego. Kiedyś w dawnych polskich gospodarstwach rolnych tak było. Każdy miał kilka hektarów ziemi, krówkę, 5 świnek, 10 kurek, 4 gąski itp. tak żeby być samowystarczalnym dla siebie. No i co? Nie sprawdziło się, a dlaczego? Bo najlepiej jest specjalizować się w jednej dziedzinie a nie w każdej po trochu. Wtedy można produkować taniej. Tak robi Rosja, nie wyobrażam sobie żeby na ich czarnoziemach sadzić sady, krzewy czy coś innego nie wymagającego dobrej gleby. Wtedy dopiero byłby głód. Nawet potencjał rosyjski nie będzie w stanie zaspokoić potrzeb światowych, poczytaj:

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Rosyjski-eksport-pszenicy-nie-wystarczy-zywnosc-podrozeje-2405017.html

A podatki na paliwo? Czy naprawdę do Ciebie nie dociera, że to jest najprostszy sposób na kasę? Transport przez to się wcale nie zmniejszy a wpływy do budżetu będą rosły. Cena paliwa jest już grubo powyżej 5 zł, a jak będzie 20, czy 30 zł za litr to myślisz, że coś się zmieni? Tak, płace dla polityków wzrosną o 400 procent. Zresztą koszty importu i eksportu wcale nie są takie duże bo zazwyczaj je się ogranicza poprzez stosowanie transportów wielkogabarytowych w postaci pociągów czy statków.

@gruber masz rację, przecież w Polsce przed wejściem do UE każdy chciał żeby jak najwięcej wyprodukować a teraz to głównie perz rośnie, byle jak zrobić, zminimalizować koszty, tylko żeby dopłaty wziąć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Policz ile musi kosztować ziemniak wyprodukowany za 30 gr i przetransportowany na stosunkowo niewielką odległość 300 km, choćby dużym transportem. Jego cena z powodu samego transportu wzrasta minimum o 50% więc lepiej go produkować tam, gdzie jest na niego zbyt niż wozić. Najtańszy transport z Hiszpanii jako ładunek powrotny to koszt minimum 60 gr do kg przewożonego towaru. Stanowi to minimum kilkanaście % wartości zakupionego produktu a to już nie jest bez znaczenia. Ceny paliw i energii będą rosły i % udział transportu w cenie będzie także rósł. Na sutek tego rozkład różnorodności produkcji będzie bardziej równomierny. Nie znaczy to, że każdy będzie produkował w swoim gospodarstwie mydło i powidło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pawełjm szereg twoich tez wydaje mi się być dosyć kontrowersyjnymi ,a nawet nieprawdami

1.cena paliwa jest wysoka(poprzez podatki) po to by równoważyć rozwój regionów, tak to może mieć zastosowanie tylko w przypadku surowców i towarów nisko przetworzonych nie wiem tylko dlaczego pszenica jechała ponad 500km z węgier do młyna 20km ode mnie,może dlatego że w polsce nie ma konsumpcyjnej.cyt "polskie rolnitwo ma nadwyżki...

Takiej troski to ja naprawdę nie potrzebuje

Opodatkowanie paliwa jest horendalne z innego powodu a jaki to prawie każde dziecko po szkole podstawowej wie.

2.producenci maszyn działają na rynku i nie są monopolistami to nie PRL że był tylko ciągnik ursus pług z grudziądza ,mogę kupić ciągnik biłoruski,chiński, włoski ,niemiecki i bardzo dobrze że oni konkurują choć trochę między sobą,każdy różni sie jakością i ceną,cena maszyn jest wysoka ze względu na dotacje do ich zakupu ,zobacz ceny maszyn z 2003 roku i nawet w sile nabywczej porównaj.

3.Polityka rolna jest dobra i nie ma potrzeby jej zmieniać

oto skutki polityki rolnej

-kilkukrotny wzrost cen ziemi

-2krotny wzrost cen maszyn

-duży wzrost cen środków produkcji

-zarżnięcie produkcji cukru i żywca w kraju

-znaczne obniżenie produkcji zbóż jakościowych

-znaczny wzrost cen pasz

faktycznie nie ma potrzeby zwiększać "pomocy" bo im bardziej ją zwiększymy tym bardziej zmiejszamy produkcję.

jak zareagujemy gdy produkcja spadnie?

4.Bogactwo"dobra" nie biorą się z pracy tylko podejmowania ryzyka(decyzji) w pierwszej kolejności a dopiero na końcu z pracy którą ktoś wykona ,widać głęboko zakorzeniony marksizm, urzędnik państwowy nie ponosi ryzyka za to przedsiębiorca tak.

5.Co do eksportu żywności i wyzbywaniem się przez to dotacji masz rację tylko częściowo w przypadku"ziemniaków"  za to kiełbasy już nie.

Jaka to pomoc dla "rolnictwa" kiedy dopłata jest do posiadania ziemi a nie wyprodukowanego produktu

producent rolny nie zawsze jest posiadaczem gruntu co z dzierżawcami jaki procent ziemi dzierżawionej.

Jakie to jest zapewnienie równych warunków konkurencji.

Na koniec dodam ,wysokość dotacji została obliczona na podstawie plonu referencyjnego ok.3t/ha(poniżej opłacalności) i jest teraz premią dla każdego kto miał mniej a krzywdzi każdego kto ma więcej, dlatego każdy powinien dostać taką ile dostarczył dobra na rynek.Taka "uproszczony" system jest zaprzeczeniem idei rynku widać rynek zły a teraz dobra będzie rozdysponowywać państwo ,a to my już znamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mówisz i masz. Licz ze mną. Wyszperałem w necie, że koszty zewnętrzne w przewozach ładunków wynoszą dla kolei ok. 20 euro (87 zł) za 1000 Tonokm. Åadunek maksymalny to 1600 ton. Dane: cena kilograma ziemniaków 30 gr. Odległość 300 km.

Koszt przewozu 1600 ton za kilometr wynosi: 87*1,6=139,2

Przewiezienie całego ładunku na odległość 300 km wynosi: 139,2*300=41760

Dużo co?

Poczekaj, przecież przewoził 1600 ton!

41760/1600=26,1 - to koszt przewozu jednej tony

a kilograma: 26,1/1000=0,0261 po zaokrągleniu to 3 grosze!

Tak więc produkt docelowo kosztuje 33 grosze za kg.

Owszem to jest mała odległość. Zawieźmy te ziemniaki do Hiszpanii, tam podwoją swoją wartość ale i tak znajdą zbyt bo Hiszpania nie specjalizuje się w produkcji ziemniaków tylko owoców. Dochód z takiego rozwiązania jest większy dla każdej ze stron, przecież o to chyba chodzi w ekonomii, prawda? Hiszpan woli poświęcić areał na produkcję powiedzmy śliwek niż uprawiać na tym miejscu ziemniaki bo rolnik będzie miał większy zysk. Takie śliwki mimo, że będą droższe to cieszą się popularnością wśród naszych konsumentów, bo są ładniejsze, bardziej soczyste, słodsze i dłużej dostępne. Podstawową zasadą ekonomii jest uzyskanie jak najniższych kosztów uzyskania przychodu co jest związane z uwarunkowaniami klimatycznymi danego regionu, jakością gleb itp. a więc każdy produkuje to co najlepiej się udaje na jego terenie. Jeśli mam słabszą glebę to nie będę na siłę produkował pszenicy bo jej potrzebuję do wypieku chleba i zbiorę 2 tony, tylko posieję pszenżyto, które jest mi zupełnie niepotrzebne i jest tańsze ale zbiorę 5 ton, wypracuję większy zysk za co będę mógł kupić te 2 tony pszenicy i jeszcze mi zostaną pieniądze w kieszeni.

P.S. Nie wiem jak liczyłeś te koszty transportu ale pomyliłeś się troszeczkę, no chyba że chodzi Ci o transport drogowy towarów szybko psujących się ale to już inna bajka.

 

@gruber - nic dodać nic ująć!

 

i jest teraz premią dla każdego kto miał mniej a krzywdzi każdego kto ma więcej

 

cóż, ale trzeba się pocieszać tym, że ten pierwszy teraz produkuje jeszcze mniej i wkrótce zbankrutuje a wtedy przejmiesz jego areał żeby go z pożytkiem dla wszystkich wykorzystać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wg cennika PKP (sprawdziłem) przewiezienie 25 T towaru na odległość 1000 km kosztuje 7944 zł a więc 32 grosze za kg przewiezionego towaru. Do tego dochodzą koszty dostarczenia na bocznicę załadunku oraz rozładunku i dostarczenia na miejsce docelowe. Tak więc być może jest taniej niż transportem samochodowym ale nie jest to tak bardzo tanio a na dodatek trwa dłużej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ guber,

1. nie kwestionuję, że cena paliwa jest wysoka poprzez podatki, mówię jaki ma wpływ na gospodarkę. Pszenica być może była kupiona po super okazyjnej cenie (ze stratą dla producenta, który w obliczu zmarnowania towaru chciał odzyskać chociaż część swoich pieniędzy) Po raz kolejny powtarzam europejskie rolnictwo ma nadwyżki produkcyjne i nie chodzi tu o jakieś szczególne przypadki a zgromadzony zasób energii w całej wyprodukowanej żywności. Dowodem jest to, że głodni w Europie bywają tylko ci, którzy nie mają przychodów aby sobie kupić dostateczną ilość jedzenia i nie mówię tu o tym aby im cokolwiek dawać oprócz umożliwienia pracy.

2. Maszyny to produkty zaawansowane technicznie i ich wartość w przeliczeniu na kg produktu jest niewspółmierna z wartością płodów rolnych.

3. Cena ziemi wynika z zapotrzebowania na nią gdyż jest dobrą lokatą kapitału (zawsze pierwszorzędnym produktem będzie żywność)Mówisz o wzroście kosztów produkcji narzędzi maszyn, środków do produkcji. Analogiczna sytuacja jest poza rolnictwem. Kiedyś aby świadczy usługi wystarczały chęci i narzędzia proste, dzisiaj aby cokolwiek na usługach zarobić należy zainwestować w sprzęt. Tak więc wzrasta bariera wejścia w jakikolwiek biznes.

Czy brakuje Ci cukru, a może Niemcom brakuje albo Grekom. Czy zastanawiałeś się co zrobilibyśmy z nadwyżką cukru gdyby utrzymano niegdysiejszy poziom produkcji. Zapewne byłoby więcej bimbru w sklepach.

4. Nie wiem co chcesz przez to powiedzieć, że "Bogactwo"dobra" nie biorą się z pracy tylko podejmowania ryzyka(decyzji) w pierwszej kolejności a dopiero na końcu z pracy którą ktoś wykona" Dobra biorą się z powodu wykonanej pracy, na dodatek musi być to praca użyteczna. Bardzo wątpię w użyteczność pracy większości urzędników. Dzisiejsze czasy charakteryzują się bogactwem uzyskanym na podstawie podejmowanego ryzyka nazwijmy to spekulacją. Spekulacja daje bogactwo jednym odbierając je innym za dobrowolną zgodą obydwu stron, czy z tego powodu powstaje więcej dóbr, jest to tylko przemieszczanie kapitału z rąk mniej operatywnych do bardziej operatywnych i to jest jedyny pozytyw tego działania.

5. Sprzedając na eksport produkty których składniki powstały z udziałem dotacji oddajesz dotację proporcjonalnie do zawartości dotowanych składników w tym produkcie, bez względu na to czy są to ziemniaki czy kiełbasa.

Odnośnie pomocy dla rolnictwa też jestem z jej powodu bardzo zdziwiony. Równe warunki konkurencji byłyby wówczas, gdyby całkowicie zlikwidowano dotacje w całej UE i nie tylko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cena ziemi wzrosła gdyż zaczęto do niej dopłacać ,a ciągły wzrost jej cen jest niemożliwy tak jak ciagły wzrost cen nieruchomości w USA przed 2008 rokiem.Cena będzie wysoka dopóki utrzyma się dobra koniunktura na płody rolne.

Wysoka cena paliwa powoduje min.wysokie bezrobocie gdyż wiele przedsięwzięć jest nieopłacalne lub generuje bardzo wysokie koszty ,podobnie jak wysokie podatki innego rodzaju.

Cena maszyn jest wysoka ze względu na duży popyt(dotacje) i przeinwestowanie mniejszych i średnich gospodarstw."prawo podaży i popytu"

żeby zarobić musisz wiedzieć co robić jakie podjąć decyzje jak zainwestować swoje środki aby przyniosły zysk np.co uprawiać i w jaki sposób to robić.Ktoś musiał podjąć ryzyko żeby zainwestować w np. fabrykę a ten robotnik miał pracę i środki do życia ,chodziło mi o pojęcie wytwarzania dóbr i bogactwa w całej gospodarce.

Tak nadprodukcja jest w związku z czym trzeba jej przeciwdziałać tworząc deprymujący od produkcji system dotacji.Co do spekulacji to wynika ona z nadprodukcji gdyż wszystkiego jest pod dostatkiem to po co pchać kasę w produkcję czegokolwiek ponosząc ogromne ryzyko.

Ogólnie to się z Tobą zgadzam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja się nie zgadzam. Nadprodukcja czasem się zdarza i przychodzi falami nie dlatego, że za dużo chcemy wyprodukować tylko warunki ku temu są sprzyjające. Pamiętny 2008 rok jak moje pszenżyto szło po kosztach na statek w Gdańsku. Ale to był wyjątkowy urodzaj i nikt się nie spodziewał takich plonów. Teraz o nadprodukcji mowy nie ma. Owszem są rekordowe zbiory kukurydzy ale gdyby nie to byłoby ciężko dotrwać do lipca. ARR nie ma już zboża w zapasie (a zawsze było na czarną godzinę).

Jeżeli chodzi o cukrownie to pisałem już wcześniej, że to było celowe działanie żeby państwa zachodnie mogły czerpać większe zyski naszym kosztem. Zapraszam na wycieczkę do Sokołowa Podlaskiego do byłych zakładów cukrowych, które teraz straszą pustkami. Może oczy Ci się otworzą, po co było wprowadzenie limitów na cukier? Polska była za bardzo konkurencyjna wobec innych krajów. A teraz cukrownie zachodnie nie są już nasze. Już nie pamiętasz, że w tamtym roku brakowało właśnie cukru? Po ile płaciłeś za kilogram?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pamiętam, że za cukier płaciłem więcej, ale nie mogę powiedzieć, że chciałem kupić a cukru nie było. Był tyko droższy i nie jestem w stanie określić na ile były to działania spekulacyjne a na ile rynkowe. Odnośnie cukrowni być może należało pozostawić je, a rynek zweryfikowałby zasadność ich istnienia, może zachodnie cukrownie nie wytrzymałyby konkurencji z polskimi, ale o ile mnie pamięć nie myli to większość z nich borykała się brakiem środków obrotowych na bieżący przerób.  Państwo też nie miało kasy a banki były puste, więc umarłyby one śmiercią naturalną. Przyszedł obcy kapitał i na szczęście te nadające się do użytku cukrownie dofinansował a resztę zamknął dostosowując produkcję do potrzeb krajowych i europejskich. To, że teraz kieruje produkcją według własnej polityki, cóż takie są prawa rynku. Po czasie łatwo się mówi, ale dołożyć do upadającego interesu to nie było komu aby go ratować, może z powodu braku wiary w zasadność a może z powodu braku kasy albo z obydwu powodów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z Cukrowniami podobnie jak ze stoczniami nie mogły się utrzymać gdyż zagrażały niemieckim stoczniom, podczas dużego rozwoju stoczni hinduskich i chińskich trzeba było któreś zlikwidować podobno te polskie stocznie były lepsze  od niemieckich technologicznie i koszty pracy znacznie mniejsze .Należy w Polsce utrzymywać niedobór produkcji cukru ok.5% a dlatego żeby Niemiecki cukier mógł wędrować do nas a nie na odwrót,w cukrownia jest miejscem pracy specyficznym podobnie jak rolnictwo w klimacie umiarkowanym

całość pracy odbywa się przez pół roku,stąd pracownicy cukrowni po kampanii dostawali socjal a nie pracowali,co rodziło ogromne koszty.Polska jest specyficznym krajem ze względu na politykę pieniężną(monetarną),bardzo wysoka stopa procentowa w celu duszenia inflacji także wzrostu gospodarczego i tak nasza gospodarka jest duszona od czasu planu SOROSA/SACHSA z kolei mieszkaniec polski jest inny mentalnie od mieszkańca np.Niemiec gdyż skłonność do inwestowania i oszczędzania jest niewielka być może ta troska o inflację słuszna gdyż np.polak jak zarobi to kupuje meble dom samochód ,a np.niemiec myśli jak te pieniądze zainwestować.Jest u nas zbyt mało ludzi przedsiębiorczych i oszczędnych aby obniżyć stopy znacząco ,wzrost gospodarczy jest konsumowany przez armię rencistów i urzędników a pomysł żeby dopłacać rencistom do posiadanej ziemi jest tylko rentą w innym wydaniu.Dać im rentę większą a zabrać dopłatę do ziemi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz nieobiektywny pogląd na funkcjonowanie gospodarki a głównie na sposób jej prywatyzacji używasz tylko wygodnych dla Ciebie argumentów a nie rozważasz wszystkich aspektów. Ja Polskę nadal postrzegam jako rozwydrzone państwo socjalne i to nie tylko przez władze PRL, w którym wszystko wszystkim się należy, bez wkładania przez nich odrobiny wysiłku w budowanie dobrobytu. Na przestrzeni kilku ostatnich dziesięcioleci doprowadzono do sytuacji, że przeciętny wiek emerytalny Polaka jest najniższy w Europie okres pracy do osiągnięcia emerytury także mamy najniższy, jesteśmy najbardziej chorowitym narodem w Europie i mammy największy odsetek rencistów. Przykładów można wymieniać wiele a wszystko to nazywa się niegospodarnością władzy, która chciała przypodobać się swoim wyborcom no i pozyskać jakiś smakowity kąsek dla siebie i bliskich i to bez względu na opcję polityczną. Skoro sobie stworzyliśmy  takie przywileje(celowo tak mówię ponieważ mamy jakiś wpływ na wybieraną władzę) to ci którzy pracują muszą pokryć je z własnych podatków a te niestety obciążają koszty wytwarzania niszcząc konkurencyjność.Jeżeli pokrycie wydatków budżetowych za pomocą ściąganych podatków jest niemożliwe, to państwo musi sprzedawać majątek oraz się zadłużać ponieważ będzie zagrażać mu bunt społeczny (patrz Grecja). Jedyna metoda do ograniczenia deficytu to rozwój gospodarki i jednoczesne stopniowe ograniczanie przywilejów. Zawsze twierdziłem, ze najpierw należy wytworzyć a później dzielić dobra. W europejskich gospodarkach rozdaje się pieniądze i patrzy jaki będzie efekt tego rozdawnictwa. Nie wiem jak Ty ale ja dostrzegam powszechne nieróbstwo i uważam, że jest to efekt tych działań.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To temat o polityce rolnej a nie o gospodarce ogólnie, o socjalu to nie wspominam nawet,ale jeżeli chodzi o rencistów

to w odsetku rencistów pracujących jesteśmy najlepsi nie tylko w całym świecie ale i w kosmosie na pewno.Renciści dorabiają masowo,wystarczyło by zlikwidować te przywileje każdy "rolnik" kilkuhektarowy to rencista,pewnie co 2 gi "stróż" to rencista albo inwalida.Idea renty została wypaczona do granic absurdu.Trzeba było by podnieść rentę powiedzmy do 1000zł ale odebrać całkowicie możliwość pracy im,niech tą pracę wykonują młodzi ludzie.Polska jest krajem wyludniającym się utonęliśmy my w bagnie socjalnym po uszy,podobnie reszta europy, społeczeństwa starzeją się,a ci pajace ze sarkozym na czele zwracają się do Chin o pomoc dla strefy euro.Już dochodzi do tego że utrzymuje się "socjal" na długu.Mają ból do głowy.Dziś w wywiadzie dla rmf jakiś ekonomista mówił że by "utrzymać" grecję należy obniżyć poziom życia statystycznego greka o 15-25%,a w polsce czeka nas niedługo to samo trzeba będzie podnieść podatki 5-10%.Są 2 sposoby na ratowanie budżetu albo obniżać wydatki albo podnosić podatki albo trochę tego trochę tego,także upadek socjalizmu będzie bolesny a to musi nastąpić w następnych 20 latach albo wyginiemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten artykuł potwierdza przedstawiane przeze mnie tezy;

- unia nie jest zainteresowana w zwiększanie ilości środków przeznaczanych dla rolnictwa ponieważ wytwarza ono dostateczną ilość żywności aby wyżywić ludność unii

- unia nie jest w stanie sprzedawać znaczących ilości produktów rolnych na rynki światowe ponieważ produkcja rolna w krajach unii jest droga a eksport bez dopłat jest niemożliwy te z kolei stanowią dodatkowy koszt będący de facto dopłatą do rolnictwa

- rządy poszczególnych państw a szczególnie Polski nie są zainteresowane szybką zmianą struktury gospodarstw, bo ta wiąże się z poniesieniem dodatkowych kosztów oraz wygeneruje pokaźną grupę bezrobotnych i emerytów obciążających budżet państwa. Ponadto zmiana taka nie przyniesie radykalnej zwyżki produkcji a więc inwestowanie traci sens.

Tak więc państwa słusznie doszły do wniosku, że najkorzystniejsze dla gospodarki będą zmiany dokonujące się organicznie (naturalnie0, a nie te wymuszane różnymi programami unijnymi czy żądowymi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli zmiany dokonują się same to po co do tego dokładać i jeszcze zatrudniać armię urzędników, bezsens, te pieniądze można wydawać efektywniej.Ta grupa o której piszesz już jest na utrzymaniu państwa a dopłaty to tylko dodatkowa premia plus jeszcze jakaś strukturalna renta się trafi.Jaki jest sens rozwoju biopaliw i podnoszenia ich udziału, jeżeli dopłaca się do konserwacji nieefektywnej struktury gospodarstw. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz rację dopłaty utrwalają obecny stan rzeczy spowalniając przemiany wymuszane ekonomicznie przez rynek. Głębszy sens dopłat to utrzymywanie rzeszy urzędników w instytucjach, którzy bez tego musieliby sobie szukać innych zajęć. Niestety socjalizm to wyzysk klasy pracującej (chłopi robotnicy przedsiębiorcy) przez klasę urzędniczą. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now
Sign in to follow this  
Followers 0