biedron

Dopłaty polityka rolna

631 posts in this topic

I uważasz że będzie słusznie?

Jak masz 8 ton pszenicy to OK. a jak masz 3?

Jak sprzedasz 8 tys mleka od krowy a masz ich 100 to OK. a jak masz 3 i sprzedasz od nich po 4 tysiące.

Nie ma złotego środka

Dopłaty obszarowe gwarantują wszystkim "rolnikom" jednakowe przychody od hektara. Faktem jest że "rolnicy z marszałkowskiej" sa tu wrzodem ale ich ilośc w stosunku do reszty jest jednak mała

Share this post


Link to post
Share on other sites

dobrze gadasz jak masz 150 ha w kilku kawałkach to dobrze a jak masz 40 w kilkunastu to co ?

już Bismarck prowadził aktywną politykę w rolnictwie nie pozwalano na dzielenie gospodarstw na mniejsze. Podajesz Tomasz skrajne przypadki nikt nie żyje z 3 krów które dają 4 tys. taki ktoś utrzymuje się z renty a mleko ma dlatego bo twierdzi że to ze sklepu śmierdzi a jest dokładnie na odwrót

jak krowa rasy mlecznej daje 4 tys. to powinni go zamknąć za znęcanie się nad zwierzętami.Po prostu ludziom nie chce się robić i tyle bo mają taką naturę.W krajach dawnej unii się wie że lepiej dać nieefektywnym rolnikom rentę czyli po prostu zapłacić im za nierobienie a tę ziemię która się marnuje w ich rękach dać innym większym efektywniejszym, inwestującym w nowe technologie.Podam ci następny przykład renty strukturalne wszyscy którzy dostali w mojej okolicy nadal rzeźbią a ich dzieci które nie mają z gospodarstwami nic wspólnego po prostu figurują jako właściciele jaka jest sprawiedliwość w tym że ten gnój przez całe życie opierdal...się stojąc pod sklepem z piwem i teraz dostaje 1500 zł żeby miał dalej na paliwo żeby mógł się dalej znęcać nad perzem i co struktura zakonserwowana jest.Może to kiedyś policzę ale powiem ci że tak naprawdę 1/3 pewnie tych pieniędzy z budżetu jest wydawana dla rolników "produktywnych" a może nawet 1/4 , Otóż 1/3 biorą pracownicy Arimr,1/6 to rolnicy z marszałkowskiej a 1/6 to gospodarstwa które utrzymują się z rent a ich gospodarstwa nie przynoszą żadnego dochodu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja tylko czekam az ta unia pierdyknie wtedy skończy się dawanie rolnikom raz a zabieranie dwa 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taka polityka rolna prowadzona jest z powodu nadprodukcji żywności jaką ma Unia. Nie ma sensu zwiększać produkcji (mówię tu o skali unijnej) skoro mamy nadmiary a produkcja jest dotowana. Sprzedaż żywności poza unię możliwa jest tylko na skutek kolejnych dopłat do eksportu. W tej sytuacji sens ma zrównoważenie produkcji z popytem, bo koszty będą wtedy minimalne. Oczywiście nie jest to takie łatwe ponieważ występuje wiele czynników, choćby klimatyczne, powodujących wahania ilościowe produkcji w poszczególnych latach. Oczywiście w skali mikro wygląda to zupełnie inaczej ponieważ rolnicy są dla siebie wzajemnie konkurentami i przetrwają ci najbardziej efektywni (bez względu na to czy dopłaty będą, czy ich nie będzie). Już dziś znakomita większość rolników dostaje dotacje, które są przeznaczane tylko i wyłącznie na ich codzienną egzystencję. Perspektywa istnienia takich gospodarstw to jeszcze jakieś 20 lat. Przy okazji na takie bonusy załapują się ci, którzy z rolnictwem nie mieli i nie mają wiele wspólnego. Sytuacja jest analogiczna jak wszędzie, gdzie coś rozdają.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ten znowu o nadprodukcji, chyba wcześniej dość jasno przedstawiłem sytuację. Gdzieś coś usłyszałeś i ciągle powtarzasz głupoty. Skąd masz takie informacje, może z supermarketów gdzie półki są wypełnione towarami po brzegi? Jak znowu będziesz tam robił analizę rynku to zerknij na ceny. Ile kosztuje chleb? Ile olej rzepakowy? Jak mniemam rozumiesz prawo popytu i podaży. Długo mam jeszcze walić głową w beton żebyś to pojął?

A z tymi minimalnymi kosztami to w rolnictwie nie do końca obowiązują zasady ekonomii, których się nauczyłeś w szkole. Prosty przykład cen nawozów w korelacji z cenami zbóż: jeśli wyprodukujemy mniej to ceny zbóż rosną, rośnie też cena nawozów (mimo tego, że koszty produkcji są niezmienne) bo rolnik i tak MUSI kupić nawozy a jak ma za co to czemu by na tym nie zarobić.

Trzy lata temu pamiętam tak windowali ceny, że przekroczyli próg opłacalności produkcji związanej z zakupem nawozów i magazyny przestały zamawiać towar od firm nawozowych bo nikt nie był już zainteresowany kupnem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ceny środków do produkcji i narzędzi oraz maszyn są zmonopolizowane ponieważ producenci są gigantami, jest ich niewielu i mogą dyktować ceny, więc to robią, nie patrząc na to jak reaguje rynek, bo jak sam powiedziałeś rolnik musi je kupić. Analogiczna sytuacja występuje wśród odbiorców produkcji rolnej głównie przetwórców, którzy się konsolidują i jako tacy mogą narzucać ceny skupu dążąc do jak najniższej. Po środku jest "głupi" rolnik któremu wydaje się, że wszyscy go proszą o produkcję bo na świecie panuje głód. Co z tego, że 40% ludzkości jest niedożywiona bo musi przetrwać za kwotę mniejszą niż 2 USD dziennie. Czy jesteś w stanie wyprodukować tak tanio i jeszcze dostarczyć swoje produkty aby wyżywić część z tych osób. Niestety nie, bo produkcja w unii jest zbyt droga w związku z tym produkty unijne są niesprzedawalne na zewnątrz (sprawdź statystyki eksportowe żywności poza unię)Sama unia jest nasycona towarem i jedyna rzecz jaką osiągną rolnicy zwiększając produkcję to niższe ceny skupu i eliminacja najsłabszych ekonomicznie rolników. Rozbijesz sobie głowę zanim zrozumiesz ten mechanizm. Być może jesteś na tyle mocnym producentem, że przetrzymasz i nie odpadniesz w rywalizacji o przetrwanie ze swoimi sąsiadami po fachu, ale wierz mi kokosów na rolnictwie nie zrobisz, ponieważ jest to nieustanna konkurencja i nadal tak będzie. Nie jest moim zadaniem zniechęcanie kogokolwiek, a raczej uświadomienie. Nie masz do czynienia z teoretykiem a wieloletnim praktykiem, który doświadczył mechanizmu funkcjonowania polityki rolnej nie tylko w Polsce ale na rynku międzynarodowym (unia)i to w dosyć sporej skali.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uważam, że jestem wystarczająco mocny żeby się utrzymać. Czekam tylko cierpliwie jak słabsi (nie w rozumieniu większy) upadną. Kokosów to nigdzie nie ma, chyba żebym wstąpił do zorganizowanej grupy przestępczej  ???

A z tym proszeniem to różnie bywa, w tamtym roku producent trzody chlewnej błagalnym głosem dzwonił żeby mu przywieźć chociaż ze 20 ton, bo silosy puste  ???

W tym roku też tak może być

http://www.farmer.pl/produkcja-roslinna/zboza/slabe-zbiory-oznaczaja-wysokie-ceny,32091.html

Share this post


Link to post
Share on other sites

A czy w polsce nie ma ludzi niedożywionych i biednych? cała europa to wyspa spaślaków ?,W polsce lat 80-90 powstał nowy i inny system dopłat do rolnictwa mianowicie renty ,gdyż za komuny wcześniej dawano renty ale w zamian trzeba było zdać ziemię na "państwo".Po co w prl robiono pgr które były rozkradane ,dlaczego były strajki robotników przemysłowych? bo brakowało chleba ?

Odpowiem wam bo większość małych gospodarstw jest skrajnie nieefektywna i odporna na wiedzę z zakresu uprawy i hodowli,gdyby nie okupacja niemiecka to dalej obornik pływał by w gnojówce.W latach 60 na jednego łepka przypadało 0,5ha teraz jest 0,25 ha a w 2050 będzie 0,15 ha.Nawet kraje ue do lat 90 nie były samowystarczalne w zboża, które importowano z USA, Kanady ,Am,południowej,Rosji po wprowadzeniu Wpr sytuacja się zmieniła teraz widocznie opamiętano się i zaczyna dotować się "nieprodukcję" tzn, renty strukturalne ,programy rolnośrodowiskowe ,ekologie,itd.Jaki sens ma tak głęboka ingerencja w strukturę rolnictwa poprzez marnowanie pieniędzy podatników na zatrzymywanie przemiany pokoleniowej i wielkościowej w gospodarstwach. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odnośnie Polski sprawa jest prosta. Żadna reforma nie zmienia niczego jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Struktura rolnictwa jest znana i wiadomo, ze musi się zmienić. Pytanie jak długo ma to trwać. Z punku widzenia wzrostu efektywności produkcji oczywiście jak najszybciej. W takim razie co stoi na przeszkodzie szybkich reform? Po pierwsze pieniądze a raczej ich brak i to zarówno wśród potencjalnych rolników (większość to drobni ciułacze) jak i w budżecie państwa. Sprawa sprowadza się nie tylko do wykupu ziemi i zakupu środków do produkcji a więc dostępu do kredytów ale do zapewnienia pracy tym, którzy ziemię przekażą lub sprzedadzą albo obdarowanie ich rentą. 1,5 mln gospodarstw to minimum 3 mln osób dla każdej jałmużna 700zł/mc to ponad 25 mld na rok. Dodatkowy problem to chęć wyzbycia się ziemi, niektórzy mówią "po moim trupie" Tak więc przemiany będą trwać jeszcze dziesiątki lat dopóki nie wymrze pokolenie obecnie gospodarujące.

Share this post


Link to post
Share on other sites

jest cała seria artykułów na tym portalu.dot propozycji Wpr. połowa z tych 1,5mln bierze dopłaty w wys. do 1000 euro to nie są "rolnicy"

i nie żyją z produkcji rolnej to są osoby dostające premię za posiadanie ziemi rolnej a prawdziwi rolnicy obrabiają im pola mało tego oni tę jałmużnę 700zł już w większej części dostają a nawet nie potrzebują bo pracują w innych działach gospodarki lub mają renty z Zus,nadal trwa pokłosie walki z kułactwem kiedy dzielono gospodarstwa aby nie zostać "kułakiem" Bismarck mówił żeby tylko polakom dać rządzić to sami się wykończą i jego słowa się potwierdzają, Polskie rolnictwo sztucznie utrzymuje się w stanie takiej recesji aby rolnictwo Niemiec i Francji mogło się przeobrażać i rozwijać,dopłata do hektara to premia dla nierobów i kombinatorów i wyrzucanie gigantycznych pieniędzy w błoto. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Polskie rolnictwo w 100% zapewnia wyżywienie narodu i jeszcze ma nadwyżki eksportowe. W sytuacji funkcjonowania dotacji sprzedany na eksport produkt (wyprodukowany przy udziale dotacji) jest wyzbyciem się części dotacji proporcjonalnej do wyeksportowanego produktu. Z tego względu, z punku widzenia państwa, nadprodukcja żywności jest nieopłacalna ale również niedobór produkcji własnej jest zły. Uważam, że w obecnej sytuacji polityka rolna jest prowadzona właściwie. Nie ma powodu do zwiększania pomocy rolnictwu, które zaspokaja nasze potrzeby, należy jedynie pilnować aby produkcja nie spadała i wtedy reagować. Nie ma żadnych przesłanek ekonomicznych skłaniających państwo do realizacji szybkich reform w rolnictwie. Niech ono przekształca się samo wraz ze zmianami zapotrzebowania na rynku. Twierdzenie, że widujemy na ulicach ludzi niedożywionych nie jest argumentem na to, że mamy zbyt mało żywności albo, że jest ona zbyt droga, ale wskazuje na to, że ludzie ci nie mają dochodów lub są one niedostateczne. Biorąc pod uwagę fakt, że przeciętny Polak wydaje na żywność niewiele ponad 200 zł miesięcznie można z całą pewnością stwierdzić, że ludzie ci nie pracują. Zakładając, że stanowią 10 % społeczeństwa (przesada) a wzrost spożycia przez nich o 10% znakomicie poprawiłby ich byt (skoro żyją to znaczy, ze coś jedzą) mamy przełożenie na wzrost zapotrzebowania na produkcję rolną jedynie o 1% 

Share this post


Link to post
Share on other sites

przeciętny Polak wydaje na żywność niewiele ponad 200 zł miesięcznie 

 

Żyjemy w tym samym kraju?  ???

200 zł na jedzenie to ja wydaję w 10 dni  :-\

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sprawdź sobie statystyki. Społeczeństwo składa się nie tylko z "żarłoków" ale również z dzieci i starców, stąd statystycznie wydatki na żywność w przeliczeniu na osobę są właśnie takie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

200 zł to była średnia wydatków sprzed 10 lat. Poza tym dlaczego pozwalasz niedożywionym - bezrobotnym zjeść tylko 10 proc. więcej? Jakieś pokrętne te Twoje wywody. Ponad 10 proc. to jest bezrobotnych. Wyobraź sobie, ile by zjedli, gdyby zarabiali, także ich rodziny - 2 mln dzieci jest niedożywionych. Trzeba myśleć, jak pobudzić wzrost, a nie czekać, aż ludzie wymrą. Gruber - to Bismarka kumple (czy raczej potomkowie) wpadli na pomysł, aby była dopłata do ziemi. Może lepiej więc przerzucić te pieniądze na pobudzenie popytu na żywność, dać bezrobotnym? Zwłaszcza że jak słusznie Paweł napisał - oddajemy część dopłat eksportując żywność - a Sawicki tak się tym eksportem chwali!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja nie mam ONW chociaż gospodaruję na terenie 2 gmin i akurat te się nie kwalifikują niby dlatego, że są za dobre gleby. Nieważne, że teren dość pagórkowaty i gliniasty z przewagą IV klasy. Jak IV klasa to dobra to jaka jest zła? Kto to ustala?

Share this post


Link to post
Share on other sites

to jest kolejny absurd naszych urzędasów  >???

o tym kto dostaje ONW zadecydowano według statystyki klasy ziemi w danej gminie

a powinno być indywidualnie na przykład do klasy gleby

znam przypadki że rolnik dostaje dopłatę ONW a glebę ma super

tylko że mieszka w gminie co ogólnie są słabe gleby

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie, u mnie teren tych dwóch gmin jest dość rozległy i bardzo zróżnicowany. Zdarzają się nawet takie miejsca gdzie jest II klasa ale znajdzie się też i VI, mimo wszystko kuku z piekielnym nawożeniem organicznym (tylko, zero nawozów sztucznych) radzi tam sobie świetnie  ???

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Tadeusz dobrze powiedziane, nie zgadzam się tylko z jednym nie dawać bezrobotnym kasy! Trzeba zapewnić im PRACĘ! Dlaczego ja mam pracować na niego? niech sam na siebie zarobi. Nie sztuką jest dać człowiekowi rybę, trzeba mu dać wódkę... tfu... wędkę żeby sam sobie złowił. No i przede wszystkim zlikwidować miejskie i gminne ośrodki pomocy społecznej. To jest tylko wylęgarnia nierobów i pijaków. Przecież po zapomogę nie pójdzie ten, który naprawdę potrzebuje bo się wstydzi. Pójdzie tylko pijak, który swoją marną rencinę przechliwa kupując tanie wino a na żarcie już nie starczy ale zawsze GOPS coś tam da do zagrychy. A jeszcze pracownicy tych ośrodków bronią ich i twierdzą, że trzeba im pomóc bo to są chorzy ludzie. Grabie wziąć w rękę to chory ale butel z samego rana obalić to już nie chory. Paranoja. Kasę w ten sposób zaoszczędzoną można by spokojnie przeznaczyć na organizowanie rynków pracy.

@Paweł owszem eksport kwitnie a wiesz dlaczego? Bo jest drogie euro a nasza produkcja i tak jest tańsza jak krajów starej UE. A rynki wschodnie? Hmmm ostatnio trochę zamarło przez naszych polityków i dzięki temu ręce zacierają kraje zachodnie. Åadnie się wkopaliśmy, brawo! Rosja to potężny kraj i łyknie wszystko. W latach 80. szło mnóstwo ziemniaków, tylko że Polak oczywiście w dobrym nie wytrzyma. Do wagonów szło różne badziewie z kamieniami i zgnilakami włącznie.

@Paweł, gdzie Twoja nadprodukcja? przeczytaj to, szczególnie drugi akapit

http://www.farmer.pl/produkcja-roslinna/zboza/aktualnosci/kryzys-grecki-ma-wplyw-na-wzrost-cen-zboza-w-ue,32186.html

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Tadeusz. No trochę się pomyliłem. Wg statystyk GUS (sprawdziłem) za rok 2010 przeciętne wydatki na żywność w przeliczeniu na osobę to niecałe 296 zł/miesiąc. Odnośnie niedożywionych, nie tylko bezrobotnych) to nie możesz zaprzeczyć, że dostarczają sobie oni minimum kalorii w postaci jakiegoś pożywienia. W przeciwnym przypadku nie byliby wśród nas. Tak więc podtrzymuję to co napisałem - zwiększenie dla nich porcji żywności w sposób systematyczny o 10% znakomicie poprawiłoby ich byt. Inną kwestią jest jakość tego pożywienia, ale istotą wyżywienia jest dostarczenie odpowiedniej ilości kalorii. Nigdzie nie znalazłem informacji ile osób umiera w Polsce z powodu niedożywienia, ludzie ci to ewidentna strata dla producenta żywności. Nawet jeśli przyjmiesz, że połowa Polaków jest niedożywiona, to kwestia ich dożywienia stanowi wykorzystanie ok. 5% obecnej produkcji żywności. Co więcej ta żywność jest wyprodukowana. Polacy marnują około 20 do 25% żywności. Tak więc problem nie leży w większej produkcji, a w lepszym jej zagospodarowaniu. Wiem że dla producenta (w każdej branży) nie jest istotne co konsument zrobi z zakupionym produktem, może go od razu wyrzucić, byleby przyszedł po następny, ale wydaje mi się, że takie myślenie musi odejść do lamusa. Produkowanie i wyrzucanie jest marnotrawstwem energii czasu i pieniędzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mylisz się na ogół w jednej trzeciej, nie wiem, czy to "trochę".

Producent żywności musiałby nie być człowiekiem, żeby nie widział problemu głodu, także - a może przede wszystkim - wokół siebie. Zagospodarowanie żywności w kontekście możliwości zbytu dla rolnika to dość odległy problem, obawiam się, że i tym razem nie uda nam się dojść do jakichś ustaleń, skoro biedy nie dostrzegasz jako problemu społecznego (a więc także w kontekście ekonomii).

Ikcomas - nie myślałem o rozdawaniu, ale przeznaczeniu na ożywienie rynku pracy. Ja tam nie zazdroszczę tych zasiłków.

Biedę niestety niektórym opłaca się utrzymywać i podtrzymywać - i to właśnie wielki problem. Zawsze mówię, że rolnik z 1 ziarna daje 9. Starczyłoby dla wszystkich, gdyby nie kradli po drodze. To nie problem rolnictwa, wydajności produkcji i nadprodukcji - ale złodziejstwa, wykorzystywania innych. Tak się to nazywa, po prostu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ickomas, odnośnie artykułu to niczego na temat produkcji się nie doczytałem. Jedyna informacja jaka wynika z tego artykułu to ta, ze ceny płodów rolnych zależne są od spekulacji giełdowych i sytuacji politycznych w Europie i na świecie. Odnośnie Rosji to w coraz większym stopniu zaczyna być samowystarczalna, np. zboża są jej stałym produktem eksportowym, i obawiam się, że już niedługo będziemy organizować protesty wzywające do wprowadzenia ochronnych barier celnych przed produktami z Rosji. Gdybyśmy nie mieli nadprodukcji to nie byłoby takiego parcia na eksport ponieważ towar sprzedawałby się od ręki na rynek wewnętrzny. Obserwowałem rynek ogrodniczy - produktów szklarniowych, który w tym roku załamał się na skutek zatrzymania eksportu do Rosji, a ogrodnicy dostawali rekompensaty z powodu odniesionych strat. Jak można nie mówić tu o nadprodukcji. Rynki zewnętrzne, to chwilowa łaska wynikająca z aktualnej sytuacji danego kraju i przelicznika waluty. Licząc na zbyt w eksporcie należy brać pod uwagę to, że każdy kraj dąży do samowystarczalności w produkcji żywności (no chyba, że nie ma warunków)i wcześniej czy później to osiągnie. Oczywiście nie oznacza to, że należy sobie odpuścić i nie eksportować w sytuacji gdy jest to opłacalne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Tadeusz - brawo!

@Paweł a propos wyrzucania żywności to trzeba najpierw zmienić prawo. Załóżmy, że jesteś taki dobroczynny i oddasz część żywności, którą wyprodukowałeś dla biednych. Jak Urząd Skarbowy dowie się, że nie odprowadzasz podatku od darowizny i wkręci Cię w swoje tryby to po Tobie. Z jakiej racji państwo "prawa" ma czerpać korzyści z tego, że coś dostałem albo dałem? To moja sprawa i paluchy precz!

Poza tym ciekaw jestem jak GUS liczy wydatki na żywność. Bo pewnie wino za 3,50 nie wchodzi do żywności a jakieś tam kalorie ma i dlatego takie wyniki wychodzą. Myślę, że co najmniej 1/5 tych bezrobotnych to właśnie kombinatorzy, którym się nie chce pracować bo po co? Dostaną zapomogę, wyłudzą od lekarza rentę, za to kupią flaszki, dostaną trochę jadła z GOPS i do przodu. Już nie wierzę w to, że by się nie znalazła praca za minimalną krajową; tylko w pracy trzeba być dyspozycyjnym i chociaż na tyle trzeźwym żeby nie spalić budynku gdy się zaśnie z petem w zębach.

Reszta z tych bezrobotnych to ludzie z aspiracjami i po studiach, i dla tych właśnie młodych, ambitnych trzeba stworzyć miejsca pracy dzięki zaoszczędzonym pieniądzom na pasożytach.

Ceny płodów rolnych będą zawsze zależne od tego co się dzieje na świecie. Nie żyjemy sami dla siebie, jeden ma możliwość (sam to zauważyłeś) produkcji pszenicy (Rosja), my natomiast jesteśmy największym na świecie producentem pszenżyta (wiedziałeś o tym?). Handel jest jednym z pierwszych wynalazków ludzkości. Piszesz o samowystarczalności. To jest nierealne. A jak zechcę sobie pomarańczę zjeść, to skąd ją wezmę? Tak samo jest z obserwowanym przez Ciebie rynkiem ogrodniczym. Rosja eksportuje pszenicę (chociaż w tamtym roku było embargo) a importuje warzywa, ziemniaki. Właśnie po to wynaleziono handel bo jeden specjalizuje się w produkcji danej rzeczy a drugi w innej. I dlatego ważna jest współpraca z resztą świata. Przez sytuację polityczną z Rosją Polska ucierpiała bardzo dotkliwie przez aferę e.Coli. Poza tym dlaczego cała Unia ma ponosić koszty tej "drobnej pomyłeczki" niemieckiej? Niech winowajca płaci. Jakby przyszło płacić wielomiliardowe odszkodowania to ciekawe który kraj by był drugą Grecją.

Jeśli chodzi o bariery przed produktami ze wschodu to masz trochę racji ale chodzi mi o Ukrainę. Rosja to potężny rynek jej eksport pokrywa jedynie mały procent niedoborów na świecie. Jeśli Ukraina wejdzie do UE i dostanie dopłaty to wtedy nas zaleją. Mam nadzieję, że UE do tego nie dopuści.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z jakiej racji państwo "prawa" ma czerpać korzyści z tego, że coś dostałem albo dałem? To moja sprawa i paluchy precz!

 

Gdyby nie było podatku od darowizny, to zniknęłyby ogłoszenia "sprzedam samochód/dom" a pojawiły się "oddam samochód/dom". Skorzystaliby wszyscy - zbywający i nabywający - oprócz państwa. Ale zgodzę się z tym, że opodatkowanie darowizny w postaci żywności to absurd, który należy zlikwidować.

 

 

Jeśli Ukraina wejdzie do UE i dostanie dopłaty to wtedy nas zaleją. Mam nadzieję, że UE do tego nie dopuści.

 

To samo mówiono o Polsce w Nieczech i innych krajach "starej Unii". I co? Jakoś nie zalaliśmy unijnych rynków. Ukraina też ich nie zaleje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Średnia klasa gleb na Ukrainie to I i II, a III to rzadkość. Dajmy im maszyny i dotacje to może być różnie ale lepiej żebyś miał rację.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now