Marecki

Użytkownicy
  • Zawartość

    4504
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    276

Wszystko napisane przez Marecki

  1. I już koniec? Burza poszła i idzie kolejny deszcz.
  2. Burza i w końcu przyjemny deszcz.
  3. Ja mam 5.
  4. Tym razem 8 Ciebie więcej. U mnie 17.
  5. Miałem na myśli "bliski Wschód" ;) czyli bardziej Rypin. I burza mnie omija właśnie dołem, ale rosa jakaś z nieba leci.
  6. Ojciec, nie dodawaj sobie latek, dobra? Od wschodu burza idzie, mimo że prognoza jej nie przewiduje.
  7. U mnie spadło 12 do poniedziałku, dalej nie wiem, bo jestem jeszcze na Cyckach i tu dwie noce temu 7 spadło. I już tego prawie nie widać. Pgry mają żółtą pszenicę. Owies też tutaj ma już dość. Jeszcze chwila i każdy, nawet z Wielkopolski, stwierdzi, że jest sucho i deszcz by się przydał.
  8. U Was, Panowie, też ceny spadły? Wczoraj 10 groszy poleciało na dół.
  9. Z albumu Marecki

  10. Z albumu Marecki

  11. Ja akurat też jestem zwolennikiem odżywek i zdania nie zmienię. A u Ciebie, kolego, póki co najbardziej to widać reklamę intercoś. Ostatnim zdaniem pokazałeś, że nie znasz Lokizoma i nie wiesz, w jakim standardzie utrzymuje pola. Jak dobrze przypilnujesz żarełko dla roślin, to dobra będzie nawet odżywka z pokrzywy lub z biedronki, a nie koniecznie srinter.
  12. Co to jest "bieznes"? Naciąganie mające na celu doprowadzenie do upadłości gospodarstwa, z którego swoją kasę ściągniesz, bo durne prawo komornicze ci to umożliwi i będziesz mieć zysk, a chłop nieważne. To jest bieznes? Do reklam byś to dał, a nie tutaj, bieznesmenie.
  13. U mnie jeden więcej przez noc i dziś po południu. Teraz zaczęło dalej kropić.
  14. U mnie znowu starsi ludzie gadali, że siano musi dostać deszcz, bo wtedy lepiej pachnie, a zebrane bez deszczu jest gorsze. Swoją drogą przy tej pogodzie i porze roku narzekać na nadmiar deszczu...
  15. U mnie przynajmniej szczeliny się nie robią :p
  16. Dokładnie. Dość dziś wieje, do tego słońce i ponad 20 i już jest jakby nic nie padało.
  17. U mnie wczoraj 4 i dziś parę kropli.
  18. Na Cyckach spadło 8 mm. Niewiele to pomoże, jeśli to już koniec opadów. Na Kaszubach sprawdzę rano, ale Lokizom pozytywnie mnie tym zerem nie nastawił...
  19. Sens zawsze jest moim zdaniem, a beznadziejna pogoda hartuje upór i determinację, które są nam niezbędne. Przyszły tydzień będzie jeszcze gorszy, przynajmniej u nas się taki zapowiada. A jeśli się sprawdzi i to nie tylko u nas, to inne regiony też odczują brak deszczu. Na Cyckach jare leżą na ziemi jak Twój jęczmień. Tu jest po prostu wydma. Ale trzeba to wytrzymać, bo jak my nie będziemy się tym zajmować, to kto?
  20. Czasem tak. Teraz akurat piętro niżej
  21. Nie wiem, czy to te same objawy. U mnie zaczyna się od skręcania liści i karłowatości, potem liście bledną i krzak usycha. Jak mi się nudzi, to jedynie wyrywam te pokurcze, bo u mnie to dosłownie max 1% całej uprawy. I ja nie stosuję chemii prawie wcale u siebie, więc moim zdaniem to wirus.
  22. To mi pomysły się skończyły. U mnie co roku mam coś takiego, ale dosłownie pojedyncze sztuki i nie robię z tym nic, bo nie ma sensu.
  23. Saletry nic? Dużo tego jest?
  24. - Wirus liściozwoju ziemniaka.Wirus powodujący tę chorobę jest wirusem powodującym deformację ziemniaka (oprócz mozaiki i nekrozy). Liście zwijają się do środka. Wirus uszkadza rurki sitowe w roślinie, przez co liście przestają odprowadzać asymilaty wytworzone przez nie do korzeni, (liście nie zmieniają barwy). Gromadzenie asymilatów w liściach powoduje pogrubienie blaszki liściowej oraz rynienkowate zwijanie się do góry. Choroba ta objawia się na górnych liściach rośliny. Wirus ten jest wirusem trwałym przenoszonym przez mszycę brzoskwiniową, musi on przejść okres inkubacji aby mógł zarażać. Nie jest on przenoszony mechanicznie tak jak większość wirusów. Może to. Ciężko stwierdzić dokładnie, Jeśli zwijają się nie tylko młode liście, a stare też, to może być jeszcze niedobór miedzi, często występujący w ziemniaku przy obfitej dawce azotu.
  25. U mnie takiego dojścia nie ma. :D Ze dwa lata temu zmieniła numer, ale go nie zapisałem. Od tej pory ile razy już było "a ja do ciebie dzwoniłam, czemu nie odbierasz, dodzwonić się nie mogę, a jak coś by się stało..." tzn nie, to ostatnie to raz powiedziała, bo jej powiedziałem, że jak coś by się stało, to by nie dzwoniła :p A na resztę jej pretensji mam zawsze tą samą wymówkę - numeru nie mam zapisanego, a obcych numerów nie odbieram. I zło wcielone nie ma do mnie dostępu przynajmniej przez telefon :D