Marecki

Użytkownicy
  • Content count

    3,942
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    221

Everything posted by Marecki

  1. Lepsze byłoby pszenżyto lub pszenica. Owies też daję, ale w formie śruty i jako dodatek do śruty z pszenżyta.
  2. -4 nad ranem było było. Ale niby uciążliwy wiatr ma wreszcie ustąpić.
  3. @jarki, może gilikopter zapomniał na nie odpowiedzi. ;) Stary aż tak nie jestem, ale może zacofany, bo mnie nie zachwyca taki pomysł. Może nawet trochę przeraża, bo rozumiem np gps w ciągniku, czy setki czujników w kombajnie, ale już samochód jadący bez kierowcy (szkoda, że sam zakupów nie zrobi), czy właśnie gapa decydująca gdzie ile i kiedy siknąć, to nie na moje zdrowie. To deszcz zielonych cyferek, a nie rolnictwo.
  4. Badania mogą wskazywać, a po latach może być inaczej. Np poglądy ludzi się zmieniają. Dziś większość ludzi według badań jest za jakąś partią, za pół roku tyle samo osób według badań jest przeciw tej partii. Więc tu może być podobnie, zależnie od spełnionych oczekiwań. Dochodzi też reformowalność ludzi, że coś ma za mnie to robić, a nie ja ciągnikiem. No i koszt. Bo pojęcie, że każdego będzie stać, można różnie rozumieć. Są jeszcze rolnicy mający 5 ha i konia zamiast ciągnika. Taki nawet nie myśli o kupnie samolotu. Chyba że zajdzie konieczność "eliminacji" takich ludzi...
  5. Nad każdą uprawą w Polsce. Oprócz moich, bo np dwuhektarowe uprawy i tak nie będą wchodziły w grę. Bo jedno pole mam o powierzchni 0,48 ha. Ono będzie zawsze za małe na Waszą technologię. Jedynie musiałbym mieć taki sprzęt swój.
  6. Ja wolę c360 i krukowiaka. A tak w ogóle... Zauważę stonkę w ziemniakach, chcę pryskać, więc dzwonię do Was. Za ile czasu będziecie? Bo mi założenie maszyny, wlanie wody i środka i dojazd na pole zabierze góra pół godziny. A Wam? Druga sprawa, że na 0,5 ha uprawy nie będziecie jechać, a ja robię sobie zabieg na 0,1 ha.
  7. Ja też mam tylko dla siebie. Bryzę kupiłem trzy lata temu ze sprawdzonego źródła. Vinetę będę miał 10 rok i jestem ciągle zadowolony. Widziałem kiedyś u sąsiada działanie niedalekiej centrali nasiennej. Kupił od nich sadzonki, po wykopkach od niego kupili też sadzonki. Mało zostawił dla siebie i wiosną chciał zwiększyć obsadę, bo wyczuł zysk. I kupił swoje za trzykrotnie wyższą cenę niż im sprzedał. By się nie wydało, ale mam dziwny sposób wiązania worków, a mu wtedy pomagałem. Poznał po moich węzłach, bo nawet worków nie zmienili, tylko doczepili karteczki "materiał kwalifikowany". Dlatego mam uraz do CN.
  8. Mam nadzieję, że ja pierwszy dostanę. :P
  9. Fajnie by było. Bo z kiłowymi coraz trudniej bywa do uzyskania swojego. Szkolą się w unikaniu odpowiedzialności, a w razie czego "nie mamy kasy". Ja też się szkolę. W poniedziałek obecność obowiązkowa. ;)
  10. Szkoda. Mają widocznie ważniejsze sprawy na głowie. A jak przyjdzie czas coś ustalić, to jednej nocy to załatwią.
  11. Gratuluję i zazdroszczę. ;)
  12. To nieźle. U mnie zwykle sadziłem ok połowy kwietnia, jak ziemia była nagrzana. Ale do tej pory kwiecień zaczynał się temperaturami bliżej dwudziestki, nawet ponad. A najbliższe dwa tygodnie mają być nadal w okolicach 10 stopni, a nocami bliżej zera. Jesteś bardziej na południe, więc może masz cieplej, o glebę mi chodzi. Bryzę z reguły sadziłem z kilkudniowym wyprzedzeniem od reszty.
  13. Słynna Bryza. :D Ale gdzie dziś znajdziesz prawdziwą... U mnie od wielu lat najlepiej sprawdza się Vineta.
  14. Kto zgadnie, z jakiego to filmu ??? @ar, nie podpowiadaj. ;) Na początku listopada zgłosiłem do koła łowieckiego wystąpienie na mojej uprawie szkody łowieckiej. Szkoda miała miejsce na pastwisku i pszenżycie ozimym. W największym stopniu zniszczeniu uległo pastwisko. Szkody zostały wyrządzone przez dziki. W kolejnych dniach wystąpiły dalsze szkody, dlatego trzy dni później ponownie zgłosiłem zaistniałą szkodę. Mimo to koło nie zareagowało na żadne z tych zgłoszeń. Dlatego na początku marca ponownie zgłosiłem zaistniałe jesienią ubiegłego roku szkody. W odpowiedzi otrzymałem pismo o zmianie osoby upoważnionej do przyjmowania szkód wyrządzonych przez zwierzynę łowną. Wysłałem kopię zgłoszenia szkody na podany w piśmie adres, mimo że w Urzędzie Gminy poprzedni adres do zgłaszania szkód łowieckich jest nadal aktualny. Otrzymałem od sekretarza koła po siedmiu dniach wiadomość sms o treści: "SZACOWANIE.SZKODY.JUTRO.DO.POÅUDNIA." Tym samym koło nie dotrzymało terminu o poinformowaniu mnie o szacowaniu do dwóch dni przed. Po wyjściu z samochodu sekretarz koła rzucał w moją stronę złośliwe komentarze, nazywał kłamcą i oszustem. Zanim doszliśmy na miejsce szkód krytykował mój wybieg dla bydła, bo jego zdaniem to miejsce powinno inaczej wyglądać. Na miejscu zarzucał mi wyłudzenie rok temu odszkodowania, które jego zdaniem nie należało mi się, mimo że doszliśmy wtedy do ugody. Twierdził również, że za otrzymane pieniądze nie kupiłem nasion traw i nie siałem ich, a jedynie wyrównałem pastwisko bronami, co w żadnym wypadku nie jest prawdą. Szukał na pastwisku mchu, żeby udowodnić mi zły stan uprawy i brak wapnowania gleby. Pokazywał puste miejsca i suchą trawę, nazywając to pastwisko ugorem. Na nic zdały się moje wyjaśnienia, że z powodu późnej i zimnej wiosny rośliny nie rozpoczęły jeszcze wegetacji i nie wypuściły tegorocznych pędów. Machał cały czas jakimś wydrukiem zawierającym zalecane proporcje składu ilościowego mieszanki roślin, jakie powinny być na pastwisku. Jednak nie podał ani autora, ani źródła tego wydruku, nie pozwolił do niego z bliska zajrzeć, co nasuwa wątpliwości odnośnie jego fachowej wartości i pochodzenia. Potem miał miejsce kolejny dziwny fakt. Sekretarz koła, będący dalej szacującym, zażądał, że idziemy obejrzeć szkody w owsie. Zdziwiłem się, gdyż żadnych takich szkód nie zgłaszałem. Jednak on uparcie twierdził swoje i że idziemy obejrzeć te szkody. Poprosiłem go o pokazanie mi zgłoszenia tych domniemanych szkód w owsie. Po chwili szukania w teczce pokazał mi moje zgłoszenie, wskazując dumnie na napisaną przeze mnie treść zgłoszenia "owies - powierzchnia 2 ha". Ale gdy pokazałem mu tytuł i treść tego druku, że jest to zgłoszenie założenia uprawy, a nie zgłoszenie szkody łowieckiej, to zaniemówił, a potem krzyczał, że jego takie zgłoszenia nie interesują, że jego obchodzą tylko zgłoszenia szkód, a tym moim papierkiem to sobie może coś podetrzeć. W każdym razie dziwny jest fakt, że osoba będąca sekretarzem koła łowieckiego i szacującym te szkody nie potrafi odróżnić dwóch różniących się od siebie treścią i celem składania zgłoszeń. Następnie sekretarz powiedział, że idziemy obejrzeć zgłoszone przeze mnie szkody na pszenżycie ozimym. Przeszedł przez moje ogrodzenie na pastwisku, wszedł na żyto sąsiada, doszedł kilka metrów dalej do miejsca gliniastego, gdzie widać było bryły ziemi i powiedział z uśmiechem do stojącego obok mnie skarbnika koła (drugiego szacującego) "Widzisz? Tak jak wtedy mówiłem. Tu prawie nic nie wzeszło." Dopiero gdy go uświadomiłem, że to nie pszenżyto, a żyto i nie moje, a sąsiada, to chrząkał i wrócił przez miedzę na moje pole. Więc skoro szacujący oglądając zboże sąsiada twierdzi, że jest to moje zboże i że jego zdaniem źle uprawiam, to czy można się od niego spodziewać rzetelnego i prawidłowego szacowania szkód łowieckich? W drodze powrotnej na podwórko nie potrafił odpowiedzieć na moje pytania, dlaczego od jesieni dopiero teraz zareagowali na moje zgłoszenia. Nie obchodził go też fakt, że czekając na szacowanie nie mogę prowadzić żadnych upraw, żeby nie zniszczyć dowodów, co spowodowało, że od prawie pięciu miesięcy nie mogłem nic zrobić na tym pastwisku. Ruń jest ciągle zniszczona, zbuchtowana przez dziki, porasta chwastami, nie mogę prowadzić bardzo potrzebnego w tym czasie nawożenia, ani nie mogę swobodnie korzystać z tej uprawy. Mimo to koło nie czuło się zobowiązane do terminowego szacowania. Poza tym po szacowaniu (o ile tak wygląda szacowanie) szacujący nie sporządzili protokołu szacowania, wobec czego przysługującej mi kopii protokołu również nie otrzymałem. Jednocześnie nasuwa to poważne obawy co do uczciwości tego szacowania. Wsiadając do samochodu sekretarz powiedział mi jeszcze z uśmiechem, żebym tyle papierów nie wysyłał, bo to i tak nic nie da. Tak wygląda szacowanie szkody łowieckiej po kaszubsku, które miało miejsce u mnie w sobotę.
  15. No to u mnie korek strzelił na cześć Twojej pszenicy. ;)
  16. Czas na forum trzeba ręcznie sobie ustawić, czy po świętach będzie to miało miejsce z automatu? Bo na razie posty idą o godzinę do tyłu. :P
  17. U mnie też trochę mroziło i były pewne obawy z tego powodu, ale z drugiej strony bardziej obawiałem się suszy, bo wody gruntowej brak, opadów tez bardzo mało, więc wolałem nie czekać. Istniała też opcja, że w razie niepowodzenia będę siał drugi raz razem z innymi, ale chyba nie będę musiał z niej korzystać
  18. Zdjęcie zrobione dziś po południu. 24 dni od siewu. Ostatnie dni były troszkę cieplejsze i zaczął puszczać kiełki. Sąsiedzi dopiero wzięli się za sianie, więc mój jest trochę do przodu. ;)
  19. To zależne od powierzchni?
  20. Tak, @ar'owi zdrowych jaj życzymy. :P
  21. Powyższego chrisa już dawno tu nie było, więc nie piszę do niego, ale do innych zainteresowanych. Bo mnie ten temat też ciekawił, więc 18 marca zwróciłem się z podobnym pytaniem do arimru. Na moje nieszczęście skorzystałem z drogi mailowej, a wczoraj otrzymałem odpowiedź. 4 strony cytowania paragrafów, ustaw itd, a na koniec wiem tyle, co wcześniej. Więc polecam udanie się osobiście do okienka agencji i ja też w sprzyjających okolicznościach w najbliższym czasie z tej opcji skorzystam.
  22. Pogoda dziś u mnie ciemnawa, sporo chmur, ale niestety padać nie chce. Wszak mimo to z okazji najbliższych dni ludzie sobie życzenia składają, więc ja dla Was też jakieś znajdę. Świąt co prawda nie obchodzę, ale Wy tak, dlatego życzę Wam miłej zabawy, nie obżerajcie się za mocno, pić pozwalam ;) i pomimo złej zimy i nadchodzącej suszy życzę udanych plonów.
  23. Ty mnie też, że mogę chociaż ziemią się równać z Tobą. :P
  24. @jarki, pożyczę Ci trochę tej mozaiki. ;) Ktoś dopiero tu pisał o glinie na dołkach, a ja na dołkach mam swój "czarnoziem" :D a górki to właśnie glina albo piach, lub piach i w środku piachu glina. Przed żniwami to widać, bo jedziesz ścieżką i masz zboże falami. ;)