Marecki

Użytkownicy
  • Zawartość

    4503
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    276

Wszystko napisane przez Marecki

  1. Dożynki. :D Bardziej dla zachowania ciągłości przez cały rok. Lubię warzywa, ale jeszcze bardziej dobre mięcho w różnej postaci. Nieświąteczny jestem i jak wypadnie bicie, to będzie dobrze, żeby tylko nie było okresów bezmięsnych. :P
  2. Chyba założę hodowlę 3 świń rocznie. ;)
  3. Niby właśnie kolczyki i tatuaże, a tu można jeszcze bez problemu kupić "czystego"prosiaka.
  4. Ale co zrobić, jak wolę świnki???
  5. Mógłbym dać do rzeźni zabić, ale jaka pewność, że dostanę swoje tuszki...
  6. Sama hodowla i rejestracja to nic strasznego, jeśli się ma wszystko prawidłowo i zgodnie z normami. Zaczynają się schody właśnie przy dalszym etapie, czyli np ubój, przetwarzanie, sprzedaż. Trzeba mieć odpowiednie warunki (najlepiej minirzeźnię), uprawnienia, pozwolenia, certyfikaty i sraty. I najlepiej kogoś znajomego u góry. Nie na lewiznę, ale który by pomógł przez to przejść, wyjaśnił, doradził. A teraz na dodatek powiedzmy, że to wszystko będę mieć, chcesz kupić ode mnie szynkę, to muszę Ci ją zawieźć: http://www.farmer.pl/finanse/na-jakich-zasadach-oprze-sie-sprzedaz-zywnosci-przez-rolnika,67873.html I tu jest pomoc rządu dla rolnika.
  7. Ja śrutuję bąkiem żyto i pszenicę na mąkę razową. Sól trzeba kupić, ale chleb rośnie już na zakwasie żony. Gorzej z tym piwem, żeby samemu zrobić. :P dlatego tylko wino robię.
  8. Wczoraj trochę jeszcze dokropiło, nad ranem złapało -1 i teraz pada śnieg.
  9. Teraz jest kiepsko, jak każda sztuka świni musi być zameldowana i mieć dowód osobisty. Zostaje tylko mieć ziemiankę w lesie...
  10. U mnie właśnie wisi w wędzarni wolnodojrzewająca. W tamtym tygodniu wędziłem na gorąco (piekłem) łopatkę.
  11. Ja niestety aż tyle nie mam, bo pomidory i papryki mi wyszły słabiej, niż planowałem. Ale i tak przenosiłem dziś wszystko do nowej, większej spiżarni, bo poprzednia za ciasna była. W nocy przymrozek może być, to jeszcze resztę jabłek po południu zrywałem. @ikcomas, Twoja żona wie, co robi. Asf, sreta, polska III Rzesza... Co jeszcze kolejne będzie? Im więcej swojego jedzenia w domu, tym lepiej.
  12. Dokładnie. Aż mi słów zabrakło. :P Jeszcze na dodatek w pośpiechu przeczytałem "gdzieś tam w KOSMOSIE mam" :D Chociaż Pałuczanin jak komosę po burakach wyhoduje, to do kosmosu niedaleko. ;)
  13. Kolejna doba i 11 doszło. Przelotnie pada śnieg z deszczem. I dalej wichura.
  14. Czemu o ogródek nie dbasz? Marchewkę chyba masz swoją???
  15. Też mam w dziupli radio, ale słucham go bardziej na postoju, niż w trakcie jazdy, bo uszy wystarczająco bolą od hałasu skrzyni i blaszanej budy. :P Za to np na wykopki to była super sprawa, aż sąsiad przyleciał zobaczyć, bo on swojemu koniowi radia nie założy. :D
  16. Spróbuję następną partię, bo te już przerobione. ;) Zrobiłem w zalewie octowej, ale z małą ilością octu, bo jednak nadmiar szkodzi. I w skórce, na próbę. Wyszło raczej dobrze, jak podgrzybki. Ja dzieci nie mam, to czasu też więcej. W międzyczasie robiłem jeszcze dżem malinowy.
  17. To jutro liczę na moją, bo pomiędzy deszczami słońce nawet świeci. Nie mam zamiaru przesiewać jak Ty. :P
  18. Wczoraj i w nocy 11mm. I nadal pada.
  19. Wczoraj pod wieczór wracałem od bydlaków z łąki, zajrzałem do zagajnika samosiewów na ugorze i jakieś 2kg powinny być. Zbieranie zostawiłem na dziś, bo przy szarówce mógłbym jakiegoś nie zauważyć, a szkoda. ;) Też do tej pory obierałem skórkę, ale to zawsze odstraszało ze względu na ślimaczy glut i brudne ręce potem. Wczoraj znalazłem przepis na marynowanie ze skórką. Że tylko dobrze umyć i wsio. Niby wcale jej nie czuć i że ładniej wyglądają. Może coś w tym jest. Dziś chyba to wypróbuję.
  20. Robi ktoś z Was maślaki na zimę w occie? Obieracie ze skórki?
  21. Ja pamiętam, że bułka kosztowała 100zł. :P
  22. Bo u Ciebie prawie nie pada jakoś. ;)
  23. W latach '70 sąsiad amputował nam meliorację. Bo od nas woda szła przez jego staw i dalej do kolejnego sąsiada. Każdy po kolei coraz niżej, my na górce. Raz po ładnej ulewie woda mu zabrała większość ryb ze stawu, to nocami rozkopywał u siebie pole i rozbijał ceramiczne rurki. Wydało się dopiero po pierwszej zimie, dziadek podał go na kolegium i na tym się skończyło. Tyle że kiedyś już na jesień na łąkach były jeziora i tak do maja. Zwykle przy rowie woda do kolan. Od kilku lat jezior już nie nie ma. Po tym najbardziej widzę deficyt wody gruntowej. Teraz tyle pada, a rowy do połowy tylko w wodzie. Deszczu niby dużo, a wody ciągle mało.
  24. U mnie na razie też nic nie widać. Wczoraj minęły dwa tygodnie. Po tej leżącej na wierzchu widać, że ma po 3,4 korzonki i ok 1cm kiełek. Zimno robi swoje.
  25. A potem wino z nich... ;)