Marecki

Użytkownicy
  • Zawartość

    4457
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    276

Wszystko napisane przez Marecki

  1. Wody za dużo to nigdy na polu nie mam, bo nie mieszkam w Wielkopolsce, jak nasz wszechstronnie mądry Kolega :p Mówisz, że aż tak by ją wyciągnęło? Obok mnie sąsiad miał zeszłej jesieni gorczycę, żeby było łatwiej orać, to jechał wałami łąkowymi. Teraz miał pszenicę jarą. Kiepska była, ale tu akurat nikt nie miał dobrego jarego zboża. Zależało mi najbardziej na podaniu czegoś na próchnicę. Za to czemu nie powinien rosnąć po oborniku, to sprawdziłem w tamtym roku. Zimą składałem obornik na pryzmę na polu do wiosennego wożenia na łąki. Potem był tam łubin i w miejscu pryzmy miał ok 1,5 metra, ciągle zielony i praktycznie same gęste liście, nie szedł wcale w kwiaty. Więc to jedynie dobre rozwiązanie, jeśli łubin ma iść na paszę. Ale czy zaorana gorczyca zadziała podobnie? Ryzyko jakieś jest...
  2. Jak ze wszystkim. Nigdy nie wiadomo, z czym się utrafi w miarę, z czym gorzej. Wszystko zależy od pogody, a ta zawsze będzie niewiadoma. Ja z kolei zastanawiam się, jaki byłby wpływ gorczycy jako przedplon na zaoranie pod łubin. Miałoby to jakieś złe strony?
  3. Jak lekkie, to błotnik wytrzyma :p
  4. Też mam luz, bo czasem tak wychodzi korzystając z usług, że nie przyjedzie na umówiony termin, do tego dostało deszczu.
  5. Nie bój się, przyjdzie po Ciebie w nocy i nawet nie będziesz wiedział
  6. Będzie raczej gorczyca pod jare, oczywiście nie z konieczności, tylko dla poprawy kondycji piachu. Może z facelią, ale to się jeszcze zobaczy.
  7. Spotkałem tą samą chyba "chmurkę", w okolicach Warlubia. Najpierw chmura kurzu, liści i gałęzi, potem ostra ulewa i ładne słońce. Za to w zachodniopomorskim ładny wieczór był...
  8. Bo przyszło do mnie. Mało burzy, za to deszcz zrobił przerwę na parę dni.
  9. @lokizom, nie mam pojęcia, skąd Ty to bierzesz, ale mówisz na początku tygodnia, że na weekend będzie deszcz, potem przychodzi sobota i leje...
  10. Problem w tym, że nie wierzysz w ogóle w cokolwiek, czego nie masz na swoim polu.
  11. Dobrze, że nie 12ha/h ;)
  12. Jak dobrze pójdzie, to zaczynam jutro, może piątek. A koniec za pół miesiąca, jak łubin dojdzie.
  13. W Agrobiznesie? :p
  14. I tsunami...
  15. Trochę mam za daleko.
  16. Dobra strona tego wcześniejszego braku opadów jest taka, że obyło się bez antraknozy i innego choróbska.
  17. Dokładnie. Niby mam tą właśnie samokończącą. Gdyby od czerwca do żniw nie padało, to pewnie by tak było. Ale po deszczu się odnawia i bez desykacji nie da rady.
  18. Miało się obyć bez desykacji. W suszy się udawało, strąki ładnie schły, po poprzednich deszczach wyszło parę kwiatów i teraz są grube, zielone strąki. A teraz puścił młode pędy i chce kwitnąć. Jeden łubin, a zaczyna trzecią rundę przez tą pogodę.
  19. Zaraz dostaniesz. Od pół godziny leje i idzie do Ciebie.
  20. Czyli jednak istnieje taki zapis... Ale nikt szczegółowo go nie cytuje, tylko bardziej ogólnie o nim wspomina. Czyli i tak wyłączenie daje lepsze efekty, niż zakaz polowania, jeśli się ma leniwą kiłę.
  21. U Ciebie powinno pójść z tym nawet łatwiej, bo pewna strona podaje, że w Twoim województwie dużo takich spraw zostało pozytywnie rozpatrzonych bez angażowania sądu. A więc automatycznie trwa to krócej, dwa miesiące. U mnie przez sąd to zajęło trochę ponad pół roku. Ale warto było.
  22. Spod gospodarki, ale nie z obwodu? Czyli teoretycznie polować nie mogą, ale łazić jak najbardziej. Tylko że znając życie polować i tak będą, bo udowodnij im, że strzelone u Ciebie zwierzę nie było postrzałkiem. Oni się znają na kombinowaniu i omijaniu prawa o wiele lepiej w, niż rolnik, którego o to posądzają. Moim zdaniem, jeśli ktoś nie ma dobrych kontaktów ze swoim kołem (chodzi mi o ich uczciwość, a nie znajomości w łapę z nimi), to radziłbym wykorzystać opcję wyłączenia swoich gruntów z obwodu, dopóki to jest jeszcze możliwe. Nie wiadomo, kiedy znowu się coś nie zmieni na naszą niekorzyść i wtedy może nie być takiego rozwiązania. W sumie biorąc się za to myślałem, że jestem pierwszy w województwie (chociaż pierwszy chyba zacząłem wysyłać pisma), a strona sądu pokazuje, że były jeszcze cztery inne sprawy w tym temacie, wszystkie na korzyść rolnika. Sporo się tego dzieje w Warmińsko-Mazurskim i Kujawsko-Pomorskim. Szczerze popieram i życzę ludziom sukcesów.
  23. Tylko od kiły. Cały problem polega na dezinformacji rolników. Ogólnie media donosiły i zresztą nadal donoszą, że jak wyłączysz grunty z obwodu, to rezygnujesz z odszkodowań, że po prostu ich nie dostaniesz, że Ci nie przysługują. Jasne, ale jeśli chodzi o odszkodowanie od kiły. Ale nikt nie mówi o tym (czemu Farmer też tego nie mówi?), że wyłączając grunty uwalniasz się spod okupacji kiły, nie musisz ich prosić o szacowanie i czekać, że może łaskawie uznają Ci szkodę i zapłacą stówę na odczepnego, ale nie tracisz możliwości jakiegokolwiek odszkodowania. Nie chcesz kiły i masz prawo do tego, bo oni zwierzaki upasione na Twoim chętnie sobie wezmą, ale w drugą stronę już tak ładnie pomoc nie działa. I tu, jak mówi @arszczecin, jesteś poza obwodem łowieckim, a więc od tej pory przyjęciem zgłoszenia szkody, szacowaniem i wypłatą odszkodowania zajmuje się marszałek województwa. Póki co jestem świeży w tym temacie i nie korzystałem z tego, zresztą oby jak najdłużej. Dla mnie największą korzyścią jest uwolnienie się od kiły, od wykorzystywania przez nich i wchodzenia bez pytania na moje. Drugi sezon wychodziłem na łąki i pola z nadzieją, że dziki nic nie zrobiły, bo inaczej znowu będę musiał zgłosić im szkodę i na nowo krew będzie buzować w żyłach. Dwa tygodnie temu wyrok się uprawomocnił, więc jestem wolny i teraz będę pilnować, żeby czasem do mnie na kaczki nie zaglądali, bo powoli pora na to. A w razie wystąpienia szkody zgłoszenie do marszałka, gdzie nie szacuje, nie ustala kwoty i nie wypłaca odszkodowania kiła.
  24. Z ciekawości sprawdziłem, od 20 spadło 27 litrów i dalej nie przestaje.
  25. To niezłe jaja. U mnie zaczęła się trzecia godzina solidnego deszczu.