Sign in to follow this  
Followers 0
NEO

Porodówka - wyposażenie

15 posts in this topic

Pijąc poranną kawę i delektując się wiśniowymi delicjami, pomyślałem że warto pochylić się nad najważniejszym miejscem na obiekcie, jakim jest sektor porodu zwany potocznie porodówką. Istnieje wiele koncepcji jak ten budynek powinien wyglądać, a oferta firm wyposażeniowych jest nieźle rozwinięta, co stwarza możliwość zastosowania różnych rozwiązań zależnie od tego czego oczekujemy i jaki standard chcemy osiągnąć.

W przeliczeniu na jedno stanowisko porodówka jest zdecydowanie najbardziej kosztownym wydatkiem, co budzi chęć oszczędności które niekoniecznie pozostaną bez echa w osiąganych wynikach produkcyjnych. Największym problemem są skrajne wymagania środowiskowe dla prosiąt i loch. Prosięta potrzebują stałej intensywnej temperatury rzędu 35-40 stopni w pierwszym tygodniu, natomiast locha wolałby mieć ok 20 stopni co stwarza pewien konflikt interesów. Standardowo w tym sektorze ogrzewane jest tylko legowisko prosiąt od dołu matą betonową lub plastikową a od góry promiennikiem 100-200 W. Ciekawostką jest że maty betonowe ogrzewane wodą sprawdzają się dużo gorzej i są nieekonomiczne gdyż bardzo długo się nagrzewają i słabo oddają ciepło nawet przy maksymalnych ustawianych grzania, dodatkowo są trudne do wyregulowania. W tym wypadku dobrze sprawdzają się maty z tworzywa sztucznego najlepiej ogrzewane ciepła wodą ( elektryczne znacznie podnoszą koszty energii elektrycznej ). Oczywiście dobrze jest by zamontowany został w miarę precyzyjny mieszacz/regulator temperatury ( niektóre firmy popełniają błąd montując zawory regulacyjne takie jak mamy w domach). Temperaturę mat należy ustawić patrząc na zachowanie prosiąt, które powinny leżeć rozłożone na całej macie, zwykle jest to ok 37 stopni jeżeli temperatura otoczenia jest wyższa. Od góry dobrze jest zastosować promiennik ze zmiennym pobraniem mocy o regulacji - 100 % OFF 50 %. Taki wariant jest bardzo wygodny bo możemy indywidualnie regulować temperaturę oszczędzając przy tym dużo energii. Tutaj firmy wyposażeniowe także popełniają błąd oferując oprawy wyłącznie z wersją włącz/wyłącz i przekonując hodowcę że taka jest lepsza ( oprawa ze zmienną mocą nie jest popularna, przez co nie wszyscy mają ją w ofercie). oczywiście także wysokość na jakiej jest powieszona lampa powinna być stale monitorowana gdyż często zdarza się że jest montowana za nisko i prosięta leżą na ruszcie lub na krawędziach maty. 

Sporą popularnością ciszą się tzw. domki dla prosiąt czyli daszki mające na celu utrzymanie temperatury legowiska. Jest to jakieś rozwiązanie jeżeli temperatura na porodówce jest za niska lecz owe rozwiązanie, ma moim zdaniem więcej wad niż zalet. Największym minusem jest różnica temperatur w ciepłej strefie legowiska a zimną w rejonach kojca porodowego co przekłada się na mniejszą chęć do ssania prosiąt i może obniżać przyrosty masy ciała. Nie bez znaczenia jest także mniejsza dostępność do prosiąt i ograniczona widoczność co sprawia że gorzej jest przeprowadzać codzienną inspekcję nie wchodząc do kojca i utrudnione jest wyłapanie problemów chorobowych.

Dlatego dużo lepszym rozwiązaniem jest montaż dodatkowego ogrzewania pod sufitem lub na ścianach za pomocą aluminiowych profilowanych rur delta czy twin ewentualnie żeberkowych. Optymalne jest przeliczenie ok 2 kW na jedna lochę co daje nam możliwość precyzyjnego sterowania temperaturą zarówno otoczenia jak i legowiska niezależnie od siebie. Zastosowanie takiego rozwiązania dało w moim przypadku dużo lepsze warunki odchowu, mniej biegunek i innych problemów chociażby z układem oddechowym. W pierwszym tygodniu na sektorze dobrze jest utrzymywać stała temperaturę ok 25-26 stopni i temperaturę legowiska ok 33-35 stopni w tym przypadku. Takie zastosowanie kombinacji temperaturowej daje ogromną przewagę z e.coli które jest częstą przyczyną upadków czy słabszych przyrostów prosiąt. W zależności od jakości żywienia loch, taka temperatura nie obniża ich komfortu gdyż co ciekawe potrzeby lochy w okresie po porodowym jeżeli chodzi o ciepło także są podwyższone co daje nam duża tolerancję na przegrzanie ale trzeba robić wszystko z głową.

Jeżeli chodzi o systemy wentylacji to nagminnie (i to spotykam u każdej firmy ) są dokonywane złe wyliczenia co do rodzaju wentylacji wielkości i ilości kominów. Najlepszym rozwiązaniem jest w tym przypadku sufit dyfuzyjny czyli płyta z tworzywa sztucznego bądź aluminium z małymi otworami na całej powierzchni, a na niej znajduje się 8-12 cm wełny silikonowej przepuszczającej powietrze. Taki sufit montuje się na całej powierzchni stropowej, dzięki czemu powietrze wpadające do pomieszczenia powoli opada nie tworząc przeciągów. Przy tańszych rozwiązaniach firmy montują na całości zwykły strop z poliuretanu a nad głowami wyprowadzają grubą rurę kanalizacyjną skierowana na głowę lochy ,co nie jest  komfortowym rozwiązaniem dla lochy i dla prosiąt gdyż prędkość powietrza jest za duża i pomieszczenie nie jest równomiernie wentylowane co sprawia że łatwo można je wyziębić lub w druga stronę doprowadzić do powstania zbyt dużej ilości szkodliwych gazów, szczególnie zimą. Obydwa systemy stwarzają problemy jeżeli chcemy zastosować system chłodzenia np. przez zamgławianie ale przy wentylacji dyfuzyjnej jest to łatwiejsze bo można dobrać mniejsze dyszę i rozpylać delikatniejszą mgiełkę. Jeżeli chodzi o kominy to polecam zawsze większą ilość ale o mniejszej mocy np. przy budynku 25 m x 12 m i obsadzie np.30 loch na porodówce idealnie byłoby zatasowanie 3 kominów o średnicy 50 cm. Jeżeli nie potrafimy tego wizualnie sobie wyobrazić, to najprościej jest do tego co wyliczy nam przedstawiciel firmy wyposażeniowej dodać ok 40 % i zalecić by zwiększył moc lub średnicę kominów. Będzie miało to znacznie głównie w okresie letnim i zapobiegnie braku odpowiedniej wymiany powietrza niezależnie jakie system wentylacji będziemy posiadać.

Ostatnim elementem jaki chciałbym poruszyć jest układ kojca i rodzaj  żywienia. Jeżeli o zaoszczędzenie miejsca montuje się jarzma ukośnie co moim zdaniem nie jest ani wygodne dla prosiąt ani tym bardziej nie jest komfortowe dla osób obsługujących. W moim projekcie zastosowałem boksy 2,80 m x 2,10 m i ułożenie kojców porodowych podłużnie, daje to ponad 0,5 m miejsca z każdej strony także z tyłu i ułatwia prosiętom poruszanie się wokół jarzma. Od przodu zdecydowałem się na montaż dodatkowych korytarzy 0.40 m co daje pełny i szybki dostęp do każdego koryta które jest wywracane dźwignią w razie potrzeby. I co najważniejsze nie ma potrzeby wchodzenia do kojca by sprawdzić koryto czy dokonać regulacji na dozowniku. Krótko można też wspomnieć o systemie pojenia gdzie najlepiej sprawdza się przez pierwsze 10 dni podawania wody ręcznie w plastikowe pojemniki w moim przypadku są one zawieszone na desce wygrodzeniowej by zachować higienę i czystość, ale także można użyć do tego zwykłych plastikowych dokarmiaczy ( nie metalowych). Pobranie wody jest istotne gdyż co by ktoś nie mówił na początku z poidełek nie będzie odpowiedniego pobrania wody, a te zaczyna się dopiero od 14 dnia na dobrym poziomie ( dobrze sprawdza się montaż liczników). U loch najlepsza wersją jest montaż zaworów ze stałym poziomie wody co zwiększa pobranie paszy i pobranie wody nawet do 40 %. i utrzymuje stale 3-4 l wody w korycie.

Ostatnim elementem jest żywienie które w przypadku wersji na sucho, wykonuje się za pomocą 8-10 litrowych dozowników z regulacją, doprowadzenie paszy za pomocą podajnika koralikowego daje możliwość krętego prowadzenia paszociągu i dobra wydajność. Najważniejszym elementem praktycznie nie montowanym jest podnoszenie "gruszek" dozowników przez sterowniki. Czyli w każdej komorze jest jeden siłownik który podpięty jest pod sterownik czasowy a ten o wyznaczonych godzinach daje paszę lochom i zasypuje na następne karmienie. Zastosowanie takiego systemu w każdej porodówce oddzielnie daje możliwość podawania paszy 3-4-5 razy dziennie a co za tym idzie zwiększa się pobranie i polepszenie wyników, dodatkowo w miesiącach letnich możemy ustawić karmienie na wczesne godzinny poranne gdzie jest jeszcze chłodno oraz późne wieczorne gdzie upały są lżejsze.

Podsumowując temat wyposażania sektora porodowego jest szeroki i nie sposób omówić go w paru zdaniach. Warto jednak przed planowaną modernizacją budynku lub budową nowego zastanowić się co będzie dla nas dobre i wygodne, bo miejmy świadomość że będzie trzeba przy tym codziennie chodzić, a nawet najmniejsze błędy i detale z biegiem lat będę irytujące i utrudniające nam pracę.

 

 

Edited by jarki

Share this post


Link to post
Share on other sites

Parę słów,a nie mogę do końca doczytać

Share this post


Link to post
Share on other sites

Super post kolego, akurat planuję modernizację chlewni wraz z budową porodówki i na pewno skorzystam z tych informacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Florek prosiętami handlujesz-bo TU nie ma gdzie kupić

Share this post


Link to post
Share on other sites

No niestety nie kolego. Jestem małym hodowcą, obecnie chce zmodernizować posiadaną chlewnie i część stodoły na porodówkę i odchowalnię.  Miałem 10 loch i cykl zamknięty, i aktualnie chce zwiększyć stado do 30-40 loch i dalej chcę mieć cykl zamknięty. U nas na wschodzie z handlem prosiakiem to różnie bywa. Jak wszedł ASF i część rolników tuczących świnie nie wstawiała warchlaków, to producenci prosiąt nie mieli co z nimi robić i musieli sprzedawać po kosztach a by ich się pozbyć. Dlatego uważam że cykl zamknięty jest lepszy, bo jest się niezależnym od odbiorców zewnętrznych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście że lepszy cykl zamkniety, mieliśmy z ojcem jeszcze 5 lat temu 150 loch ale przestawiliśmy sie na dunczyka i Ci powiem ze nie żałujemy. Roboty było nieporównywalnie więcej a teraz i w polu można zrobić wszystko na czas i gdzieś wyjechać. Chociaż nieraz jeszcze rozwazam chlewnie na 450-600 macior aby tuczyć swoje warchlaki, ale dostan tu ludzi do pracy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzę , że z ludźmi do pracy nie tylko u nas problem jest. Ciężko znaleźć kogoś uczciwego i sumiennego, i tu przyznam ci kolego racje, że czasami najlepiej jest jak się biznes da w miarę samemu ogarnąć, wtedy masz gwarancje, że wszystko jest zrobione po naszej myśli. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

TU emigracja do UK zrobiła swoje-zostali Ci co mają CENNIK za pracę :)

@lokizom-DUŻY jesteś-150 loch no,no,no...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na wolnym rynku jeszcze jestem, chwilę były złe czasy ale teraz od roku jest ok. Pracujemy tylko z ojcem, plus jeden pracownik gdzieś na pół etatu, bo nie chce więcej i to mu wystarczy. Możnaby dac dobremu pracownikowi przy trzodzie 20 zł, a myślisz że byliby chetni. Jak znajdziesz  mi takich 2-3 to bym raczej się zdecydował grubo zadluzyc

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szacun mało Was zostało mnie kiedyś chodził po głowie pomysł tuczu ale właśnie na moich warunkach 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na swoim jest zawsze lepiej ale dużo hodowców przez sytuację jaka była było zmuszonych do tego tuczu kontraktowego. Nieraz na swoim nie zarobisz tyle co na tuczu kontraktowym albo nawet dolozysz ale w dłuższej perspektywie czasowiej lepiej wyjdziesz na własną rękę

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy bydle to pół wsi przypier... z widełkami,a przy blondynach nikt już nie che

 

Dnia 9.05.2017 o 23:14, jarki napisał:

Szacun mało Was zostało mnie kiedyś chodził po głowie pomysł tuczu ale właśnie na moich warunkach 

Może ostatni mohikanie wykorzystają ten pomysł skoro Tobie jest zbędny-jakieś szczegóły?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now
Sign in to follow this  
Followers 0