Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie   

  1. Ostatnia godzina
  2. U mnie denar sadzony wcześniej już wychodzi, te sadzone pod koniec kwietnia na zbiór jesienny jeszcze wzeszły.
  3. Dzisiaj
  4. i chyba koniec na tym.
  5. Ziemniaki wlasnie skonczone na ten rok. Powazone i naszykowane. Jutro wywiezc ostatnia tone oraz kolega ma zebrac opasowe. I zostanie ze 300 kg do nowych zbiorow. W niedziele rano zmarzlo to co wyszlo. Cale szczescie nieduzo
  6. 10 dzisiaj dobilo
  7. Kurde, faktycznie. U mnie leje właśnie ale na radarze Warszawa na czerwono, tam to dopiero daje jednak nie chciałbym aż takiej ulewy.
  8. Makutra też gdzieś była. Takie liny też mam i czasem używam. Jeszcze stryjek je robił, na pozór są wyjątkowo mocne. Teraz by się nie chciało robić bo można kupić ale tak z nudów można się pobawić.
  9. To takie urządzenie do wyrobu lin z lnu bodajże. Dziadek że szwagrem to potem wyrabiali liny z 6 sznurków od z224. Są kopystki co moi dziadkowie dostali z okazji ślubu od parobka w 1935 i gliniana makutra śp.prababci. Jechali do wolnej Polski w wagonie,jak Kargul z Pawlakiem to i niewiele mogli zabrać.A tutejsze gospodarki rozszabrowane już były. Dość wspomnieć, że na 18 domów na ulicy to w każdym obejściu po jednej konnej maszynie było.Wtedy była zgodność-trza się było wymieniać.Orali krową! i sochą(rzeczony dziadka szwagier wydłubał z pniaka i jakiejś metalowej odkładnicy z lemieszem).
  10. Patrze na radar i coś te opady znikają przed samym Lublinem... Niby zachmurzone, niby wieje ale wody z tego jak na lekarstwo.
  11. A ja tarę używam do dziś... Ubijam nią kapustę na zimę bo ma wygodną rękojeść. Nie wiem ile może mieć lat, 100 pewnie nie ma ale blisko.
  12. Króliki też mieliśmy, nawet sporo. Kołowrotek jeszcze jest u mnie, niekompletny ale się ostał.
  13. Tez nie pamietam u siebie ale stado owiec i 2-3 konie to bylo podstawa
  14. Wczoraj 2 mm, dzisiaj aktualnie 5 i ladnie pada dalej wydaje mi sie ze z roslinami jak z czlowiekiem Jak sie odwodnisz a pozniej wypijesz litr wody na raz to jeszcze bardziej sie rozchorujesztu trzeba systematycznych opadow, te rosliny co byly w krytycznej sytuacji raczej plonu z nich nie bedzie. 2-3 lata temu na poczatku czerwcu rosliny dostaly 70 l wody w ciagu tyg, i o tym opadzie jeszcze szybciej zaczely usychac
  15. Spokojnie, zaraz się rozkręci...
  16. Żeś mnie kurde postarzył. Kosę z osełką to i ja mam, sierp też. Z ciekawostek znajdzie się też sfatygowana drewniana tara (kijanka się nie zachowała), kopańki w różnych rozmiarach, pewnie nawet nie wiecie co to jest tak jak ja nie wiem co to powroźnik ale się domyślam, że jakaś lina do uczepiania zwierząt.
  17. Ale dopaduje trochę. Zobaczymy.
  18. 1,8mm
  19. @ikcomas takich rzeczy nie pamiętasz? byłem pewien żeś Jarka-moderatora rocznik! Konie na koniec pamiętam,i pyszne klopsy z baraniny.Kozę się doiło po zlikwidowanej krowie(tylko mleko capem jechało,jak się łachała).Indyki do 2012 sam wędziłem.Króliki "ozdobne" są do dziś. Jako,że poniemiecki dom w 1945r podzielili to sporo sprzętu(po wyprowadzce)zostało na stronie we władaniu Wujka-Dr.inż.Politechniki Bydgoskiej. Mam powroźnik,kosę z osełką i żelazko na dusze.
  20. Były owce na wełnę i kożuchy ale tego nie pamiętam. U sąsiada ledwo ledwo pamiętam. Wełnę przerabiało się samemu na kołowrotku, to pamiętam. Sprzedałem ten kołowrotek nawet bo był w bardzo dobrym stanie a ktoś ma z tego pożytek chociaż tj. jako ciekawostka może do jakiegoś gospodarstwa agroturystycznego albo coś w ten deseń. Skóry woziło się do kuśnierza, on miał narzędzia do ich produkcji i materiały do wykończenia. Nadal mam te kożuchy na strychu jako pamiątka. Pamiętam gęsi hodowane dla pierza i puchu. Były chyba indyki ale tego nie pamiętam. Macie jakieś inne ciekawostki z tamtych czasów? Ja mam lampę naftową. Nie pozbędę się jej nigdy, nawet jak się szkło zbije to teraz są normalnie dostępne do kupienia.
  21. Teraz mi się przypomniało. Z takich rzadko spotykanych coś mieliście? U nas były kiedyś ze dwie owce. Ale to z 35 lat temu, ja ledwo pamiętam. I drobiu mieliśmy różnego oprócz kur były kaczki, indyki, liliputy, perliczki, brojlery ale to wszystko po trochu tak na własne potrzeby. Za dzieciaka jak piłkę na podwórku kopałem to indyki za nią biegały.
  22. Miejmy nadzieję.
  23. Dzisiaj będzie lepiej, o wiele lepiej. Cierpliwości.
  24. Było 2 krowy plus cielak, który po lekkim odchowaniu szedł na sprzedaż i raczej tylko z tego był zysk. Krowy były głównie dla siebie, tj. dla własnego mleka. Zlikwidowane w latach 90-tych jak skończyła się era odwożenia mleka do lokalnych punktów. Ledwo pamiętam jak był kiedyś tzw. wozak, wtedy się opłacało sprzedawać mleko, bo nawet po opłaceniu wozaka jeszcze zostawało (tak mi opowiadali). Potem każdy woził sam, były takie kolejki do odbierania z okolicy. Każdy miał znaczone bańki. Pamiętam jak wstawałem rano i jeździłem ze stryjkiem po te bańki. To był swego rodzaju niezapomniany rytuał i radocha dla dzieciaka. Na skupie każda bańka była badana i wlewana do zbiorczego schładzalnika. O 8.00 rano przyjeżdżał samochód po to mleko. Potem coraz więcej osób zaczęło się wykruszać i nie opłacało się za ropę wozić bo za często kolejka wypadała. Świnie zlikwidowane po śmierci stryjka i jak ja przejmowałem gospodarstwo. Chodziłem wtedy do szkoły średniej, potem studia. Brak czasu, drygu do tego, totalny brak wiedzy na ten temat. Kury zlikwidowane jakiś czas potem, następnie weszły kaczki. Stado 40-50 sztuk na mięso dla siebie. Na zimę zostawały 2-3 kaczki plus kaczor. Też zlikwidowane jakieś 10-15 lat temu.
  25. No trochę słabo. 3,5 mm.
  26. I co zrobisz z taką ilością ?
  27. Wczoraj
  28. U mnie ledwo kropiło, bo była burza i oczywiście poszła bokiem.
  1. Załaduj więcej aktywności