Pałuczanin81

Farmer-chat

3074 postów w tym temacie

Niekoniecznie według mnie, nic z clasa niemam , dlatego że dile za pazerny ,chyba njdroższy w całym kraju

Ksef potrzebny , ale moje pzu nie używam , obecnie juz tylko kombajn na żniwa maja dobrą ofrte OC na miesiąc

Edytowano przez miwigos

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak już pisałem mam dilera z bardzo dobrym serwisem. Do tego większość czesci mają na miejscu, jak czegoś brak to następny dzień rano jest. Żadna inna marka tak nie ma, dlatego postawiłem na nich. Szczególnie w kombajnie to ma znaczenie.

John Deere słabo u mnie działał w okolicy, teraz ma to Agrosiec a Fendt jakby wogole nie istnial

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@barkas przeglądałem tylko mapę Google i tak mi się skojarzyło. :)

Już kiedyś pisałem, że w latach 80tych.mojemu Ojcu dom budowali murarze z Przesmyków i Kamianki-Czabaje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A tak swoją drogą ile mieliście krów i kiedy była kasacja tego przybytku? U mnie chyba jakoś w 2014 krówka pojechała. Zostały wtedy dwie jałówki mięsne sprzedane w 2015. Świnie zlikwidowane w 2017 na wiosnę i to był strzał w dziesiątkę. Co do krowy to trochę szkoda bo takie mleko i śmietana by się teraz sprzedawały na pniu, ale wyszło jak wyszło. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To jeszcze byś się zdziwił. Znam dwóch takich co mają kozy i im mleko i ser schodzą od kilkunastu kóz. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W epoce szalonych krów (BSE)dnia 27 grudnia 2000 roku Ojciec sprzedał ostatnią krowę.

A świnie zlikwidowane w listopadzie 2018.Bez hodowli(i bez sensu życia)wytrzymałem pół roku-kupiłem świnie puławskie 3 kwietnia 2019.Trzymam do dziś.Jeśli wejdzie strefa ASF zlikwidują mi "z urzędu".Mam to zapowiedziane.

 

Edytowano przez Pałuczanin1981

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A wiesz jak przeklinała we wigilię ludzkim głosem-bardziej niż ja! :D

Tak poważnie to trudno było wtedy bydło sprzedać że względu na tę chorobę.Jóźwiakowski zrobił taki skup interwencyjny-kolejka do wagi z kilometr miała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, miwigos napisał:

serio , ktoś by to kupił, wiecej problemu  niż zysku

Jak jest blisko duze miasto to to szybko sie rozchodzi, tak samo jak i jajka

Na prowincji juz gorzej

1 godzinę temu, sapek2 napisał:

A tak swoją drogą ile mieliście krów i kiedy była kasacja tego przybytku? U mnie chyba jakoś w 2014 krówka pojechała. Zostały wtedy dwie jałówki mięsne sprzedane w 2015. Świnie zlikwidowane w 2017 na wiosnę i to był strzał w dziesiątkę. Co do krowy to trochę szkoda bo takie mleko i śmietana by się teraz sprzedawały na pniu, ale wyszło jak wyszło. 

Krowy gdzies kolo 2012-2013, swinie jakos 2015? pozniej mama trzymala jeszcze kilka sztuk opasow, ale zachorowala i w 2019 rok zmarla na glejaka, 58 lat

wiec koniec hodowli jakos 2018

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

u mnie obejscie ma 3,5 ha:) podworko kolo 40 ar

a obora ziemniakami zawalona

jutro ostatnia tone szykuje i  zostawic ze 200 kg na detal i dla siebie

A te co wyszly do soboty, to w niedziele rano mroz upalil

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

U mnie kury są przecież i to sporo, siedzą teraz w oborze tam gdzie kiedyś krowy i świnie, do tego  koty, jaskółki i pieseł. 

Edytowano przez sapek2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Było 2 krowy plus cielak, który po lekkim odchowaniu szedł na sprzedaż i raczej tylko z tego był zysk. Krowy były głównie dla siebie, tj. dla własnego mleka. Zlikwidowane w latach 90-tych jak skończyła się era odwożenia mleka do lokalnych punktów. Ledwo pamiętam jak był kiedyś tzw. wozak, wtedy się opłacało sprzedawać mleko, bo nawet po opłaceniu wozaka jeszcze zostawało (tak mi opowiadali). Potem każdy woził sam, były takie kolejki do odbierania z okolicy. Każdy miał znaczone bańki. Pamiętam jak wstawałem rano i jeździłem ze stryjkiem po te bańki. To był swego rodzaju niezapomniany rytuał i radocha dla dzieciaka. Na skupie każda bańka była badana i wlewana do zbiorczego schładzalnika. O 8.00 rano przyjeżdżał samochód po to mleko. Potem coraz więcej osób zaczęło się wykruszać i nie opłacało się za ropę wozić bo za często kolejka wypadała. Świnie zlikwidowane po śmierci stryjka i jak ja przejmowałem gospodarstwo. Chodziłem wtedy do szkoły średniej, potem studia. Brak czasu, drygu do tego, totalny brak wiedzy na ten temat. Kury zlikwidowane jakiś czas potem, następnie weszły kaczki. Stado 40-50 sztuk na mięso dla siebie. Na zimę zostawały 2-3 kaczki plus kaczor. Też zlikwidowane jakieś 10-15 lat temu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Teraz mi się przypomniało. Z takich rzadko spotykanych coś mieliście? U nas były kiedyś ze dwie owce. Ale to z 35 lat temu, ja ledwo pamiętam. I drobiu mieliśmy różnego oprócz kur były kaczki, indyki, liliputy, perliczki, brojlery ale to wszystko po trochu tak na własne potrzeby. Za dzieciaka jak piłkę na podwórku kopałem to indyki za nią biegały. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Były owce na wełnę i kożuchy ale tego nie pamiętam. U sąsiada ledwo ledwo pamiętam. Wełnę przerabiało się samemu na kołowrotku, to pamiętam. Sprzedałem ten kołowrotek nawet bo był w bardzo dobrym stanie a ktoś ma z tego pożytek chociaż tj. jako ciekawostka może do jakiegoś gospodarstwa agroturystycznego albo coś w ten deseń. Skóry woziło się do kuśnierza, on miał narzędzia do ich produkcji i materiały do wykończenia. Nadal mam te kożuchy na strychu jako pamiątka. Pamiętam gęsi hodowane dla pierza i puchu. Były chyba indyki ale tego nie pamiętam.

Macie jakieś inne ciekawostki z tamtych czasów? Ja mam lampę naftową. Nie pozbędę się jej nigdy, nawet jak się szkło zbije to teraz są normalnie dostępne do kupienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@ikcomas takich rzeczy nie pamiętasz? byłem pewien żeś Jarka-moderatora rocznik!

Konie na koniec pamiętam,i pyszne klopsy z baraniny.Kozę się doiło po zlikwidowanej krowie(tylko mleko capem jechało,jak się łachała).Indyki do 2012 sam wędziłem.Króliki "ozdobne" są do dziś.

Jako,że poniemiecki dom w 1945r podzielili to sporo sprzętu(po wyprowadzce)zostało na stronie we władaniu Wujka-Dr.inż.Politechniki Bydgoskiej.

Mam powroźnik,kosę z osełką i żelazko na dusze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Żeś mnie kurde postarzył. Kosę z osełką to i ja mam, sierp też. Z ciekawostek znajdzie się też sfatygowana drewniana tara (kijanka się nie zachowała), kopańki w różnych rozmiarach, pewnie nawet nie wiecie co to jest tak jak ja nie wiem co to powroźnik ale się domyślam, że jakaś lina do uczepiania zwierząt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tez nie pamietam u siebie ale stado owiec i 2-3 konie to bylo podstawa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Króliki też mieliśmy, nawet sporo. Kołowrotek jeszcze jest u mnie, niekompletny ale się ostał. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ja tarę używam do dziś...

 

 

 

Ubijam nią kapustę na zimę bo ma wygodną rękojeść. Nie wiem ile może mieć lat, 100 pewnie nie ma ale blisko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To takie urządzenie do wyrobu lin z lnu bodajże.

Dziadek że szwagrem to potem wyrabiali liny z 6 sznurków od z224.

Są kopystki co moi dziadkowie dostali z okazji ślubu od parobka w 1935 i gliniana makutra śp.prababci.
Jechali do wolnej Polski w wagonie,jak Kargul z Pawlakiem to i niewiele mogli zabrać.A tutejsze gospodarki rozszabrowane już były.

Dość wspomnieć, że na 18 domów na ulicy to w każdym obejściu po jednej konnej maszynie było.Wtedy była zgodność-trza się było wymieniać.Orali krową! i sochą(rzeczony dziadka szwagier wydłubał z pniaka i jakiejś metalowej odkładnicy z lemieszem).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Makutra też gdzieś była. Takie liny też mam i czasem używam. Jeszcze stryjek je robił, na pozór są wyjątkowo mocne. Teraz by się nie chciało robić bo można kupić ale tak z nudów można się pobawić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!


Zaloguj się