Pałuczanin81

Farmer-chat

3,135 posts in this topic

Niekoniecznie według mnie, nic z clasa niemam , dlatego że dile za pazerny ,chyba njdroższy w całym kraju

Ksef potrzebny , ale moje pzu nie używam , obecnie juz tylko kombajn na żniwa maja dobrą ofrte OC na miesiąc

Edited by miwigos

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak już pisałem mam dilera z bardzo dobrym serwisem. Do tego większość czesci mają na miejscu, jak czegoś brak to następny dzień rano jest. Żadna inna marka tak nie ma, dlatego postawiłem na nich. Szczególnie w kombajnie to ma znaczenie.

John Deere słabo u mnie działał w okolicy, teraz ma to Agrosiec a Fendt jakby wogole nie istnial

Share this post


Link to post
Share on other sites

@barkas przeglądałem tylko mapę Google i tak mi się skojarzyło. :)

Już kiedyś pisałem, że w latach 80tych.mojemu Ojcu dom budowali murarze z Przesmyków i Kamianki-Czabaje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A tak swoją drogą ile mieliście krów i kiedy była kasacja tego przybytku? U mnie chyba jakoś w 2014 krówka pojechała. Zostały wtedy dwie jałówki mięsne sprzedane w 2015. Świnie zlikwidowane w 2017 na wiosnę i to był strzał w dziesiątkę. Co do krowy to trochę szkoda bo takie mleko i śmietana by się teraz sprzedawały na pniu, ale wyszło jak wyszło. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

serio , ktoś by to kupił, wiecej problemu  niż zysku

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jeszcze byś się zdziwił. Znam dwóch takich co mają kozy i im mleko i ser schodzą od kilkunastu kóz. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W epoce szalonych krów (BSE)dnia 27 grudnia 2000 roku Ojciec sprzedał ostatnią krowę.

A świnie zlikwidowane w listopadzie 2018.Bez hodowli(i bez sensu życia)wytrzymałem pół roku-kupiłem świnie puławskie 3 kwietnia 2019.Trzymam do dziś.Jeśli wejdzie strefa ASF zlikwidują mi "z urzędu".Mam to zapowiedziane.

 

Edited by Pałuczanin1981

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ty, ale tak ciekawie wyszło z tą krową, jeszcze przez święta była z Wami :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A wiesz jak przeklinała we wigilię ludzkim głosem-bardziej niż ja! :D

Tak poważnie to trudno było wtedy bydło sprzedać że względu na tę chorobę.Jóźwiakowski zrobił taki skup interwencyjny-kolejka do wagi z kilometr miała.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, miwigos napisał:

serio , ktoś by to kupił, wiecej problemu  niż zysku

Jak jest blisko duze miasto to to szybko sie rozchodzi, tak samo jak i jajka

Na prowincji juz gorzej

1 godzinę temu, sapek2 napisał:

A tak swoją drogą ile mieliście krów i kiedy była kasacja tego przybytku? U mnie chyba jakoś w 2014 krówka pojechała. Zostały wtedy dwie jałówki mięsne sprzedane w 2015. Świnie zlikwidowane w 2017 na wiosnę i to był strzał w dziesiątkę. Co do krowy to trochę szkoda bo takie mleko i śmietana by się teraz sprzedawały na pniu, ale wyszło jak wyszło. 

Krowy gdzies kolo 2012-2013, swinie jakos 2015? pozniej mama trzymala jeszcze kilka sztuk opasow, ale zachorowala i w 2019 rok zmarla na glejaka, 58 lat

wiec koniec hodowli jakos 2018

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

u mnie obejscie ma 3,5 ha:) podworko kolo 40 ar

a obora ziemniakami zawalona

jutro ostatnia tone szykuje i  zostawic ze 200 kg na detal i dla siebie

A te co wyszly do soboty, to w niedziele rano mroz upalil

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie kury są przecież i to sporo, siedzą teraz w oborze tam gdzie kiedyś krowy i świnie, do tego  koty, jaskółki i pieseł. 

Edited by sapek2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu nawet moich jaj nikt oglądać nie chce.

Tak szukam pomysłu na zagospodarowanie budynku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Było 2 krowy plus cielak, który po lekkim odchowaniu szedł na sprzedaż i raczej tylko z tego był zysk. Krowy były głównie dla siebie, tj. dla własnego mleka. Zlikwidowane w latach 90-tych jak skończyła się era odwożenia mleka do lokalnych punktów. Ledwo pamiętam jak był kiedyś tzw. wozak, wtedy się opłacało sprzedawać mleko, bo nawet po opłaceniu wozaka jeszcze zostawało (tak mi opowiadali). Potem każdy woził sam, były takie kolejki do odbierania z okolicy. Każdy miał znaczone bańki. Pamiętam jak wstawałem rano i jeździłem ze stryjkiem po te bańki. To był swego rodzaju niezapomniany rytuał i radocha dla dzieciaka. Na skupie każda bańka była badana i wlewana do zbiorczego schładzalnika. O 8.00 rano przyjeżdżał samochód po to mleko. Potem coraz więcej osób zaczęło się wykruszać i nie opłacało się za ropę wozić bo za często kolejka wypadała. Świnie zlikwidowane po śmierci stryjka i jak ja przejmowałem gospodarstwo. Chodziłem wtedy do szkoły średniej, potem studia. Brak czasu, drygu do tego, totalny brak wiedzy na ten temat. Kury zlikwidowane jakiś czas potem, następnie weszły kaczki. Stado 40-50 sztuk na mięso dla siebie. Na zimę zostawały 2-3 kaczki plus kaczor. Też zlikwidowane jakieś 10-15 lat temu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Teraz mi się przypomniało. Z takich rzadko spotykanych coś mieliście? U nas były kiedyś ze dwie owce. Ale to z 35 lat temu, ja ledwo pamiętam. I drobiu mieliśmy różnego oprócz kur były kaczki, indyki, liliputy, perliczki, brojlery ale to wszystko po trochu tak na własne potrzeby. Za dzieciaka jak piłkę na podwórku kopałem to indyki za nią biegały. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Były owce na wełnę i kożuchy ale tego nie pamiętam. U sąsiada ledwo ledwo pamiętam. Wełnę przerabiało się samemu na kołowrotku, to pamiętam. Sprzedałem ten kołowrotek nawet bo był w bardzo dobrym stanie a ktoś ma z tego pożytek chociaż tj. jako ciekawostka może do jakiegoś gospodarstwa agroturystycznego albo coś w ten deseń. Skóry woziło się do kuśnierza, on miał narzędzia do ich produkcji i materiały do wykończenia. Nadal mam te kożuchy na strychu jako pamiątka. Pamiętam gęsi hodowane dla pierza i puchu. Były chyba indyki ale tego nie pamiętam.

Macie jakieś inne ciekawostki z tamtych czasów? Ja mam lampę naftową. Nie pozbędę się jej nigdy, nawet jak się szkło zbije to teraz są normalnie dostępne do kupienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ikcomas takich rzeczy nie pamiętasz? byłem pewien żeś Jarka-moderatora rocznik!

Konie na koniec pamiętam,i pyszne klopsy z baraniny.Kozę się doiło po zlikwidowanej krowie(tylko mleko capem jechało,jak się łachała).Indyki do 2012 sam wędziłem.Króliki "ozdobne" są do dziś.

Jako,że poniemiecki dom w 1945r podzielili to sporo sprzętu(po wyprowadzce)zostało na stronie we władaniu Wujka-Dr.inż.Politechniki Bydgoskiej.

Mam powroźnik,kosę z osełką i żelazko na dusze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żeś mnie kurde postarzył. Kosę z osełką to i ja mam, sierp też. Z ciekawostek znajdzie się też sfatygowana drewniana tara (kijanka się nie zachowała), kopańki w różnych rozmiarach, pewnie nawet nie wiecie co to jest tak jak ja nie wiem co to powroźnik ale się domyślam, że jakaś lina do uczepiania zwierząt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tez nie pamietam u siebie ale stado owiec i 2-3 konie to bylo podstawa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Króliki też mieliśmy, nawet sporo. Kołowrotek jeszcze jest u mnie, niekompletny ale się ostał. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja tarę używam do dziś...

 

 

 

Ubijam nią kapustę na zimę bo ma wygodną rękojeść. Nie wiem ile może mieć lat, 100 pewnie nie ma ale blisko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To takie urządzenie do wyrobu lin z lnu bodajże.

Dziadek że szwagrem to potem wyrabiali liny z 6 sznurków od z224.

Są kopystki co moi dziadkowie dostali z okazji ślubu od parobka w 1935 i gliniana makutra śp.prababci.
Jechali do wolnej Polski w wagonie,jak Kargul z Pawlakiem to i niewiele mogli zabrać.A tutejsze gospodarki rozszabrowane już były.

Dość wspomnieć, że na 18 domów na ulicy to w każdym obejściu po jednej konnej maszynie było.Wtedy była zgodność-trza się było wymieniać.Orali krową! i sochą(rzeczony dziadka szwagier wydłubał z pniaka i jakiejś metalowej odkładnicy z lemieszem).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Makutra też gdzieś była. Takie liny też mam i czasem używam. Jeszcze stryjek je robił, na pozór są wyjątkowo mocne. Teraz by się nie chciało robić bo można kupić ale tak z nudów można się pobawić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem że u was tak kupuja od rolnika, znam takich co mieli kozy i zlikwidowali, a robili sery

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now