biedron

Własna żywność :)

679 posts in this topic

U nas też mała przerwa bo wszędzie pełno 

Robił ktoś kabanosy niby to bardzo proste ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie, dieslowskie :) Nogi to wolę konkretnie obgryzać, dlatego te poniżej golonek nie są moim przysmakiem. A same golonki to pieczone na brązowo, lub duszone w kiszonej kapuście na ognisku w kociołku. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ty pomyliłeś się z powołaniem kucharzem powinneś być, ja w życiu nic nie zrobiłem ,wode mogę sobie przegotować

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedyś tego nie znosiłem, bo nie umiałem. Wystarczyło "parę" razy coś spieprzyć, czyli przesolić, przypalić i ogólnie zepsuć, żeby zaczęło w końcu coś wychodzić. A jak coś się udaje, to sprawia przyjemność i chce się robić więcej. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę że mylisz się może nie ale ja też tak myślałem i tak mówiłem

Dziś nadal nie pakuję się do kuchni aby gotować obiad czy piec placki 

Ale przy wyrobach masarskich to ja jestem szefem i dobrze się w tym czuję 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten "bajzel" po wyrobach masarskich u jednego i wyczynach kuchennych u drugiego to KTO ogarnia??? :)

Dobrze,że mam masarnię kilometr od domu to sprzątam tylko pampersy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stoję przy garach do końca, czyli ja myję. Żona czasem pomaga słoiki przygotować, ale cały bajzel jest mój. 

 

Pałuk, nie gadaj, że po świniobiciu bierzesz piwo, a gary żona ogarnia :) Ja bym Cię wykopał z domu ;) 

Swoją drogą jak facet myje gary po swojej "działalności", to wie, że to też wymaga pracy i nie sięga ciągle po nową miskę, bo potrzebuję do tego i sramtego. Mnie akurat mycie garów nigdy nie bolało, ale czasem dobrze jest się zastanowić, ile na fakcie tego trzeba wybrudzić. 

Edited by jarki
Połączenie

Share this post


Link to post
Share on other sites

O bajzlu to JA lepiej przemilczę wystarczy że w garażu mam OK 

Masarnię do której woziłem świnie na wyroby dla siebie mam też kilometr 

Ostatnio nawet był u mnie z propozycjami bo nie wiedział że sami robimy 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prosiaczek parę dni temu też zabłysnął... Jak czasem widzę gdzieś te nastrzykiwane szynki po 30 zł, to się zastanawiam, ile w takim razie te nasze peklowane by kosztowały. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Marecki ja kaszubskich zwyczajów małżeńskich stosował nie będę...kopanie itd.dobrze,że macie piaszczyste pagórki i lasy-jest się schować. :( Kup se eko-zmywarkę...oszczędzaj wodę!

Ubijamy w rzeźni-zostawiłem szynkę dla teściowej na wędzono-parzoną.Nastrzyknęli chemią i preparatem dymu wędzarniczego.Po dwóch dobach do odbioru.Prawdziwa "szynka teściowej"-żmije przeżyją.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tutejszym zwyczajem byłoby raczej właśnie wszystko od podłogi po sufit upieprzyć w tłuszczu i zostawić żonie do zmywania. Ale całe szczęście połowę krwi mam z innych stron i umiem docenić pracę, którą żona wykonuje, torej czasen nawet nie zauważam, a samo się przecież nic nie robi. Dlatego lubię robić przy garach, ale też nie wstydzę się stać przy zlewie, czy złapać odkurzacz i mopa. Nie dzielę zajęć w domu na takie, które powinna wykonać żona, bo ja się ich nie podejmę, za to są rzeczy, które ja robię i jej nie pozwolę ich ruszyć. Np przy mięsie wolę sam robić, a żonę proszę dopiero, jak potrzebuję trzeciej ręki. 

A zmywarkę mamy od dawna, tylko że nie wsadzę do niej kilku dużych garów i misek i to już nie będzie oszczędność. 

Przez Ciebie znowu nie na temat :) 

Edited by Marecki
Powodem edycji jest Pałuk, jak zwykle...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdzie Ty tu masz nie na temat?

Przecież żeby epidemii nie było, (prócz covida)trza ogarnąć kuchnię.W przedwojennych książkach kucharskich przepisy zaczynały się:

"-Weź czysty garnek..."

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Marecki napisał:

Jak czasem widzę gdzieś te nastrzykiwane szynki po 30 zł, to się zastanawiam, ile w takim razie te nasze peklowane by kosztowały

Gdyby to zrobiła duża masarnia co nie jest możliwe cena była by około 70-80zł 

Mówię tu o gwarancji świeżości mięsa i nie z kilograma półtora lecz trzy czwarte 

Moja kiełbasa na próbę już ponad tydzień wisi w pokoju nad grzejnikiem i jest OK 

Myślę że zejdzie gdzieś do 60% wagi i będzie jak za dawnych lat nie do ugryzienia 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawie cały dzień w warsztacie, to chociaż wieczorem można się odprężyć ;) Minęło 13 dni peklowania na mokro. Boczki, szynki i schaby powieszone w wędzarni do wyschnięcia. Przed południem zacznę dymić. Mięso na kiełbasę też zmielone, ale doprawię i zapakuję we flaki jutro, bo po raz pierwszy się jakoś ciasno w wędzarni zrobiło i muszę rozłożyć wędzenie na dwa rzuty. Polska za mną od dawna chodzi... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też w najbliższym czasie zaczynam z wyżerką zwlekam niech zejdą zapasy 

To znaczy żeby wszystko było świeże co kupię bo oni na święta dużo zabijają 

Pierwsze będą szynki i temu podobne dalej się zobaczy 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co Ty teraz w tym zimnie robisz ,szkoda zdrowia, ja czekam na sianie nawozów

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zimno to fakt problem zwłaszcza wiatr przy wędzeniu 

Zawsze sobie obserwuje prognozy i się staram jakoś wpasować 

Share this post


Link to post
Share on other sites

0.7 zgłoś się ;)   Ja mam wędzarnię w piwnicy, to zimno nie jest. Na dworze nie chciałbym siedzieć. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ansu zawsze jesteś mile widziany.Dawno nic w tym temacie nie było.Niepotrzebnie przeglądanie forum zaczynam od pętka kiełbasy, salcesonu lub kaszówy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kaszanki jeszcze nie robiłem sam nigdy ale może kiedyś 

0,7 to jedynie tebukonazol z rzepakiem przetrawię :D 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chciałem słoikową robić, ale za mało mam farszu, bo tylko 11 kg. Pójdzie w trzy grubości flaków. W słoiki następnym razem. Miała być jeszcze metka, ale ciągle święta, ubojnia prawie stała i podgardla nie dostałem. Mogłem kupić razem z resztą mięsa i też zapeklować, głupi byłem. Dziś w nocy większość powinna dojść, jedynie 2 kawałki szynki i 1 boczek zostaną na jutro, bo mają po ponad 2,5 kg. Tym razem dymię jabłonią i trochę czereśnią. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now