Pałuczanin81

Farmer-chat

1,658 posts in this topic

Moje z poprzedniego sezonu to dokładnie 2628,30 same środki do produkcji bez kosztów talerzowania, orki, siewu, zbioru, opryskiwania, amortyzacji, podatków, nie było desykacji (zawsze była), wapna. Dokładne dane podam później w wolnej chwili, z tego roku też jak policzę ;-) @przem po ile Ty płaciłeś za RSM jak tak mało wyszło?

Edited by ikcomas

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj panowie oszukujecie samych siebie licząc tak wybiórczo, same koszty amortyzacji maszyn ile wyniosą ? Jak policzyć dokładnie wszystko to  wychodzi 3,5-4k wzwyż czasami

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

@barts Dzieki ze się ze mną zgadzasz. Ogólnie przyjmuje ze rzepak to 4 tys, zboża ozime 2,5-3 tys. Zboza jare ok. 2 tyś. 

Znajomy robi nawet za 1,5 tyś rzepak, jak się tego słucha to byłbym milionerem jak też bym umiał tak zrobić. Niestety koszta są wysokie i tego nie da sie oszukac

Edited by lokizom

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja amortyzacji nie licze ,dopłaty idą na amortyzacje ,chyba udciwie licze

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przed chwilą, jarki napisał:

A jak dopłaty to jedyny zysk utopiony w żelaztwie :D

A czy nie przyjemnie popracować na nowym dobrym sprzęcie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pracować tylko na złom i ziemie to jak chodzić pracować w biurze dla krzesła i komputera który tam stoi. Praca może sprawiać satysfakcję i cieszyć ale musi dawać też pieniądze .Rolnictwo to nie hobby do którego mamy dokładać . 

2 people like this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja wole jelonkami jezdzić niż ursusami i mieszkać w nowym ładnym domu,mi praca na roli przynosi przyjemność i niezły dochód

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ile kiedyś trzeba będzie mieć ha żeby żyć tak jak klasa średnia w mieście. Wydaje mi się że pracuje dużo wiecej niż średni obywatel a czy to jest godziwa zaplata za ta prace? Utrzymujemy wszystkich przedstawicieli handlowych i bogatych prezesów firm dziajacych w rolnictwie. Nie było lepiej jak każdy miał 10ha, 5 krow i 50 swin. Teraz jak masz mniej niż 100ha to ciężko się rozwijać,  a każdy kolejny hektar to więcej roboty a od 200-300 ha to już trzeba zatrudniać ludzi nawet jak ma sie dobry sprzet. Za 20 lat to 300 ha to będzie mało, w złym kierunku to idzie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie chciałem @lokizom zadać to pytanie ile ha ma uprawiać jedna osoba ?  osobiście uważam że na dzień dzisiejszy jest to max 150ha produkcji roślinnej po prostu fizycznie jedna osoba nie jest w stanie więcej ogarnąć .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale z tylu ha dobrej ziemi idzie naprawde godnie żyć ,ja mam więcej wolnego czasu niż 20 lat temu,a ziemi drugie tyle co 25 lat temu,inwentarza zero i wiele problemów i fizycznej pracy mniej,są okresy gdzie sie pracuje 16 godzin,ale 5 miesięcy wakacji też jest +kika feri po 2 tygodnie,no i smrodu nie musze wąchać,chyba że przejeżdżam obok chlewni sąsiada, wioske obok,u mnie w wiosce już hodowla jedynie hobbistyczna

Share this post


Link to post
Share on other sites

... widzę każdy tu ma jakąś historię życia do opowiedzenia normalnie do programu Wojewódzkiego tylko z tym iść to może by nieraz wasze historie były ciekawsze niż tych celebrytów... :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ci powiem taką ciekawostkę ze jak masz 2000 tucznikow na rusztach , bez macior to masz mniej roboty niż na 100ha. Tylko że Ty uważasz że ten smród jest gorszy od tych opryskow i ze jesteś lepszy od takiego hodowcy

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie chodzi o to kto ustala takie limity 2000 tucznika na rusztach ? Czy ta produkcja 2000 jest w stanie zapewnić spłatę chlewni w której to trzeba produkować? Bo gospodarstwo 150ha nie jest wstanie się spłacić nawet nie jest wstanie zapracować na nowy sprzęt który umożliwi 1 osobie obsługę tego gospodarstwa. 

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co z tego że jest 150-200 ha jak to jest nie przypilnowane i praktycznie mniejszy zysk z ha. Mając taki areał to niestety świątek, piątek niedziela i trzeba pracować jak jest pogoda bo terminów agrotechnicznych się nie oszuka. Kolejna rzeczą jest to że większe gospodarstwa musza mieć nowoczesny sprzęt o większych gabarytach który ten areał obrobi na czas co wiąże się z większymi kosztami utrzymania serwis, części zamienne itp aby były sprawne kiedy są potrzebne, nie można pozwolić sobie na przestoje które powodują straty z każdą godzina plus tego większość maszyn jest branych na kredyt, więc duża cześć zysku jest oddawana bankowi.Gdzie czas dla rodziny ?? żołądki wszyscy mamy takie same i nikt więcej pierogów nie zje a na końcu tak czy siak czeka nas 2 na 1. robić od świtu do nocy 24 h siedem dni w tygodniu przez całe życie nie zobaczywszy Świata to żadna sztuka.

Osobiście uważam że jedna osoba jest w stanie ogarnąć max 80-100 ha przy wyłącznie produkcji roślinnej a i tak potrzebuje zawsze kogoś do pomocy w żniwa. Lepiej mniej a dokładnie przypilnowane. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlatego prywatnie już nie zwiększamy produkcji a stawiamy na wygodę która i tak już jest na wysokim poziomie. W przyszłości nie chciałbym nikogo zatrudniać, to już nie jest rolnictwo, to przemysł się robi, ale jak nie chcesz zostać z tylu to musisz niestety się dostosowac

Na nastawionych na produkcję roślinną powinien być limit, np. 300 ha i gospodarstwo powiedzmy w promieniu do 10km. Wiecej rolników żyłoby z ziemi a tak to zaczynają się robić molochy, a nikt nie chce zostać z tylu.

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Takie "obszarnickie" podejście do tematu rolnictwa czasem daje efekt, że ten z setkami hektarów patrzy na tego z dziesiątkami jak na inny sort. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie. Co jakiś czas ta "fala" powraca. Musisz mieć ziemię po całym pgr, stado jaśków (bo rolnik ursusem, zetorem i mtz nie jeździ). Podwórko wyłożone przynajmniej nostalitem, bo holland to przed marketami jest. Jajka z biedronki, bo kura jak się zesra, to jednak też śmierdzi, a te biedronkowe są czyste, pachnące i z wolnego wybiegu. No i koniecznie Majorka, a gospodarstwo przecież steruje się smartfonem. Ale mimo spełnienia tych wymagań dla rolnika w razie czego słoma nawet z kościołowych butów wylezie. 

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopy, o jonderach, bambrach i smrodzie zwierząt, ale żadyn nie wspomniał o udziale w rynku, aby jakiś promil że sprzedaży wpadl do kieszeni. 

Lokizom, te 10 km to nawet za duzo, zważywszy że śródpolne drogi są 'super". 

 każdy chce wincyj wincyj a nic z tego dalej nie ma. Ktoś nas nakrecil na wincyj, wincyj miej, wincyj rób, wincyj sprzedaj. Mój ojciec opowiada że jak jako dzieciak wiózł koniem ziemniaki i jaja na rynek to było kasy na utrzymanie rodziny na twa tygodnie. Dziś sprzedaż tira pyr i?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now